Rosyjskie magazyny płoną, HIMARS, ROSJA

Rosyjskie magazyny płoną. Za głupotę się płaci i Rosjanie odczuwają to na własnej skórze

Wczoraj wyjaśnialiśmy, dlaczego Ukraina dopiero zgotuje Rosji piekło, jako że dostawa wyrzutni HIMARS i towarzyszących im pocisków była dopiero początkiem. Jeden z przykładów wykorzystania HIMARSów miał miejsce niedawno w Ługańsku, gdzie kilka rakiet zniszczyło kolejny rosyjski magazyn/punkt zaopatrzeniowy.

Kolejne rosyjskie „centrum wyposażenia” zniszczone. Od wielu dni rosyjskie magazyny płoną, dzięki wyrzutniom HIMARS

Jeśli interesują Was szczegóły tego, dlaczego wyrzutnie HIMARS tak odmieniły oblicze trwającej wojny, najwięcej szczegółów o tym znajdziecie tutaj. W skrócie? Te dostarczone przez USA systemy mogą wystrzeliwać salwy aż sześciu precyzyjnych rakiet dalekiego zasięgu, dzięki którym zlokalizowane magazyny amunicji mogą być precyzyjnie bombardowane i bez narażania infrastruktury publicznej wokół (pomijając skutki wybuchającego magazynu).

Czytaj też: Indie wkrótce dorównają światowym potęgom. Lotniskowiec Vikrant bez opóźnień i z wielkim sukcesem

Ukraina dopiero zgotuje Rosji piekło, wyrzutnie HIMARS

Przez ostatnie kilkanaście dni mogliśmy obejrzeć wiele przykładów udanych ataków Ukrainy na rosyjskie magazyny, z czego jeden z najnowszych dotyczy utraty pierwszego magazynu w okupowanym przez Rosjan Ługańsku. Potwierdzają to nie tylko poniższe nagrania, które wykonali mieszkający w okolicy obywatele, ale też słowa m.in. szefa ukraińskiej administracji wojskowej obwodu ługańskiego Serhija Hajdaja.

Czytaj też: Korea Północna nadal chce być uznawana za tykającą bombę. Przeprowadziła testy artyleryjskich pocisków

Rosja z kolei twierdzi, że to, co możemy obejrzeć powyżej, to nie rosyjskie magazyny amunicji, a „magazyny saletry”. Agresor nie bawi się już tym samym w ogóle w jakiekolwiek przemyślane wybiegi propagandowe, kłamiąc na lewo i prawo.

Nawet teraz, po wielomiesięcznym dementowaniu kłamstw agresora i mimo jednoznacznych dowodów na to, że Ukraińcy precyzyjnie niszczą coraz większą liczbę rosyjskich składnic amunicji. Potwierdzają to nie tylko liczne wybuchy, ale przede wszystkim pociski, których napędy z powodu pożaru ulegają aktywacji poprzez awarie i unoszą się nad magazynami.

Czytaj też: Przeciwpancerne pociski pokazują rosyjskim czołgistom, gdzie jest ich miejsce. Dwa czołgi zniszczone

Trzeba jednocześnie przyznać, że Rosjanie sami prosili się o taki scenariusz. Do tej pory agresor gromadził na okupowanych terenach całą masę amunicji oraz zapasów w jednym miejscu w konkretnych rejonach, aż prosząc się o ataki ze strony Ukrainy, której do tej pory brakowało odpowiednich systemów, aby zagrozić rosyjskim centrom logistycznym za liniami frontu. HIMARS to zmieniły, więc teraz Rosjanom pozostało jedynie rozproszenie i wycofanie składowisk dalej od frontu, a to bezpośrednio uderzy w możliwości bojowe agresora.