nowoczesny rosyjski czołg T-90, Javelin

Ten rosyjski czołg nie miał łatwo. Przeciwpancerna Stugna i moździerz M120-15 już się o to postarały

Nagrania z frontu zaczynają stawać się coraz bardziej rozbudowane i szczegółowe, a nawet przedstawiają nie tylko moment celnego uderzenia, ale też to, co działo się wcześniej i potem. Dziś mamy dla Was coś specjalnego, bo potwierdzenie, że zniszczenie czołgu jest znacznie trudniejsze, niż może się wydawać.

Nie zawsze wystarczy jeden celny pocisk, aby doszczętnie zniszczyć rosyjski czołg i to nagranie to potwierdza

Trwające dobre dwie minuty nagranie przedstawia starania ukraińskich sił zbrojnych we wschodniej części miasta Marjinka przeciwko rosyjskiemu czołgowi. Działania obejmują przede wszystkim ostrzał moździerzem M120-15 kalibru 120mm, który nie ma specjalnie dobrej renomy oraz pociskiem przeciwpancernym PPZR (przenośnego przeciwpancernego zestawu rakietowego) Stugna-P.

Czytaj też: Satelity mogą komunikować się z wykorzystaniem laserów. Dlaczego to tak ważne?

Ze względu na jakość nagrania, identyfikacja rodzaju rosyjskiego czołgu jest utrudniona, ale widzimy bez najmniejszego problemu jego pozycję na obrzeżach miasta. Pierwszy atak dokonano z wykorzystaniem moździerza, drugi angażuje już do akcji przeciwpancerny zestaw Stugna-P, a w ostatnim fragmencie do gry ponownie wchodzi moździerz, na co bezpośrednio wskazują uderzenia „z góry”.

Czytaj też: Nowe bronie w rękach Ukrainy. Te systemy uzbrojenia otrzymało państwo

Finalnie rosyjski czołg staje w płomieniach, ale jako że w ogóle nie poruszał się od samego początku, są spore szanse, że został uszkodzony wcześniej lub stracił możliwość jazdy już po pierwszym trafieniu. Nagranie trudno jednak rozszyfrować i domyślić się szczegółów oraz chronologii, bo te trafienia sugerujące wykorzystanie moździerzy mogą tak naprawdę przedstawiać odpowiednio poprowadzony pocisk Stugna-P, który po locie ponad cel, skierował się na niego właśnie z góry.

Czytaj też: System broni laserowej od Rheinmetall AG. Firma udowodniła potencjał technologii

Montaż niestety nie pełni tutaj odpowiedniej funkcji, bo więcej komplikuje niż upraszcza, ale w ogólnym rozrachunku najważniejsze jest to, że przed atakiem rosyjski czołg „był”, a po nim już go zabrakło.