Zniszczono rosyjski okręt desantowy Orsk

Zniszczono rosyjski okręt desantowy Saratov. To pierwszy tak wielki sukces morski Ukrainy

Dziś z samego rana świat obiegła informacja i potwierdzające ją zdjęcia na temat tego, że właśnie zniszczono rosyjski okręt desantowy Saratov. Szczegóły, jak do tego doszło, są obecnie nie tyle nieznane, co niepotwierdzone żadnym jednoznacznym dowodem, ale ogień trawiący pokład nie pozostawia złudzeń co do tego, że właśnie 24 marca Rosja utraciła jeden z okrętów projektu 1171, czyli typu Aligator.

Chociaż pewne jest, że właśnie zniszczono rosyjski okręt desantowy Saratov, to w chwili pisania tego tekstu nie znamy szczegółów

O sukcesie Ukrainy poinformowało samo Ministerstwo Obrony Ukrainy na swoim Twitterze, informując tylko o zniszczeniu rosyjskiego okrętu desantowego Saratov. Nie jest to nowy sprzęt, bo jego wiek sięga aż lat 60. ubiegłego roku. Do tej pory doczekał się następcy w postaci okrętu typu Ivan Gren, ale i tak Rosja wykorzystuje ciągle te okręty desantowe obok polskich Ropuch. Samo zniszczenie jest o tyle ważne, że to pierwszy tak udany atak Ukrainy na rosyjski okręt, choć nie pierwszy, a nawet nie drugi.

Czytaj też: Tureckie drony na Ukrainie pokazały wojnę przyszłości. Bayraktar TB2 wyrządzają ogromne szkody

113-metrowy Saratovmoże wziąć na pokład do 1000 ton zasobu ludzkiego lub sprzętu. Może więc w praktyce płynąć z 300-425 żołnierzami i 20 czołgami, pomijając załogę składającą się z 55 marynarzy. Do czynności stricte bojowych wykorzystuje zarówno armaty, jak i wyrzutnie rakiet, ale jest to bardziej dodatek do możliwości desantowych niż samo zapewnienie okrętowi odpowiednio dużego arsenału do skutecznej wymiany ognia.

Czytaj też: Rosyjska flota desantowa wykorzystuje polskie Ropuchy, czyli okręty desantowe projektu 775

Pewne jest już jednak, że Saratov, jako jeden z dwóch aktywnych okrętów tego typu w rękach Rosjan, już nie popływa. W chwili jego zniszczenia znajdował się w porcie okupowanego przez Rosjan miasta Berdiańsk i wedle jednych źródeł, został po prostu podpalony podczas kontrataku sił ukraińskich. Ogień równie dobrze mógł jednak wywołać celnie wystrzelony pocisk.