Zdjęcia potwierdzają - największy samolot świata zniszczony. Czym był An-225 Mrija i co z jego następcą

Zdjęcia potwierdzają – największy samolot świata zniszczony. Czym był An-225 Mrija i co z jego następcą?

Marzenie zniszczone. Największy samolot świata, An-225 Mrija, który określano właśnie „marzeniem” (z ukraińskiego Mrija) został zniszczony przez Rosjan. Dla miłośników lotnictwa i tak naprawdę każdego człowieka, który ceni wyjątkowość i rozumie wagę stojącą za unikatami w skali światowej, nastał czarny dzień. Poniżej odpowiadamy na pytanie, co stało się z An-225 i co ważniejsze, czy doczekamy się jego następcy?

Aktualizacja [04.03] – zdjęcia potwierdzają zniszczenie An-225 Mrija

Poniższa treść artykułu jest ciągle zgodna z prawdą. Aktualizujemy go jednak w celu podkreślenia najnowszych zdjęć An-225, które potwierdzają, że został definitywnie zniszczony. Widać całkowicie zniszczony kadłub, od którego oderwał się dziób razem z kabiną oraz rozległe skutki pożaru. Ciągle jednocześnie czekamy na inspekcję Ukroboronprom i potwierdzenie, czy na pewno firma ciągle chce odbudować wrak An-225 na koszt Rosjan.

Największy samolot świata An-225 Mrija miał za sobą długą historię. Przy każdym starcie i lądowaniu gromadził wokół lotnisk grupy pasjonatów, a teraz padł ofiarą rosyjskiej bezczelności i bestialstwa

Pierwszy prototyp An-225 autorstwa biura konstrukcyjnego Antonowa zaliczył swój dziewiczy lot 21 grudnia 1988 roku, aby po trzech miesiącach wykonać już 3-godzinny lot i tym samym ustanowić 106 nowych rekordów świata. Od tamtej pory bił rekord za rekordem, transportował, jak to na największy samolot świata o niebojowym zastosowaniu przystało, nie tylko „jakieś tam” produkty. Na swój pokład przyjął pewnego razu generator do elektrowni, a polskie lotniska odwiedził kilka razy, z czego jedna z najsłynniejszych jego wizyt (14 kwietnia 2020 roku) zapewniła naszemu państwu materiały medyczne z Chin do walki z pandemią.

Czytaj też: Skrzydlaci bohaterzy filmów – IAI Kfir aka F-21 Lion

Podczas wspomnianej dostawy i lądowania na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie, przed ekranami zgromadziło się bezpośrednio prawie 100000 widzów, podziwiając, jak ten około 200000-kilogramowy (masa własna) samolot o najbardziej imponujących rozmiarach wykonuje manewr lądowania. Po raz ostatni wylądował na naszym terenie 28 grudnia ubiegłego roku w okolicy Rzeszowa, a jego lądowanie rozeszło się w sieci wręcz wirusowo, kiedy przeciął unoszącą się mgłę, jak „boski nóż”:

Czy kiedykolwiek An-225 Mrija powtórzy takie znamienne momenty? Tego niestety nie wiemy. Ten jedyny na świecie samolot znajdował się w hangarze na lotnisku Hostomel pod Kijowem podczas ciągle trwającej inwazji Rosji na Ukrainę. To lotnisko było szturmowane przez Rosjan już pierwszego dnia i wtedy zresztą po raz pierwszy dotarło do nas, że An-225 mógł zostać uszkodzony lub zniszczony.

Czytaj też: Czy leci z nami pilot? Kiedy pojawią się autonomiczne samoloty pasażerskie?

Wedle doniesień, rosyjskie siły próbowały dokonać tam desantu, ale regularnie traciły kontrolę nad lotniskiem i to sprawiło, że finalnie jego płyta została uszkodzona na tyle, że przestała się nadawać do lądowania. Można było więc sądzić, że pozostawiony w hangarze w celach konserwacyjnych An-225 pozostanie w z grubsza nienaruszony stanie, ale ponoć i jego wojna nie oszczędziła.

