Rosyjski helikopter Mi-35M zestrzelony, helikopter Mi-35M, Rosyjski helikopter Mi-35M

Rosyjski helikopter Mi-35M zestrzelony. Obejrzyjcie wrak i moment celnego ukraińskiego ataku

Rosyjski Mi-35M zestrzelony – takie wieści pojawiły się właśnie w sieci, pokazując na nagraniu kilka sekund lotu, udane trafienie, utratę kontroli nad maszyną i wreszcie rozbicie śmigłowca o ziemię. Nie zabrakło też przelotu dronem nad miejscem katastrofy, które ukazało płonący wrak

Helikopter Mi-35M zestrzelony

Rosyjski śmigłowiec Mi-35M jest dosyć unikalnym sprzętem. Wszystko przez to, że to w rzeczywistości bardzo głęboka i kompleksowa modernizacja śmigłowców Mi-24W, która została opracowana na przełomie XX i XXI wieku. Była poniekąd przejawem chęci utrzymania Mi-24 na służbie, bo mimo zastąpienia ich z wykorzystaniem Ka-52, Rosjanie nie chcieli się z nimi pożegnać.

Czytaj też: Nowa samobieżna haubica z Czech. Oto Morana od Excalibur Army

Finalnie przedłużyli okres eksploatacji tych śmigłowców, poprawili właściwości lotne, zwiększyli moc silników, wymienili wirniki oraz postawili na nowe uzbrojenie oraz systemy umożliwiające lot niezależnie od pory dnia. Dlatego właśnie Mi-35M sięgnął po przeciwpancerne systemy Ataka-W (zamiast Szturm-W), przeciwlotnicze pociski Igła-W oraz niekierowane rakiety S-13, podczas gdy bezpośrednio w nosie śmigłowca zamontowano działko GSz-23W. Żadne z tych ulepszeń nie pozwala jednak śmigłowcowi na przetrwanie po celnym trafieniu pociskiem przeciwlotniczym, jak widać poniżej.

Na nagraniu możecie obejrzeć kilka sekund spokojnego lotu i wreszcie moment trafienia w rosyjski śmigłowiec Mi-35M przeciwlotniczego pocisku Igła. Nie jest to może najnowszy system, ale jak widać na materiałach, jest zdecydowanie skuteczny przeciwko nisko lecącym helikopterom, które uziemia praktycznie kilka sekund po trafieniu.

Czytaj też: Przeciwlotniczy system 9K330 Tor. Opisujemy następcę 9K33 Osa

Czytaj też: Śmigłowce AW149 dla Polski. Poznaliśmy szczegóły programu Perkoz

Do tego zestrzelenia rosyjskiego Mi-35M doszło w obwodzie donieckim przez 231. batalion. Więcej na temat samego zajścia nie można powiedzieć, ale pewne jest, że dwaj piloci tego śmigłowca nie przetrwali. Nie wiemy jednak m.in. tego, czy na pokładzie znajdowali się jacyś żołnierze, bo trzeba pamiętać, że Mi-35M nadal jest przykładem śmigłowca transportowego dla łącznie 8-osobowego oddziału.