Totalnie fotograficzny smartfon, z którego nie da się dzwonić

Panasonic zrobił coś dziwnego. Wziął na warsztat swój niesamowicie wręcz fotograficzny telefon CM1 i urżnął mu jego telefoniczną funkcjonalność. Choć nie do końca.

Kiedy w 2014 roku Panasonic pokazał smartfona CM1, nie było najmniejszych wątpliwości, że był to (i zapewne jest nadal!) najbardziej fotograficzny telefon świata. Choć oczywiście można było dyskutować, czy to był jeszcze telefon, czy też aparat cyfrowy z możliwością dzwonienia.

Od strony fotograficznej jego parametry przedstawiały się rzeczywiście imponująco, zwłaszcza w kontekście smartfonowych rozmiarów (grubość 15,2 mm) i wagi. Duża 1-calowa matryca (mniej więcej 7x większa od typowego sensora wykorzystywanego w smartfonach!) oraz stałoogniskowy obiektyw Leica 28 mm f/2,8. Nie będzie chyba zaskoczeniem informacja, że nowy Panasonic CM10 wygląda identycznie, wykorzystuje taką samą matrycę i taki sam obiektyw.

Oba urządzenia – CM1 i obecnie CM10 – pracują też pod kontrolą systemu operacyjnego Android w wersji 5.0. Różnica polega jednak na tym, że w przypadku CM10 zablokowane zostały funkcje związane z wykonywaniem połączeń telefonicznych, aczkolwiek dalej możliwe będzie wysyłanie wiadomości tekstowych czy transfer danych poprzez LTE, oczywiście po włożeniu do urządzenia karty SIM i wykupieniu odpowiednich usług.

Na razie Panasonic CM10 wchodzi na rynek japoński, gdzie sprzedawany będzie wraz z kartą SIM oferowaną przez Panasonica, umożliwiającą dostęp do transferu 3 GB miesięcznie (za ok. 12,5 dolara na miesiąc). Samo urządzenie kosztować będzie ok. 850 dolarów.