Roboty Uran-6, Uran-6,

Roboty Uran-6 zaczęły przecierać szlaki rosyjskim oddziałom na Ukrainie, ale do idealnych nie należą

Przez ostatnie dwa lata rosyjskie wojsko zaczęło testować i otrzymywać roboty Uran-6. Teraz dokładnie, te stosunkowo nowoczesne systemy, są wykorzystywane na przejętych przez Rosjan terenach Ukrainy, walcząc z niewybuchami i minami. Informują o tym same media państwowe agresora, podkreślając, jakie to nowoczesne technologie wykorzystuje wojsko na froncie.

Rosyjskie roboty Uran-6 zaczęły „sprzątać” po wojnie. To praktycznie kombajny do min, które do idealnych jednak nie należą

Pomijając już to, że obity w pancerną stal Ural-6 jest po prostu zdalnie sterowanym robotem z wielkim cylindrem i z okręcanymi łańcuchami na przodzie (czyli w skrócie niczym szczególnym), jego faktyczne zaawansowanie jest niewielkie. Każdy przecież z nas kojarzy zdalnie sterowane zabawki na pilota i wspominam o tym nie bez powodu, a dlatego, że zasięg dziecinnych gadżetów wynosi tyle, ile zasięg wojskowego robota Ural-6.

Czytaj też: Jak ulepszono izraelskie myśliwce F-35? Teraz mogą latać nawet z tonową bombą

W praktyce bowiem odpowiedzialny za niego operator musi znajdować się maksymalnie kilkaset metrów (około 100-300 m) od robota, więc jakiekolwiek wykorzystanie tego sprzętu nawet za liniami frontu jest niebezpieczne przez ryzyko związane z ostrzałem artyleryjskim. Teraz jednak Rosjanie zadbali o swoich operatorów, bo wykorzystują Ural-6 (wcześniej te roboty wykorzystywano do detonacji przydrożnych bomb w wojnie w Syrii) na dobrze zabezpieczonych terenach Mariupola, który Rosja już okupuje.

Czytaj też: Wojenne straty Rosji nadal rosną w zastraszającym tempie. Ukraina broni się w najlepsze

Na materiałach udostępnionych przez rosyjską gazetę Izvestia widać, jak Uran-6 porusza się po polnej drodze w okolicach Mariupola. Te operacje mają na celu zapewnić początkowe bezpieczeństwo na drogach. Nie oznacza to jednak, że ryzyka ciągle nie ma, bo tego typu trałowanie często przeocza dobrze ukryte niewybuchy, co udowadniają przykłady z przeszłości. Te potwierdzają, że oczyszczanie regionu z materiałów wybuchowych po wojnie może trwać nawet dekady.

Napędzeniem gąsienic 6-tonowego Ural-6 zajmuje się 240-konny silnik diesla, który rozpędza tego robota do maksymalnie 5 km/h (2 km/h podczas pracy). Co ciekawe, wedle danych podanych przez Rosoboronexport (powyżej), które do niedawna oferowało te roboty na eksport, skuteczność jego działania wynosi aż 95%.