Wojskowe Buggy w Ukrainie, rosyjskich czołgów swoimi Stugnami

Wojskowe Buggy w Ukrainie mogą siać postrach wśród rosyjskich czołgów swoimi Stugnami

Dobry zwiad to podstawa do zaskakiwania wroga, ale żeby tego wroga zaskoczyć, trzeba mieć do tego odpowiedni sprzęt. Sprzęt możliwie najskuteczniejszy i najszybszy, a są duże szanse na to, że charakterystyczne bojowe pojazdy terenowe, których zdjęcia pojawiły się w sieci, do takich właśnie sprzętów się zaliczają. Wojskowe Buggy w Ukrainie doczekały się bowiem wyrzutni pocisków przeciwpancernych Stugna.

Jeden kieruje, a drugi celuje – wojskowe Buggy w Ukrainie z wyrzutniami Stugna już działają

Wojna rządzi się własnymi prawami i nierzadko zmienia oblicze w dynamiczny sposób, dlatego na froncie mobilność często bywa kluczem nie tylko podczas odwrotu, ale też w ofensywie. Zwłaszcza kiedy operator tego typu wojskowego Buggy otrzymuje informacje na temat rosyjskiego czołgu w okolicy. W takiej sytuacji może zaryzykować i w manewrze charakterystycznym do walk zaczepnych, spróbować zbliżyć się do wrogiego czołgu (na odległość strzału) i spróbować go zniszczyć, aby po chwili natychmiast uciec.

Czytaj też: Tańsze i powszechniejsze wyświetlacze micro- i mini-LED na horyzoncie. Firma Porotech się o to postarała

W takim scenariuszu wojskowe Buggy w Ukrainie sprawia wrażenie sprzętu wręcz idealnego. Zwłaszcza że zdjęcia jednoznacznie wskazują, że na ich dachu znalazło się nic innego, jak doskonale nam znana wyrzutnia pocisków przeciwpancernych Stugna w wersji ulepszonej (Stugna-P). Ta może wykorzystywać pociski przeciwpancerne z kumulacyjną głowicą tandemową, które w najbardziej imponującej wersji penetrują pancerz o grubości nawet 1100 mm po przebiciu się przez pancerz reaktywny.

Czytaj też: Ukraina zniszczyła najnowocześniejszy rosyjski czołg. Czym wyróżniał się T-90M Proryw?

Te pociski lecą do celu oddalonego o maksymalnie 5500 metrów przez nawet 14,3 sekundy. Nie wspominam o tym bez powodu, a dlatego, że przez cały ten czas (od wystrzału do trafienia) operator wyrzutni musi kierować na cel specjalny laser, na podstawie którego wystrzelony pocisk obiera odpowiednią trajektorię. To kłóci się nieco z pomysłem na szybki atak i odwrót, bo w takim podejściu znacznie lepiej spisałby się zestaw typu „Fire and Forget” z naprowadzaniem na podczerwień. Jednak z drugiej strony, przeprowadzenie ataku może mieć miejsce z poziomu leśnego gąszczu, aby utrudnić przeciwnikowi lokalizację strzelca.

Czytaj też: Apple chyba chce mieć własnego Surface Booka, bo opatentowało podobne urządzenie

Jeśli zastanawia Was to, jak wiele zniszczeń może wyrządzić pojedynczy pocisk wystrzelony z wyrzutni Stugna-P, polecam zwrócić uwagę na nasze wcześniejsze wpisy na ich temat.