System walki elektronicznej Krasukha-4 , Krasukha-4, System walki elektronicznej Krasukha-4

System walki elektronicznej Krasukha-4 przejęty przez Ukrainę. To najpewniej najważniejsza zdobycz do tej pory

Wojna ma wiele twarzy i tyczy się wielu domen – również tych niewidocznych gołym okiem. Kilka dni temu informowaliśmy Was o tym, jak to Rosja atakuje GPS nad Bałtykiem i pozostaje bezkarna, a jeszcze wcześniej opisywaliśmy rosyjski system walki elektronicznej, który wpadł w ręce Ukrainy. Wtedy przejęcie dotyczyło RB-301B, a teraz w grę wchodzi coś jeszcze ważniejszego – system walki elektronicznej Krasukha-4 (dokładnie 1RL257 Krasuhka-4).

Ukraina przejęła system walki elektronicznej Krasukha-4. To tak, jakby zapewniła światu klucz do skontrowania części rosyjskiej technologii

O przejęciu najbardziej zaawansowanej wersji systemu walki elektronicznej Krasukha poinformowano tuż po informacjach na temat udanego wykurzenia Rosjan z dotychczasowych pozycji w Kijowie. Ładne się to więc zgrywa, ale to jednak informacja fałszywa, bo w rzeczywistości umieszczone tutaj zdjęcia zostały wykonane przed około tygodniem i dopiero teraz zaczęły okrążać sieć. Rzeczywiście wykonano je jednak w Kijowie, bo w osiedlu Makarów.

Czytaj też: Rosyjskie drony kamikaze KUB-BLA w Ukrainie. O celach może decydować sztuczna inteligencja

Powodem kutemu jest zapewne udane rozpoznanie tego sprzętu przez profil @UAWeapons, który 22 marca wskazał, że na zdjęciach znajduje się właśnie system walki elektronicznej Krasukha-4 . Dokładniej mówiąc, to nie cały system, a jedynie jego część (porzucony na ziemi, uszkodzony kontener ze stanowiskiem dowodzenia). W praktyce bowiem Krasucha-4 to dwuczęściowy system składający się z systemu walki elektronicznej i właśnie modułu stanowiska dowodzenia.

Czytaj też: USA przekaże Ukrainie przejęty sprzęt z czasów Związku Radzieckiego? Transport SA-8 Gecko ponoć już ruszył

Obie części znajdują się na dwóch osobnych samochodach ciężarowych i na ich temat wiemy sporo. To ponad 10-letnie sprzęty, które produkuje KRET, czyli Koncern Technologii Radiowo-Elektronicznych podlegający pod rosyjski koncern Rostec. Jego wykorzystanie na służbie trwa od 2014 roku i z oczywistych względów posiada go na swoim wyposażeniu wyłącznie Rosja.

Możliwości Krasukha-4 obejmują zwalczanie radioelektronicznych systemów powietrznych (może permanentnie uszkadzać drony), systemów rakietowych, przeciwdziałanie pokładowym systemom ostrzegania i kontroli (AWACS), a nawet satelitom szpiegowskim na niskiej orbicie okołoziemskiej. Może też wprowadzać w błąd ukraińskie systemy obserwacyjne, chroniąc rosyjskie pozycje, czy nawet zakłócając prace dużych radarów naziemnych. Wszystko to na zasięgu operacyjnym rzędu 300 kilometrów.

Czytaj też: Ukraińcy trafili rosyjski kuter Raptor. Nowoczesny, szybki i zwrotny, ale i tak wrażliwy na stare pociski

Chociaż samo porzucenie stanowiska dowodzenia przez Rosjan jest obecnie zagadką nie do rozwiązania, to pewne jest, że jego utrata jest jednoznaczna z ogromną szansą na skontrowanie rosyjskiej technologii. Teraz więc zapewne systemem zainteresują się państwa NATO, zbadają go w najmniejszych szczegółach i finalnie otrzymają przepis na to, jak się przed nim chronić, a może nawet precyzyjnie go lokalizować, kiedy zacznie działać na froncie.