Już 25 lutego dotarły do nas pierwsze „pewniejsze” informacje o zniszczeniu An-225. Wtedy jednak nadal były to tylko domniemania i spekulacje, ale 27 lutego 2022 roku dowiedzieliśmy się już oficjalnie, że do uszkodzeń doszło. Sam producent samolotu poinformował, że nie jest w stanie określić dokładnego stanu technicznego samolotu po ataku, więc szczegóły poznamy dopiero w przyszłości. An-225 od 2001 roku był wykorzystywany przez ukraińskie linie lotnicze Antonov Airlines do transportu znaczących ładunków.

Jednak jak możecie zobaczyć powyżej, zniszczenie An-225 potwierdził zarówno minister spraw zagranicznych Ukrainy, jak i nagranie, przedstawiające pożar kadłuba samolotu, który… no cóż, uznajmy, że tym razem lepiej powściągnąć wodze wyobraźni i żyć nadzieją. An-225 był bowiem czymś, z czego Ukraina mogła być dumna. Wprawdzie odpowiada za niego radziecki konstruktor lotniczy Oleg Antonow, ale ten, jak również jego zakład, był częścią Kijowa od 1946 roku, więc mimo ówczesnego zaliczania się pod ZSRR, Antonow mieszkał, pracował i zmarł nigdzie indziej, jak w stolicy Ukrainy.

Chociaż na oficjalne ogłoszenie co do zniszczeń ciągle czekamy, ukraińska firma Ukroboronprom poinformowała, że planuje odbudowę samolotu na koszt Rosjan, co wyniesie całe 3 miliardy dolarów, a prace potrwają potrwa pięć lat. Firma zaznaczyła, że jej celem jest „zapewnienie pokrycia tych kosztów przez Federację Rosyjską, która celowo wyrządziła szkody ukraińskiemu lotnictwu i sektorowi przewozów lotniczych”.

Czym był An-225 i co z jego drugim egzemplarzem?

Wchodząc w szczegóły tego największego samolotu na świecie, który utrzymał się w liniach lotniczych przez dekady (nie to co kolosalny Hughes H-4 o okazalszej rozpiętości skrzydeł), w rzeczywistości An-225 nie był aż tak „nowy”. Ten samolot, opracowany pierwotnie do realizacji programu Buran (latania m.in. z częściami rakiety czy wahadłowca kosmicznego), opiera się na innym, An-124 Rusłan, którego poszczególne elementy stosownie powiększono i zmodyfikowano.

An-225 z kosmolotem

Czytaj też: [Aktualizacja] Co otrzymała Ukraina od sojuszników? Wśród ogromnych dostaw amunicji i sprzętu obrony osobistej są też bronie

Efekt? Kolos. Samolot transportowy mierzący 84 metry długości, którego skrzydła rozciągały się na 88,4 metra, uzyskując tym samym łączną powierzchnię nośną na poziomie 905 metrów kwadratowych. W powietrze wzbijało go aż sześć silników odrzutowych Łotariew D-18T o ciągu 229,5 kN każdy, pozwalając rozwijać prędkości przelotowe rzędu 800 km/h i realizować przeloty na dystansach do 4500 km przy średnim zużyciu paliwa 18 ton na godzinę lotu.

Był to więc samolot do transportowych zadań specjalnych, który może nie doczekać się już nigdy następcy. Dla przypomnienia, drugi An-225 zaczął powstawać już w późnych latach 80. ubiegłego wieku, ale prace przerwano już w 1991 roku i wznowiono w 2006 roku. Opóźnienia pogrążyły jednak ten projekt w 2009 roku, kiedy oficjalnie wstrzymano prace, podkreślając, że 300 milionów dolarów pozwoliłoby firmie na stworzenie drugiego An-225. Ostatnie wiadomości na jego temat sięgają 2016 roku, kiedy to chiński koncern lotniczy AVIC podpisał z Antonov Corporation umowę na dokończenie produkcji, a nawet realizowanie kolejnych egzemplarzy na wzór An-225.