Jeden z najbardziej zaawansowanych czołgów Rosji spalił się doszczętnie. Wystarczył jeden ukraiński pocisk

Ukraińcy chwalą się zniszczeniem rosyjskiego T-80BW przeciwpancerną miną

Pod koniec maja mogliśmy obejrzeć, jak ukraińska mina unicestwiła rosyjski BMP, czyli lekko opancerzony bojowy wóz piechoty, a teraz proszę – Ukraińcy chwalą się zniszczeniem rosyjskiego T-80BW przeciwpancerną miną, a więc czymś o znacznie wyższej wadze.

Zniszczenie rosyjskiego T-80BW przeciwpancerną miną

Czołg T-80 to nic innego, jak odpowiednio zmodernizowany czołg T-64, któremu dawny Związek Radziecki nadał bardziej imponującą nazwę, aby mieć się czym chwalić przed światem. W wersji T-80BW cechuje go dodatek pancerza reaktywnego Kontakt-1, bo tylko on właśnie został dodany do ulepszenia T-80B z 1978 roku, który to wprowadził do arsenału przeciwpancerny pocisk 9M112 Kobra. Jest to więc stary sprzęt, a jak to bywa na froncie, im coś jest starsze, tym mniej odporne na wrogie systemy uzbrojenia.

Czytaj też: Polskie Leopardy, czyli najbardziej zaawansowane czołgi w rękach Wojska Polskiego

Przeciwpancerne miny może i nie są całkowitym rozwiązaniem kwestii czołgów na froncie, bo te kilkudziesięciotonowe kawały metalu trudno zniszczyć, ale każda styczność miny z czołgiem prawie zawsze kończy się przynajmniej jego nieruchomieniem poprzez m.in. zerwanie gąsienic. Zresztą załoga również nie jest rozpieszczana podczas takiego wybuchu. Poniżej jednak możemy obejrzeć ciekawą sytuację, w której to najwyraźniej (wedle informacji podawanych przez Ukraińców) jedna mina wystarczyła, aby zniszczyć rosyjski czołg T-80BW.

Czytaj też: Huawei ma plan. Sprytny! Miejscami bardzo dobry, miejscami kompletnie niezrozumiały

Czy ma to sens? To tak naprawdę trudno określić, jako że nie widzimy momentu, w którym czołg się zapala po spotkaniu z miną, która od razu go unieruchomiła. Od wybuchu miny do ciekawego ujęcia z dwoma innymi czołgami Rosji wokół oraz ponoć porzuconego BMP z tyłu, mija nieokreślony czas, w którym mogło się wiele wydarzyć. Przykładowo Rosjanie z unieruchomionego czołgu mogli uciec do nowo przybyłych pojazdów, wcześniej wysadzając porzucany sprzęt (stąd jego wrak widoczny na koniec) czy (co mniej prawdopodobne) dzieła zniszczenia dopełnił ukraiński przeciwpancerny pocisk kierowany, dla którego nieruchomy cel byłby idealną ofiarą.

Czytaj też: Rozwój rosyjskich BMP, czyli bojowe wozy piechoty BMP-1, BMP-2 i BMP-3 pod lupą

Wydaje się nam jednak, że załogi aż trzech czołgów na otwartym polu nie znajdowałyby się w jednym miejscu zbyt długo, gdyby wiedziały, że zagraża im właśnie pocisk przeciwpancerny.