Ukraiński odrzutowy bezzałogowiec, Tu-141 Striż, UAV byłego ZSRR

Ukraiński odrzutowy UAV Tu-141 Striż rozbił się po szaleńczym locie w innym kraju. To dron byłego ZSRR

Tym razem mamy dla Was coś specjalnego, bo historię o wyjątkowym UAV (Bezzałogowym Systemie Powietrznym – BSP), czy jak wolicie – bezzałogowym dronie ukraińskim. Wszystko wskazuje, że to właśnie ukraiński odrzutowy bezzałogowiec Tu-141 Striż najpierw służył przez pewien czas broniącym się Ukraińcom, aby z czasem rozpocząć swój szaleńczy rajd i rozbić się w niekontrolowany sposób.

Na całe szczęście ukraiński odrzutowy bezzałogowiec Tu-141 Striż nie spowodował problemu podczas swojego niekontrolowanego lotu

Nazywamy Tu-141 Striż mianem wyjątkowego, bo to dron z bardzo dawnych czasów, które sięgają lat 70. ubiegłego wieku. Jego opracowaniem zajął się Tupolew, a produkcją Charkowski Zakład Lotniczy, kiedy były Związek Radziecki władał sobie Euroazją i częścią Europy centralnej. To więc stary sprzęt. Tak stary, że jego wiek lepiej mierzyć dekadami, jako że swój oblot zaliczył w 1974 roku.

Czytaj też: Czym są rosyjskie bombowce Su-34? To jedne z najbardziej zaawansowanych maszyn

Trudno też powiedzieć, że Tu-141 Striż był sprzętem udanym, bo wycofano go ze służby już w 1989 roku i stworzono łącznie 152 egzemplarzy. Wygląda jednak na to, że ukraińskie wojsko miało jeszcze dostęp do tych bezzałogowych samolotów rozpoznawczych o metalowej konstrukcji i napędzie na bazie silnika turboodrzutowego Tumański KR-17A, który generuje 19,6 kN.

W praktyce ten UAV o długości aż 14,33 metra i masie 5370 kilogramów mógł rozpędzać się do maksymalnie 1100 km/h, zachowując prędkość przelotową na poziomie 1000 km/h. Mógł przy tym latać na odległości do 1000 kilometrów i podczas tego lotu przede wszystkim zapewniać wojsku dane wywiadowcze za sprawą swojej aparatury rozpoznawczej, czyli aparatów fotograficznych, kamer, radarów czy aparatów na podczerwień.

Czytaj też: Antybalistyczny system THAAD wystrzelił najbardziej zaawansowany pocisk przechwytujący Patriot PAC-3 MSE

Jego rola w przypadku niedawnego wykorzystania przez Ukraińców jest więc jasna – jeden z niewielu egzemplarzy Tu-141 Striż, które są obecnie wyłącznie na służbie wojsk ukraińskich, musiał wykonywać 10 marca operacje rozpoznania, aż nagle… utracono nad nim kontrolę. W wyniku awarii ten UAV rozpoczął lot na własną rękę i opuścił strefę lotniczą Ukrainy, co jakimś szczęśliwym trafem nie spowodowało reakcji ze strony żadnego z państw, które przecież mogły uznać go za… pocisk balistyczny.

Czytaj też: Spójrzcie na prototyp FLEX. Ten łazik do transportu ludzi i sprzętu może służyć astronautom na Księżycu

Tu-141 Striż przeleciał łącznie ponad 1000 kilometrów nad Mołdawią, Rumunią i po krótkiej przygodzie nad Węgrami, trafił aż nad Chorwację i po utracie paliwa uderzył w pobliże jeziora Jarun, tworząc sporej wielkości krater o głębokości metra i średnicy około 3 metrów.