Ukraińcy przerabiają konsumenckie drony na zabójcze bronie, konsumenckie drony na zabójcze bronie

Obejrzyjcie, jak Ukraińcy przerabiają konsumenckie drony na zabójcze bronie

Drony z niegdysiejszych powszechnych zabawek stały się potencjalną bronią. Oczywiście kwestia tego, że to nie sprzęt zabija, a stojący za nim człowiek, to temat rzeka, a kuchenny nóż jest tego świetnym przykładem. Broń nie jest jednak broni równa i poniższy przykład tego, jak Ukraińcy przerabiają konsumenckie drony na zabójcze bronie, jest tego świetnym przykładem. Wspominamy o tym nie bez powodu, a po to, aby zwiększyć świadomość co do zagrożenia, które generują nawet najprostsze konsumenckie drony.

Najnowsze nagranie pokazuje proces, w którym Ukraińcy przerabiają konsumenckie drony na zabójcze bronie

Już do 3000 złotych możemy sprawić sobie drona, który będzie mógł latać na dystansach wielu kilometrów i zapewniać nam pogląd ze swojej kamery w czasie rzeczywistym. Zwykle jego udźwig i czas lotu na jednym ładowaniu jest mierny, ale najwyraźniej wystarczający, żeby drony tej klasy przerabiać na śmiercionośne platformy w formie „prowizorycznych bombowców”. Przykład tego możecie obejrzeć poniżej.

Czytaj też: Dwa bojowe wozy piechoty Rosji zniszczone. Obejrzyjcie jak Stugna-P radzi sobie z BMP-2

Konsumenckie drony przydają się na wojnie nie tylko do rozpoznania i zwiadu. Jak widać powyżej na prawie 9-minutowym nagraniu, ukraiński oddział stacjonujący w lesie w stosownym okopie, wykorzystuje drony znanego producenta do zrzucania ładunków wybuchowych na Rosjan. Widzimy więc część procesu, w ramach którego powstają same bomby (raczej bombki), jak ładuje się je do nieokreślonej tuby przymocowanej na spodzie drona i jaka jest ich celność.

Czytaj też: Rosyjski helikopter Mi-35M zestrzelony. Obejrzyjcie wrak i moment celnego ukraińskiego ataku

W skrócie? Skuteczność tego typu, naprędce skleconego sprzętu wojskowego jest niewielka. Tak niewielka, że trzeba mieć naprawdę ogromne szczęście, aby z takiej prowizorycznej bombki trafić jakikolwiek wrażliwy cel na taką ilość materiału wybuchowego. O ile oddział w okopie lub człowiek mógłby ją odrzuć, tak nawet lekko opancerzony pojazd nie zostałby przez nią uszkodzony.

Czytaj też: Nowa samobieżna haubica z Czech. Oto Morana od Excalibur Army

Oczywiście nie oznacza to, że kosztujące wielokrotnie więcej drony wojskowe nie mają sensu, kiedy z „zabawek” można stworzyć coś tak zabójczego. Przykładowo Bayraktar TB2 może latać nie kilkanaście minut, a kilkanaście godzin, jest w stanie dotrzeć do bardzo oddalonych celów, przeprowadzić lepsze rozpoznanie i wreszcie skuteczniej zaatakować potencjalnych wrogów. Wszystko przez to, że jego konstrukcja i udźwig pozwala na sięgnięcie po znacznie bardziej zaawansowane i tym samym śmiercionośne bronie o wyższej celności i polu rażenia.