lotniskowiec, myśliwiec, F-18

66,9 milionów dolarów spadło z pokładu lotniskowca, który od miesięcy straszy Rosję i pomaga Ukrainie

„Warta” lotniskowca USS Harry S. Truman wraz z okrętami towarzyszącymi rozpoczęła się pod koniec 2021 roku i będzie trwała jeszcze przynajmniej miesiąc. To amerykańskie „przypomnienie” Rosji, że USA wciąż patrzy i pozostaje w gotowości do ewentualnych działań zbrojnych, które właśnie zaliczyło ogromną stratę. Inaczej bowiem nie da się nazwać tego, że z jego pokładu spadł kosztujący 66,9 milionów dolarów myśliwiec F/A-18 Super Hornet.

7 lipca jeden z myśliwców amerykańskiego lotniskowca wpadł do oceanu. Szczegóły incydentu i los F/A-18 Super Hornet obecnie jest nieznany

F/A-18 Super Hornet nie jest nowy. Jego pierwszy oblot miał miejsce w 1995 roku, a on sam jest rozwojową wersją F/A-18C/D, która została do tego modelu stosownie powiększona. Przed laty zaczęła zastępować m.in. myśliwce F-14 Tomcat i do tej pory powstało ponad 750 egzemplarzy tych myśliwców firmy Boeing, które znajdują się głównie na pokładach lotniskowców. Nie bez powodu, bo to tak zwane samoloty pokładowe, czyli przeznaczone do operowania na oceanach i morzach za sprawą m.in. potrzeby krótszego pasa startowego.

Czytaj też: Modernizacja Basurmanin, czyli próba reanimowania rosyjskiego BMP-1

W razie wojny te myśliwce wielozadaniowe przede wszystkim zajmowałyby się niszczeniem wrogich samolotów i nie inaczej było z tym konkretnym egzemplarzem F/A-18 Super Hornet na pokładzie lotniskowca USS Harry S. Truman, który wpadł do oceanu. Incydent miał miejsce podczas pobierania zaopatrzenia (proces finalnie przerwano) i doszło do niego przez niesprzyjające warunki pogodowe, które zaskoczyły marynarzy. Nikt nie zginął, ale jedna z osób została ranna.

Czytaj też: Najpotężniejszy niszczyciel świata cierniem w oku Tajwanu. Opisujemy chiński typ 055

Oficjalnie wprawdzie nic o tym nie wiadomo, a marynarka wojenna milczy z ogłoszeniem stosownego komunikatu, aby dokładnie przebadać incydent, ale pewne jest, że jeden z kilkudziesięciu samolotów na tym lotniskowcu jest już na dnie. Teraz zapewne oczekuje zespołu ratowniczego, bo jak wiadomo, USA nie zostawia swoich sprzętów na pastwę nie tyle oceanicznej flory i fauny, a ewentualnych wrogów.