Prawie półwieczne rosyjskie pociski w Ukrainie, Ch-31, Ch-31P,

Prawie półwieczne rosyjskie pociski w Ukrainie. Co potrafi Ch-31 w swojej przeciwradarowej wersji Ch-31P?

Wojna w Ukrainie pokazała Rosję z nietypowej perspektywy. Czy określenie Rosji mianem „kolosa na glinianych nogach” obecnie ma sens? Może. Potwierdzeniem tego wydaje się fakt, że państwo wykorzystuje obecnie w Ukrainie przeciwradarową wersję Ch-31 (Ch-31P), czyli pocisku mającego prawie pół wieku na karku.

Ch-31 stosowany w Ukrainie to, mający uderzać przede wszystkim w radary, Ch-31P

Rosyjskie pociski rakietowe powietrze-ziemia Ch-31 to przykład sprzętu, którego historia sięga 1982 roku. Wtedy bowiem go opracowano, aby w 1988 roku wprowadzić na służbę w m.in. Rosji i utrzymywać po dziś dzień w wersji Ch-31A (przeciwokrętowej na służbie od 1989 roku) oraz właśnie Ch-31P (na służbie od 1988 roku). Oba pociski stosuje się obecnie jednak nie dlatego, że są takie świetne, a z przymusu, bo Rosja zwyczajnie nie zadbała o ich zastąpienie, a nawet unowocześnienie.

Czytaj też: Tureckie drony na Ukrainie pokazały wojnę przyszłości. Bayraktar TB2 wyrządzają ogromne szkody

W ciągu ostatnich 10 lat rosyjski przemysł wojskowy, mimo swojej determinacji do znalezienia następcy tych pocisków, musiał pozostawić plany na papierze i tym samym wkroczyć na wojnę w Ukrainie ze zdecydowanie przestarzałym, nawet jak na standardy wojskowe, sprzętem. Nie oznacza to jednak, że jest zupełnie bezużyteczny, bo odpowiednio wykorzystane pociski Ch-31P i tak mogą wyrządzić sporo szkód. Dzięki swojemu systemowi naprowadzania najpierw kierują się na cel z wykorzystaniem nawigacji inercyjnej, aby później przejść na swój pasywny radar, który kieruje Ch-31P dokładnie na anteny wroga.

Czytaj też: Obejrzyjcie w akcji antydronowy system z Polski. Jego WLKM ma niszczyć BSL i nie tylko

W tym konkretnym przypadku mowa o wersji Ch-31P, czyli tej przeciwradarowej. Ich wykorzystanie potwierdzono zarówno w jednym z materiałów rosyjskiego wojska, które „pochwaliło się” myśliwcem Su-35 z dwoma przytroczonymi pociskami Ch-31P. Dodatkowo widziano Su-34 z tymi pociskami na Białorusi i wreszcie ich pozostałości w Ukrainie, które w większości przypadków zostały zestrzelone przez systemy obrony powietrznej.

Czytaj też: Armia USA sprawdzi bojowy rój dronów. Ma być tani oraz rozpoznawać i atakować cele z poziomu jednego kontrolera

Te konkretne pociski mają konwencjonalny kształt, skrzydła w kształcie krzyża i powierzchnie sterowe z tytanu. Ważą 600 kilogramów, uderzają w cele swoją 87-kilogramową głowicą, rozpędzają się do czterech rzędów prędkości dźwięku (ponad Mach 4) i są w stanie pokonać do 110 kilometrów. Te możliwości zawdzięczają dwustopniowemu napędowi rakietowemu. Jej pierwszy stopień na paliwo stałe w ogonie rozpędza rakietę do prędkości 1,8 Macha, a następnie jest odrzucany i wtedy do gry wkracza silnik ramjet uzyskany za sprawą pustego kadłuba, który staje się komorą spalania.