Škoda Kamiq

TEST: Škoda Kamiq – pierwsza jazda

Małe, wielkie auto.

Škoda Kamiq 1.0 TSI 85 kW, DSG 7-F w praktyce

Pierwszy egzemplarz jakim mieliśmy okazję jeździć to Škoda Kamiq Style 1.0 TSI. Moc (85 kW / 115 KM) i moment obrotowy (200 Nm) generowane przez jednolitrowy, 3-cylindrowy silnik bezynowy przenoszone są na przednią oś za pośrednictwem 7-biegowej przekładni automatycznej DSG. Zgodnie z danymi producenta ma to pozwolić autu na rozpędzenie się maksymalnie do 193 km/h, a pierwszą setkę pojazd osiąga po równych 10 sekundach. Nasz testowy egzemplarz wyposażony był w opcjonalne 17-calowe obręcze VOLANS, charakterystyczny, szary kolor nadwozia określany jest przez producenta jako Steel Gray, a stylistykę wnętrza, określaną przez producenta jako Dynamic Paket black.

Škoda Kamiq to auto, które może się podobać. Charakterystyczne, przedzielone reflektory przednie to znak rozpoznawczy współczesnych modeli czeskiej marki. Testowany egzemplarz wyposażony był w pełne światła LED, przy czym te do jazdy dziennej umieszczone są wyżej, bezpośrednio pod linią maski. 115-konny silnik benzynowy to jednostka w zupełności wystarczająca na większość dróg, z jakimi auto z racji swoich gabarytów może się mierzyć. Kompaktowy, zwarty SUV jest dość zwinny i dobrze radził sobie na bardzo krętych, górskich drogach Alzacji. Co więcej, nasze obawy, czy jednostka poradzi sobie z niemal 20-stopniowymi przewyższeniami, na które trzeba było wjechać okazały się niepotrzebne. Owszem, podczas jazdy pod górę, auto reagowało na wciśnięcie pedału przyspieszenia z niewielkim opóźnieniem, ale silnik żwawo nabierał impetu i właściwie rozpędzał pojazd. Również na drogach szybkiego ruchu i autostradach, jak i w ruchu miejskim, Kamiq radzi sobie całkiem dobrze. Hałas w kabinie podczas jazdy z prędkością 130 km/h (maksymalna, dopuszczalna na francuskich autostradach) nie jest zbyt duży i wciąż można normalnie, bez podnoszenia głosu rozmawiać z pasażerami. Nie bez znaczenia jest całkiem rozbudowana asysta kierowcy. Czym dysponuje kierowca Kamiq?

Škoda Kamiq
Poszczególne systemy asysty kierowcy możemy łatwo konfigurować za pomocą odpowiedniej planszy w systemie multimedialnym pojazdu.

Do naszej dyspozycji na pokładzie testowanego egzemplarza były: system wykrywania obiektów w martwym polu obserwacji (stosowne ostrzeżenia wizualne były wyświetlane w postaci świateł ostrzegawczych umieszczonych po wewnętrznej stronie bocznych lusterek), adaptacyjny tempomat działający w pełnym zakresie prędkości (ustawialny od 30 km/h, do – teoretycznie – 210 km/h co i tak jest wartością wyższą niż maksymalna prędkość użyczonego nam auta), asystent utrzymania pasa ruchu, system side assist wykrywający za pomocą dwóch radarów auta znajdujące się na sąsiednim pasie ruchu (co ułatwia bezpieczną zmianę pasa ruchu czy wyprzedzanie) oraz system wykrywania zmęczenia kierowcy. Testowany przez nas Kamiq był również wyposażony w system Rear Traffic Alert, który przy np. cofaniu uprzedzał kierowcę o ewentualnych pojazdach, rowerzystach czy pieszych zbliżających się do pojazdu ostrzeżeniami akustyczno-wizualnymi. Gdy te zignorujemy, wtedy do głosu dochodzi system automatycznego hamowania awaryjnego niwelując ryzyko kolizji.

Warto zaznaczyć, że asystent pasa ruchu (Lane Assist) wraz z systemem regulowania odległości od pojazdów poprzedzających (Front Assist) i systemem hamowania awaryjnego (Citi Emergency Brake) to standardowe wyposażenie modelu Kamiq. Do działania Lane Assist nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń. Przy dobrej jakości drogach auto poprawnie utrzymywało się na pasie, choć oczywiście nie jest to jazda autonomiczna – gdy zdjęliśmy ręce z kierownicy (czego nie należy robić!) już po kilku sekundach komputer upomniał się o trzymanie rąk na kierownicy. Interesujące jest także zachowanie systemów na gorszych drogach. Na przykład jadąc górskimi drogami bez znaków poziomych oddzielających pasy ruchu widzieliśmy, że Lane Assist nie wykrywa odpowiednich znaków poziomych, bo ich po prostu nie było (wtedy Lane Assist wyświetla charakterystyczny, pomarańczowy symbol widoczny na tablicy rozdzielczej), gdy w takiej sytuacji puścimy kierownicę, auto teoretycznie jedzie jak mu fizyka pozwoli. W Kamiq zaobserwowaliśmy jednak pozytywną zmianę – auto natychmiast domagało się położenia z powrotem rąk na kierownicy.

Radarowy system przeciwdziałania kolizji i wyhamowujący auto przed pojazdami poprzedzającymi w trakcie jazdy z adaptacyjnym tempomatem rozpoznawał również pieszych i rowerzystów, o czym mogliśmy się wielokrotnie przekonać – w końcu pokonywaliśmy Škodą Kamiq trasę przebiegającą przez górskie drogi wykorzystywane podczas Tour de France – rowerzystów trenujących na trasach wykorzystywanych przez profesjonalnych zawodników było naprawdę sporo.

Škoda Kamiq
Przyciski zmiany trybu jazdy, włączania funkcji Start/Stop, asysty parkowania z kamerą cofania oraz opcjonalnego systemu Park Assist na konsoli testowego egzemplarza Škody Kamiq (fot. Wintermute / CHIP)

Adaptacyjny tempomat w trakcie jazd testowych działał bez zarzutu. Poprawnie wykrywał wolniejsze pojazdy dopasowując prędkość naszego auta do samochodu poprzedzającego, włącznie z całkowitym zatrzymaniem. Co więcej, Kamiq jest w stanie (oczywiście dotyczy to wersji z automatyczną skrzynią DSG, jaką mieliśmy w egzemplarzu testowym) również automatycznie ruszyć, o ile chwilowe zatrzymanie nie było dłuższe niż 3 sekundy. Jeżeli trwało dłużej, wtedy po prostu wystarczy trącenie pedału gazu, by auto przyśpieszyło do ustawionej na tempomacie prędkości. Kamiq jest ponadto wyposażony w elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego (XDS+) czuwającą nad trakcją osi napędowej, a także system Hill Control uniemożliwiający stoczenie się auta na wzniesieniach, których stopień nachylenia przekracza 5 stopni. W górach na trasie testowej było to szczególnie przydatne. Zajrzyjmy do wnętrza.

Wewnątrz nowej Škody Kamiq znajdziemy to, do czego lubiana w Polsce, czeska marka zdążyła nas już przyzwyczaić: przestronne i funkcjonalne wnętrze. Nie zabrakło udogodnień dla miłośników elektroniki. W przedniej konsoli znaleźliśmy dwa podświetlane (dzięki czemu w nocy nie musimy podłączać smartfonu po omacku) złącza USB-C, ładowarkę indukcyjną (jest gdzie położyć smartfon i naładować jeżeli ma ładowanie indukcyjne), a także klasyczne gniazdko 12 V. Również pasażerowie tylnej kanapy testowego egzemplarza nie są pozbawieni energii, mogą podłączyć smartfony czy tablety do kolejnych dwóch złączy USB-C. Oprócz dużego ekranu systemu Amundsen, testowy egzemplarz wyposażony był również w ciekłokrystaliczny ekran wirtualnych zegarów. Ich zaletą jest nie tylko czytelność, ale także dość duży zakres personalizacji. Wygląd ekranu można w dość dużym stopniu modyfikować wybierając nie tylko spośród predefiniowanych nastawów, ale także – za pośrednictwem ekranu w konsoli środkowej – ustawiając jakie wskaźniki w każdym motywie mają być widoczne w wirtualnych tablicach.

Škoda Kamiq – jazda z silnikiem diesla oraz benzyna z manualem

Kolejnym autem jakie mieliśmy okazję wypróbować był model z silnikiem wysokoprężnym o mocy 115 KM i 250 Nm momentu obrotowego. Również tutaj przeniesieniem mocy jednostki napędowej na przednią oś zajmowała się 7-biegowa, automatyczna skrzynia DSG.

Model z silnikiem Diesla otrzymaliśmy w czarnym kolorze nazywanym Magic Black. Pod względem asysty kierowcy i systemów multimedialnych (również Amundsen) egzemplarz ten charakteryzował się podobną funkcjonalnością. Różnicą był brak elektronicznego sterowania fotelem kierowcy (w poprzednim modelu obecny), fotel pasażera w obu modelach był sterowany manualnie. Wysokoprężny silnik w Kamiq moim zdaniem radził sobie nieco lepiej na górskich drogach, chętniej reagując na pedał gazu, ale z drugiej strony auto przy prędkościach autostradowych było też nieco głośniejsze. Mimo pewnej przewagi w dynamice przy niskich obrotach, 115-konna jednostka benzynowa, z którą wcześniej mieliśmy do czynienia wydaje się być lepszym wyborem (i tańszym, co ma istotne znaczenie w Polsce). Jak wcześniej wspomniałem, modele Kamiq z silnikiem diesla nie są planowane do sprzedaży w Polsce.

Ostatni egzemplarz testowy, którym pokonaliśmy ostatnią trasę testową to ponownie Kamiq ze 115-konną jednostką beznynową (1.0 TSI), ale z manualną skrzynią biegów. Pod względem elektroniki i asysty kierowcy nie zauważyliśmy różnic w stosunku do poprzednich modeli – również tu na pokładzie był topowy system nawigacyjny Amundsen oraz komplet systemów asystujących kierowcy. Pracę manualnej skrzyni oceniam bardzo dobrze – wybieranie biegów nie stwarza najmniejszych problemów, poszczególne przełożenia są dobrze rozplanowane i raczej nie ma ryzyka, byśmy podczas jazdy np. zamiast piątki wrzucili trójkę. Oczywiście z racji obecności manualnej skrzyni biegów, tempomat adaptacyjny w tym przypadku nie ruszy automatycznie po całkowitym zatrzymaniu pojazdu, ale trudno tego oczekiwać w przypadku braku automatycznej skrzyni biegów.

Wszystkie trzy auta pełne są funkcjonalnych smaczków charakterystycznych dla czeskiej marki. W klapce wlewu paliwa nie zabrakło skrobaczki do szyb, na przedniej szybie jest uchwyt np. na bilet parkingowy, do tego mnóstwo schowków (np. pod fotelami), pojemniczków, a nawet przenośna śmietniczka w drzwiach pasażera z przodu. Do tego kieszenie w oparciach foteli, schowek na kubki w tunelu środkowym z przodu i w tylnym podłokietniku i wiele więcej. Łączna przestrzeń „bagażowa” tych wszystkich dodatkowych miejsc poza bagażnikiem to aż 26 litrów.

Škoda Kamiq to funkcjonalne i zwinne miejskie auto dla osób, które lubią siedzieć nieco wyżej niż w Škodzie Fabii czy VW Polo. 19-milimetrowy prześwit wystarczy również na przejechanie nieco mniej ucywilizowanymi ścieżkami, choć na prawdziwy off road z całą pewnością nie wystarczy, ale też nie do takich celów jest ten pojazd. Natomiast pod względem systemów łączności, komunikacji, inforozrywki, asysty kierowcy i bezpieczeństwa, Kamiq stanowi na wskroś przemyślaną konstrukcję. Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że z czasem (auto można już zamawiać w salonach marki) tych niewielkich, ale zaskakująco pojemnych małych SUV-ów będzie na polskich drogach całkiem sporo. | CHIP.