samobieżne haubice 2S1 Goździk, 2S1 Goździk,

Polska dostarczyła Ukrainie samobieżne haubice 2S1 Goździk. Obejrzyjcie zdjęcia sprzętu na froncie

Po raz pierwszy możemy zobaczyć nasze polskie samobieżne haubice 2S1 Goździk w rękach ukraińskich sił zbrojnych. Kilka tygodni temu zdecydowano o przekazaniu Ukrainie około 20 egzemplarzy tych haubic, które wcześniej znajdowały się na wyposażeniu Wojsk Lądowych.

Samobieżne haubice 2S1 Goździk to kolejny dar od Polski dla broniącej się Ukrainy

Zbudowane na podstawie wydłużonego podwozia MTLB ,samobieżne haubice 2S1 Goździk to przykłady bardzo niskich sprzętów z zamontowaną haubicą 2A31 (to modernizacja holowanej D-30) w wieży z tyłu kadłuba. Ich produkcja była realizowana w ZSRR, Bułgarii oraz Polsce (na licencji), gdzie odpowiadały za to zakłady Huta Stalowa Wola i dlatego właśnie nasza armia ma dostęp do ponad 300 egzemplarzy, ale te są obecnie wycofywane ze służby na rzecz imponujących Krabów.

Czytaj też: Nowoczesny ppk niszczy rosyjski czołg, czyli FGM-148 Javelin kontra czołg T-64BV z Rosjanami za sterami

Na tle nowoczesnych haubic pokroju właśnie Krabów czy francuskich CAESAR, samobieżne haubice 2S1 Goździk nie wypadają specjalnie dobrze. Mogą strzelać na odległość maksymalnie 23 kilometrów (z amunicją rakietową), ale najczęściej i tak zasięg sprowadza się do 15 km przy wykorzystywaniu standardowych pocisków. Należy jednocześnie pamiętać, że nie są to standardowe NATOwskie pociski 152 mm, a znacznie mniej destruktywne warianty kalibru 122 mm.

Czytaj też: Polskie Leopardy, czyli najbardziej zaawansowane czołgi w rękach Wojska Polskiego

Jak widać powyżej, Goździki są już na służbie u obrońców i wyróżniają się na pierwszy rzut oka z racji swojego nietypowego i jednoznacznie wskazującego na polskie korzenie kamuflażu. Nie wiadomo jeszcze, czy przeszły chrzest bojowy w tej wojnie, ale teraz to zapewne kwestia czasu, aż zaczną ostrzeliwać pozycje Rosjan. Warto jednocześnie wspomnieć, że sprzęty tego typu wykorzystuje również Ukraina (600 egzemplarzy w 2014 roku) i Rosja (622 egzemplarzy), a przez ubiegłą dekadę Czechy i Polska dostarczały je Ukrainie przynajmniej dwukrotnie, ale dokładnych liczb w tej kwestii nie znamy.