Album prawie rodzinny

Krótki test programu pomocnego w katalogowaniu zasobów graficznych naszego komputera

Porządkowanie i katalogowanie pokaźnych zbiorów plików graficznych nie należy do zadań łatwych. Po przekroczeniu pewnego progu przestają wystarczać nawet ich długie nazwy, a przeglądanie przy pomocy aplikacji „macierzystych” jest po prostu niewygodne i kłopotliwe. Z myślą o osobach mających do czynienia z dużymi kolekcjami obrazków napisano wiele rozmaitych aplikacji mających ułatwić im pracę. Jedną z nich jest Harvard Montage for Windows.
Program przedstawia pliki graficzne i dźwiękowe w postaci miniatur z podpisami, które można uzupełnić o własne komentarze i uwagi. Miniatury przedstawione są w postaci oprawionych przezroczy umieszczonych w albumie, które można dowolnie przeglądać i sortować. Albumów może być 140, w każdym da się umieścić 65 000 slajdów. Ponieważ możliwe jest katalogowanie także prezentacji i sekwencji animowanych, program tworzy na życzenie dodatkowe strony albumu, umożliwiając obejrzenie wszystkich elementów składowych. Liczba rozpoznawanych formatów zbiorów jest pokaźna i obejmuje ponad 60 pozycji.

obiektowa praca ze zbiorami
rozpoznawanie wszystkich popularnych formatów plików
przejrzysty i wygodny interfejs użytkownika
wszechstronność i uniwersalność
brak polskiej wersji
W skrócie
Harvard Montage for Windows
Wymagania: PC 486; 4 MB RAM; Windows 3.1x; 11 MB na dysku
Producent: Software Publishing Corporation, USA,
http://www.spco.com/
Dostarczył: Companion, Kraków,
tel.: (0-12) 36 96 80,
fax: (0-12) 36 07 91,
e-mail: [email protected]
Cena: ok. 520 zł

Program potrafi dokonywać konwersji formatów plików, także „w locie”. Oznacza to, że nie trzeba wiedzieć w jakiej aplikacji ilustracja została stworzona, by ją „przeciągnąć” i osadzić np. w pisanym właśnie raporcie. Oczywiście współpracujące aplikacje muszą w tym celu korzystać z udogodnień, które daje mechanizm OLE. Obiektowe traktowanie plików jest jedną z najbardziej wy-godnych funkcji Harvard Montage. Uwaga ta odnosi się także do współpracy ze skanerami i kartami wideo pozwalającymi na współpracę z urządzeniami zewnętrznymi. Włączenie do kolekcji nowych elementów nie nastręcza żadnych trudności.
Harvard Montage pamięta zależność skatalogowanych plików od programu, w którym można poddać go złożonej obróbce. Jeśli stosownej aplikacji nie ma „pod ręką” lub jeśli nie chcemy tracić czasu na jej uruchamianie w celu np. wycięcia interesującego fragmentu – do dyspozycji mamy specjalną przeglądarkę o całkiem sporych możliwościach. „Sieciowców” zainteresuje zapewne informacja, że Harvard Montage obsługuje także grupy robocze. Ilość funkcji dostępnych dla poszczególnych jej uczestni-ków nie jest oszałamiająca. Ograniczenia te mają jednak, jak się zdaje, zapobiec niekontrolowanej zmianie zawartości zgromadzonej kolekcji.
W pudełku z Harvard Montage znajduje się darmowa płyta z setkami clipartów i szablonów do tworzenia prezentacji. Są także tzw. tła, które można wykorzystać przy budowaniu strony internetowej. Gratisowa kolekcja jest wstępnie skatalogowana, co znakomicie ułatwia wykorzystanie jej zawartości.
W zasadzie wszystkie cechy użytkowe Harvard Montage nie są czymś wyjątkowym. Unikatowe jest dopiero połączenie ich w jednym produkcie w spójną całość, na dodatek wzmocnione pełnym wykorzystaniem mechanizmów OLE, pozwalających na obiektowe traktowanie przeglądanych zbiorów graficznych. Jest to jedna z niewielu aplikacji, która oferuje kompleksowe rozwiązania i łatwą, niemal intuicyjną obsługę. Warto zaznaczyć, że Harvard Montage równie dobrze radzi sobie zarówno w środowisku Windows 3.1x, jak i Windows 95/NT. W przypadku 32-bitowych systemów operacyjnych niektóre funkcje działają niestety cokolwiek wolniej, ale nie powoduje to poczucia dyskomfortu.