Opłata audiowizualna: każdy zapłaci 100 zł rocznie

Według propozycji przedstawionej przez KRRiT zmieni się nie tylko wysokość tak zwanej składki audiowizualnej (do tej pory określanej mianem abonamentu radiowo-telewizyjnego), ale przede wszystkim system jej ściągania.

W tym momencie abonament radiowo-telewizyjny opłacany jest przez gospodarstwa domowe, czyli obowiązuje, jakby to powiedzieli nasi przodkowie, tak zwane „podymne”. Według KRRiT jest to model kompletnie przestarzały i nie dostosowany do czasów współczesnych, dlatego najważniejszą zmianą w propozycji rady ma być oparcie się na znacznie bardziej szczegółowych rejestrach prowadzonych przez inne instytucje państwowe: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Ministerstwo Finansów oraz KRUS. Innymi słowy: KRRiT chce, aby opłatę audiowizualną płaciły podmioty, które rozliczają się jako płatnicy PIT (lub KRUS), czyli po prostu osoby fizyczne (z „podymnego” przechodzimy na „pogłówne”). Pojawia się przy tym mało precyzyjny zapis o tym, że płacić będzie każdy „zdolny do ponoszenia obciążeń finansowych”. Proponowana wysokość opłaty to 100 zł rocznie, czyli 8,33 zł miesięcznie.

Do tego dojdą jeszcze płatnicy CIT, którzy zapłacą aż 2000 zł rocznie oraz organizacje, które będą musiały płacić 400 zł rocznie. Wracając zaś do płatników fizycznych, planowane są różne ulgi i zwolnienia, np. dla osób po 75 roku życia.

Co w zamian? W największym skrócie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji obiecuje dwie rzeczy. Z jednej strony zdecydowane zmniejszenie liczby reklam do 2,4 min./godzinę (obecnie to 12 min./godzinę). Wpływy do mediów publicznych w ciągu najbliższych lat mają się przy tym kształtować następująco:

Z drugiej strony KRRiT obiecuje też, że media publiczne odejdą od nastawienia na komercję i rozrywkę i wrócą do pełnienia roli kulturalno-oświatowej. Na razie jest z tym krucho, co pokazuje chociażby ten wykres wybrany przez nas ze szczegółowego raportu zaprezentowanego przez KRRiT.

NASZYM ZDANIEM
Cóż, z jednej strony nie sposób nie zgodzić się z podstawowym wnioskiem płynącym z projektu KRRiT, stanowiącym o tym, że funkcjonujące w ramach obecnego modelu finansowania media publiczne niemal nie różnią się już od mediów komercyjnych. Jedna wielka komercha. Pozostaje jednak pytanie, czy kierunek zmian jest słuszny, czy w epoce mediów elektronicznych warto na siłę, niemałym kosztem nas wszystkich, dążyć do podtrzymania przy życiu rozdmuchanego, sztucznego, przestarzałego tworu mediów radiowo-telewizyjnych. Ja mam co do tego spore wątpliwości, a jakie jest Wasze zdanie?