Przeciwpancerne zestawy Stugna-P, zestawy Stugna-P, Stugna-P,

Przeciwpancerne zestawy Stugna-P sieją spustoszenie wśród rosyjskich pojazdów

Stugna-P to jedna z najbardziej komentowanych broni konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Nie bez powodu, bo ukraińskie siły zbrojne mają do niej bezpośredni dostęp, a jej skuteczność na froncie potwierdziły właśnie kolejne przykłady wykorzystania. Można zdecydowanie powiedzieć, że przeciwpancerne zestawy Stugna-P sieją spustoszenie wśród rosyjskich pojazdów i poniżej znajdziecie na to cztery kolejne przykłady.

Dla Rosjan, przeciwpancerne zestawy Stugna-P mogły już dawno stać się koszmarem i przyszłość najpewniej tego nie zmieni

To swoją drogą ciekawe, dlaczego tak wiele nagrań z frontu, właśnie z udziałem zestawów Stugna lub ich wersji eksportowej Skif, trafia do sieci, ale jest na to proste wytłumaczenie. Zwyczajnie łatwiej nagrać terminal odpowiadający za zdalne użycie wyrzutni rozstawionej na specjalnym stanowisku, niż żołnierza narażającego swoje życie z Javelinem czy NLAW w dłoniach, jako że te zestawy wymagają „pokazania się” wrogowi.

Czytaj też: Czym są PPZR Piorun? W nasze rodzime zestawy rakiet przeciwlotniczych uwierzyło nawet USA

Ukraińskie przeciwpancerne zestawy Stugna i Skif,

Stugna-P, jako ulepszenie oryginalnej Stugny z 100 do 130-mm kalibru, też poniekąd jest tego typu uzbrojeniem, ale tylko opcjonalnie. Można ją bowiem umieścić na stosownym stanowisku i pociągnąć od niego przewody do terminala, który właśnie możecie obejrzeć poniżej.

Czytaj też: Elon Musk musi się mieć na baczności. Chińczycy chcą opracować plan zniszczenia satelitów Starlink

Zasada działania jest prosta – operator namierza cel, strzela pociskiem z wyrzutni, a następnie kieruje pocisk tak, aby trafił w cel oddalony o maksymalnie 6500 metrów (w przypadku najnowszych pocisków). Realizuje się to poprzez naświetlanie celu laserem. To oznacza, że operator musi nieustannie utrzymywać celownik na wrogim pojeździe (lub helikopterze) i reagować na jego ruchy, albo przeprowadzić umiejętne kierowanie pocisku tak, aby dopiero w ostatnich sekundach lotu załoga mogłaby ewentualnie się zorientować, że jej pojazd jest na celowniku.

Na nagraniu możemy podejrzeć moment trafienia aż czterech rosyjskich pojazdów, które najpewniej są nieokreślonymi wariantami BMP, czyli bojowych wozów piechoty. Na ich pokładzie zwykle znajduje się 3-osobowa załoga i 8-osobowy oddział uzbrojonych żołnierzy, a choć Stugna-P już kilka razy niszczyła te sprzęty doszczętnie, tym razem najpewniej również nie pozostawiła lekko opancerzonych BMP bez znacznych uszkodzeń.

Czytaj też: Kolejny przykład siły ukraińskiej artylerii. Obejrzyjcie deorkizację wsi

To, czego nie widać, to osób odpowiadających na bieżąco za przeładowywanie wyrzutni. To bowiem oczywiste, że po każdym wystrzale pocisku następny musi trafić do wyrzutni i Stugna-P nie jest w tym wyjątkiem.