Rosja atakuje GPS nad Bałtykiem. Agresor udaje niewiniątko, a świat się na to godzi

Powiedzieć, że uzależniliśmy wiele technologii i sprzętu od GPS, to jakby nie powiedzieć nic. Wykorzystujemy go w swoich smartfonach, korzystają z niego samoloty i statki, to dzięki niemu służby ratownicze mogą zacieśnić teren poszukiwań. Innymi słowy, jakikolwiek atak na system GPS można uznać za przejaw agresji, bo przez nie może dojść do wielu katastrof. Dziś jednak bezkarnie Rosja uderza w GPS nad Bałtykiem i nie można pociągnąć jej do odpowiedzialności.

Sygnał GPS można zagłuszać lub fałszować, znacząco nadwyrężając bezpieczeństwo wielu systemów, ale mimo tego Rosja i tak uderza w GPS nad Bałtykiem, pozostając bezkarna

Rosja zaprzecza wszystkim oskarżeniom co do zakłócania systemu GPS w dniach 5-13 marca we wschodnim rejonie Bałtyku, północnej i północno-wschodniej Polsce, Litwie, Łotwie czy nawet Finlandii. Co z tego, że problem nie dotyka Obwodu Kaliningradzkiego, czyli terytorium Federacji Rosyjskiej – obecnie zdecydowanie najbardziej znienawidzone na świecie państwo jawnie zakłamuje rzeczywistość, mimo twardych dowodów na świadome utrudnianie działań w tym rejonie.

Czytaj też: Kindżał w Ukrainie. Rosja pochwaliła się użyciem hipersonicznego pocisku

Dlaczego twardych? Bo do zakłócenia sygnału GPS do takiego stopnia mogą doprowadzić wyłącznie specjalistyczne, wojskowe sprzęty do walki elektronicznej, a fakt, że swoim działaniem omijają terytorium Rosji, wskazuje jednoznacznie winowajcę, bo umówmy się, że jakiekolwiek propagandowe działania przeciw temu państwu są obecnie zbędne. Rosja też dobrze o tym wie i w odpowiedzi na ostatnie oskarżenia, zamiast zwalać winę na „zły Zachód” i mistyfikacje, stwierdziła tylko, że „po przekazaniu danych ekspertom, nie jest w stanie uznać żadnych dowodów, że za problemy z GPS odpowiada Rosja”.

Czytaj też: Te potężne samobieżne armaty wykorzystuje Rosja i Ukraina. Co potrafią 2S7 Pion i Małka?

Ten rosyjski system walki elektronicznej niedawno przejęli Ukraińcy

Z jednej strony „Zachód” wiele na tym traci, czego przykładem były odwołane loty czy przymus zmiany miejsca lądowania, jak również szereg niedogodności, ale z drugiej Rosja sama strzela sobie w stopę. Pokazuje na kolejnym froncie, że jej militarna potęga i cuda techniki to bardziej propaganda niż rzeczywistość. Przez swoje aktywne wykorzystywanie systemów do walki elektronicznej, zapewnia inżynierom NATO możliwość testowania i dopracowywania własnych systemów do obrony przeciwko rosyjskiej technologii.

Czytaj też: Dlaczego zdalnie sterowane miny Goliath nie opłaciły się nazistom?

Jeśli dalej tak pójdzie, to za kilka lat Rosja jedyne co będzie w stanie zrobić (o ile nie ulepszy znacząco swoich sprzętów), to zakłócać odbiorniki cywilne, które nie mają systemów przeciwzakłóceniowych. Nie to co systemy wojskowe, będące dodatkowo chronione redudantnością, czyli innym systemem do określania pozycji.