Hakerzy jednoczą się przeciw Rosji, Wojna z Ukrainą trwa również w świecie cyfrowym

Hakerzy jednoczą się przeciw Rosji. Wojna z Ukrainą trwa również w świecie cyfrowym

Zgodnie z ostrzeżeniami, jakie świat wygłaszał od wielu lat, uzależnienie dzisiejszego społeczeństwa od technologii sprawiło, że Internet stał się kolejnym frontem w razie konfliktu. To, co kiedyś wymagało atakowania redakcji i drukarni, aby najpierw utrudnić opinii publicznej dostęp do wiarygodnych i rzetelnych informacji, a następnie wymuszenia szerzenia propagandy, teraz zostało zrealizowane z wyprzedzeniem i weszło w życie wraz z wybuchem wojny. Chociaż tragedie dzieją się przede wszystkim na ulicach naszego wschodniego sąsiada, to wojna z Ukrainą trwa również w świecie cyfrowym, ale na szczęście hakerzy jednoczą się przeciw Rosji.

Jak Internet może pomóc Rosji w inwazji?

Patrząc na poczynania wojsk rosyjskich, obecny plan ewidentnie obejmuje zdobycie stolicy Ukrainy, ale państwo jest atakowane praktycznie z każdej strony, bo rosyjskie oddziały zdołały spenetrować zwłaszcza flankę północną (od strony Białorusi). Taki masowy atak ma przede wszystkim obniżyć morale obrońców i podświadomie wmówić im, że „nie mają już za co walczyć”. Idzie to jednak jeszcze dalej, bo za sprawą Internetu, propaganda może być siana również bezpośrednio – na mediach społecznościowych czy forach, a nawet uderzyć w te strony, które potencjalnie powinny być odporne na ataki.

Czytaj też: Ukraina korzysta z tureckich dronów. Bayraktar TB2 swój debiut bojowy zaliczyły jednak wcześniej

Arcyważna rola cyberbezpieczeństwa przypomniała o sobie w środę, czyli w przeddzień wyruszenia rosyjskich wojsk do boju, kiedy to wspierani (wedle ustaleń) przez Rosję hakerzy wyprowadzili cyberataki w kierunku Ukrainy. Wspominano o nich, jako o „atakach na zupełnie nowym poziomie”, których ofiarą początkowo padły strony ukraińskich urzędów państwowych i banków. Dokonano tego za pośrednictwem ataków DDoS, czyli zalewaniu ukraińskiej infrastruktury sieciowej całą masą sztucznie generowanego ruchu, który doprowadza do awarii.

Na całe szczęście większość stron internetowych została przywrócona w ciągu kilku godzin i niestety Rosja nie została oficjalnie obarczona winą za ostatnie ataki. Jednak to nie oznacza wcale, że wojna w sieci została zakończona. Wręcz przeciwnie, bo obok ataków DDoS, wykryto również drugą sferę ataku na systemy komputerowe ukraińskich organizacji za pośrednictwem złośliwego oprogramowania typu „wiper”. Jego wariant, atakujący obecnie broniące się państwo, określa się mianem HermeticWiper, które ponoć zostało już wprowadzone na setkach maszyn w kraju i nic dziwnego, bo jego stworzenie datuje się na 28 grudnia 2021 roku.

Te problemy, z którymi w sieci walczy teraz Ukraina, sprawiły, że Unia Europejska jeszcze we wtorek rozmieściła zespół szybkiego reagowania w dziedzinie cyberbezpieczeństwa (CRRT). Trudno jednak powiedzieć, czy zespół złożony z ekspertów z sześciu krajów, które zgłosiły się na ochotnika, pomaga w obronie przed najnowszym atakiem, ale jeśli nawet pomaga Ukrainie bezpośrednio, to nie działa jednocześnie na niekorzyść Rosji.

