Ferguson Ariva HDplayer 310

Odtwarzacz z interfejsami USB 3.0 i Gigabit Ethernet, możliwością zainstalowania dysku twardego 3,5" oraz czytnikiem kart SDHC/MMC. Standardowy zestaw złączy audio-wideo. Wbudowany serwer Samba i FTP oraz klient BitTorrent. Prawidłowe odtwarzanie wszystkich testowanych przez nas formatów plików

Najbardziej zaawansowany i nowoczesny spośród odtwarzaczy Fergusona nosi oznaczenie Ariva HDplayer 310. Jego najważniejszą zaletę stanowi obecność interfejsów USB 3.0 (kopiowanie z komputera filmu o wielkości 700 MB trwa jedynie ok. 7 s) oraz Gigabit Ethernet. Dwukolorowa, czarno-szara obudowa przywodzi na myśl sprzęt HiFi marki Harman Kardon, lecz tylko na pierwszy rzut oka robi pozytywne wrażenie. Dolna część jest wykonana ze szczotkowanego aluminium, natomiast górna z ciemnego plastiku, który niepotrzebnie jest półprzeźroczysty.

W urządzeniu można zainstalować dysk twardy SATA 3,5″ (o maksymalnej pojemności 3 TB), co wymaga skorzystania ze śrubokręta. Dostęp do wspomnianego portu USB 3.0 typu B oraz obu portów USB 2.0 umożliwiających podłączenie zewnętrznych nośników lub opcjonalnego klucza WLAN nie sprawia żadnych problemów, znajdują się z boku obudowy razem z czytnikiem kart pamięci flash SDHC/MMC. Wśród złączy znajdują się m.in. wyjście HDMI 1.3 oraz optyczne i koaksjalne cyfrowe wyjścia audio.

Do sterowania urządzeniem służy pilot na podczerwień z logicznie rozmieszczonymi klawiszami, wygodniejszy niż w pozostałych odtwarzaczach Fergusona. Jedynie klawisz Power jest fosforyzujący, co i tak stanowi pewną zaletę w porównaniu z ogromną większością testowanych przez nas odtwarzaczy. Całkiem przejrzyste i łatwe w nawigacji menu ekranowe zostało zmienione w porównaniu np. z modelem Ariva HDplayer 210. Naszym zdaniem wcale nie jest bardziej estetyczne i oczekujemy, że w kolejnych wersjach firmware’u producent zmieni jego wygląd na przyjemniejszy dla oka.

Zdarzają się czasami niewielkie opóźnienia w reakcji na polecenia wydawane pilotem. Wszystkie testowane przez nas formaty plików audio-wideo były prawidłowo odtwarzane, lecz zauważyliśmy, że na rozpoczęcie odtwarzania plików wideo trzeba zbyt długo czekać, zwykle ok. 5 s. Obsługiwane są napisy do filmów w formatach ASS, SMI, SRT, SSA, SUB i TXT, polskie znaki są prawidłowo wyświetlane. Urządzenie umożliwia dostęp do wielu serwisów multimedialnych, w tym YouTube, licznych podcastów audio, serwisów Picasa, Flickr, a także informacji o pogodzie i giełdowych. Nie zabrakło przeglądarki internetowej, do której obsługi warto podłączyć mysz i klawiaturę na USB. Niestety nie można wpisać dowolnego adresu, lecz trzeba skorzystać z jednego spośród ośmiu gotowych skrótów. Są to: o2.pl, Wikipedia.pl, Allegro.pl, Onet.pl, WP.pl, NK.pl, Twitter.com i Facebook.pl.

Po zainstalowaniu dysku twardego odtwarzacz może pełnić funkcję serwera Samba i FTP, a także klienta BitTorrent. Pobór mocy ma przeciętną wartość i wynosi 10,8 W podczas wyświetlania menu i 12,2 W podczas odtwarzania filmu. Jest to jeden z niewielu odtwarzaczy, który przechodzi w tryb uśpienia. Po ustalonym w opcjach czasie bezczynności nie tylko włącza się wygaszacz ekranu, lecz również wyłączony zostaje dysk twardy, co skutkuje obniżeniem poboru mocy do 7,9 W. Estetyczna obudowa została częściowo wykonana z metalu, co powinno poprawiać odprowadzanie ciepła, lecz i tak producent zdecydował się na umieszczenie w niej niewielkiego wentylatora. Niestety generuje on dość głośny szum, który według naszych pomiarów przekracza 35 dB (pomiar z odległości 25 cm).

Wyposażenie tego odtwarzacza w interfejsy USB 3.0 i Gigabit Ethernet znacznie skraca czas kopiowania danych na dysk twardy, który można w nim opcjonalnie zainstalować. Niestety kilka wad sprawia, że nie do końca byliśmy zadowoleni z tego modelu. Zarówno uruchamianie samego urządzenia, jak rozpoczynanie odtwarzania plików wideo (także tych w standardowej rozdzielczości) trwa zbyt długo, co jest krokiem wstecz, chociażby w porównaniu z odtwarzaczem Ariva HDplayer 210 tego samego producenta. Mało czytelny wyświetlacz kompletnie nie spełnia swojej roli, więc równie dobrze mogłoby go nie być. Część wad może zostać wyeleminowana w kolejnych wersjach firmware’u i mamy nadzieję, że tak się wkrótce stanie.

Marek Grzybowski