rosyjski myśliwiec Su-57

Kolejny rosyjski myśliwiec zestrzelony. Ukraina świętuje okrągłą liczbę

Po tym, jak ukraińskie wojsko zniszczyło kolejny już rosyjski samolot wojskowy w okolicy Mikołajowa, okazało się, że nie jest to „byle jaki” sukces, a wręcz jubileuszowy. Do tej pory bowiem w Ukrainie agresor miał stracić łącznie 200 wszystkich sprzętów latających.

Jubileuszowe zestrzelenie. Kolejny rosyjski myśliwiec skończył jako wrak na ziemi

Wrak nie do zidentyfikowania – tak w skrócie można określić najnowszy sukces Ukrainy w dbaniu o swoją przestrzeń powietrzną. Zestrzelony myśliwiec musiał należeć do rodziny Su-, a jako że obrońcy już wielokrotnie potwierdzali, że potrafią zestrzelić nawet najbardziej zaawansowane rosyjskie myśliwce, wcale nas to nie dziwi. Przykładem tego jest zestrzelenie Su-35 (Flanker E według kodu NATO) z początku kwietnia, czyli najnowszego (na służbę zawitał w 2014 roku) i najbardziej zaawansowanego myśliwca Rosji, który powstał z wykorzystaniem technologii przeznaczonej dla myśliwców piątej generacji (jeśli idzie o awionikę). 

Czytaj też: Ze schronu do Iła, czyli ostatni ratunek Putina. Opowiadamy o samolocie Ił-80

Czytaj też: Opisujemy brytyjskie czołgi Challenger. W wersji trzeciej pozbędą się wielkiej niedogodności

Pozostaje więc nam odpowiedzieć, czy rzeczywiście to już dwusetny rosyjski sprzęt zestrzelony z nieba przez Ukrainę, ale jak to niestety bywa, trudno o dokładne dane. Pewność możemy mieć co do zniszczenia na ten moment 41 helikopterów, 61 dronów i 26 samolotów, jako że na to strona Oryx ma jednoznaczne dowody.

Czytaj też: Legendarny pogromca opancerzonych celów już z nowoczesną amunicją. Jak ulepszono granatnik Carl Gustaf?

Daleko temu do wspomnianych 200, ale prowadzona przez wolontariuszy strona Minusrus.com wskazuje właśnie na tyle. Podkreśla jednocześnie, że to ponad 60% wszystkich sprzętów latających, jakie Rosja przygotowała na tę inwazję i tylko 14,5% wszystkich sprzętów tego typu na służbie państwa.