Rząd w Moskwie zaprzeczył bowiem, że ponosi odpowiedzialność za te ataki w cyfrowym świecie, określając twierdzenia tego typu mianem „rusofobicznych”. Historia jednak potwierdza, że tam gdzie Rosja miała zamiar wkroczyć, tam zawsze przeprowadzano właśnie cyberataki, które w przypadku Ukrainy realizowano już tak naprawdę od wielu miesięcy. Już w styczniu wywiad USA ostrzegał z kolei, że Rosja „rozważy” przeprowadzenie potencjalnie niszczycielskiego cyberataku na USA w przypadku interwencji NATO w obronie Ukrainy.

Czytaj też: Co otrzymała Ukraina od sojuszników? Wśród ogromnych dostaw amunicji i sprzętu obrony osobistej są też bronie

Tymczasem propaganda wycelowana w Ukrainę z wykorzystaniem środków masowego przekazu trwa w najlepsze. Od kilku dni docierają do nas informacje, że zwyczajni obywatele otrzymują fałszywe wiadomości tekstowe, które w połączeniu z problemami w łączności oraz siejącymi zamęt agentami rosyjskimi i dywersantami podszywającymi się pod Ukraińców, mają przede wszystkim uderzyć we wspomniane morale, wywołać zamęt i nawet do pewnego stopnia utrudnić działanie ukraińskich wojsk poprzez np. generowanie zbędnego ruchu na drogach.

Jeśli idzie o najprawdopodobniejsze źródło ataków, to te są zazwyczaj przeprowadzane przez Główny Zarząd Wywiadowczy Rosji (GRU). Często polegają one na wykorzystaniu specjalnie dostosowanego złośliwego oprogramowania do atakowania sprzętu i oprogramowania, na którym opierają się systemy i infrastruktura danego kraju. Tego typu ataki sieciowe mają znaczną przewagę nad bezpośrednimi w rzeczywistym świecie, bo uderzają natychmiast, są relatywnie tanie w przeprowadzeniu i działają na niekorzyść wroga na długo przed rzeczywistym uderzeniem.

Co na to świat? Wygląda na to, że hakerzy jednoczą się przeciw Rosji

Kiedy my oglądamy przerażające nagrania, ukazujące tragizm mieszkańców Ukrainy, Rosjanie są atakowani propagandowymi filmami, na których to „wyzwolona ludność ukraińska” cieszy się z ataku Rosji na Ukrainę. Widać to zwłaszcza w serwisie informacyjnym Russia Today, który jest kontrolowany przez państwo i karmi obywateli narracją, że to nie Rosja atakuje, a jedynie „broni się przed zagrażającą jej Ukrainą”.

Haker w masce siedzący przed czarnym laptopem

Na całe szczęście nie tylko Rosja ma swoich hakerów, bo tych dobrych ma też cały świat i gromadzą się oni pod nazwą Anonymous, nie tyle organizacji, co anonimowej zbierany hakerów. Ci już 15 lutego zagrozili, że w przypadku eskalacji kryzysu ukraińskiego uderzą w rosyjskie systemy kontroli przemysłowej i choć na ten moment nie wiadomo, czy rzeczywiście udało im się posunąć aż tak daleko, to pewne jest, że wytoczyli już działa przeciwko rosyjskiej tubie propagandowej.

Czytaj też: Niszczyciele czołgów Kornet-D1 wkrótce wzmocnią siły desantowe Rosji

Grupa Anonymous uderzyła bowiem w ramach ataków DDoS kilka rosyjskich stron rządowych, a w tym wspomniany Russia Today, ale także stron Kremla, rządu rosyjskiego czy tamtejszego ministerstwa obrony. Ma to być jedynie pierwsza fala ataków przeciwko rosyjskiemu rządowi i miejmy nadzieję, że rzeczywiście Anonymous staną na wysokości zadania i uprzykrzą życie zwłaszcza infrastrukturze wojskowej. Drugim z kolei atakiem było uderzenie w dostawców Internetu w Rosji oraz ich strony:

25.02 Anonymous najpewniej przeprowadzili kolejny atak. Tym razem na oficjalną witrynę Ministerstwa Obrony Rosji, wykradając bazę danych personelu na czele z adresami oraz numerami telefonów i ją dezaktywując. Dodatkowo zaatakowali i wyłączyli (ponownie DDoS’ami) stronę GazpPromu. Rosyjscy hakerzy nie pozostają jednak bezczynni: