Aparat mniejszy i cieńszy niż 10-centówka

To, co za chwile ujrzycie na zdjęciach i filmie, to wbrew pozorom aparat. Nie matryca, sensor, czujnik, procesor czy jakiś nieduży układ scalony, ale aparat. Kompletny. No, może bez obiektywu, bo obiektyw nie jest mu potrzebny.

FlatCam to prototypowy aparat opracowany przez zespół naukowców z Uniwersytetu Rice, łączący w sobie zalety tradycyjnych aparatów otworkowych (brak obiektywu) z nowoczesnością (matryca cyfrowa). Ale łączący twórczo.

W skrócie jego sekret polega na tym, że zamiast zastosowania pojedynczego obiektywu (jak we współczesnych aparatach cyfrowych) czy pojedynczej dziurki (jak w aparatach otworkowych) naukowcy zdecydowali się na zaprojektowanie specjalnej, dodatkowej, podziurkowanej warstwy (maski), umieszczonej bezpośrednio nad matrycą cyfrową. Światło przechodzi przez tę maskę i jest rejestrowane przez matrycę, a uzyskane w ten sposób surowe dane za pomocą specjalnych algorytmów demultipleksujących (piękne słowo…) zmieniane są w normalny obraz zdjęciowy.

Twórcy FlatCama – Richard Baraniuk i Ashok Veeraraghavan – nie zakładają naturalnie, że lada moment zastąpi on tradycyjne aparaty, lecz widzą jego zastosowanie tam, gdzie zwykła fotografia nie jest już lub nie może być wykorzystywana. Ze względu na brak obiektywu u możliwość produkcji na zasadzie podobnej do mikrochipów, koszt jego wytwarzania ma być także relatywnie niski.

O jakie zatem niezwykłe aparaty może chodzić? Jak przewiduje Baraniuk, możliwe będzie zintegrowanie modułu fotograficznego z kartą kredytową albo utracienkimi smartfonami czy tabletami. Da się także wytwarzać aparaty o dowolnie powyginanych kształtach czy nawet tapety, które będą równocześnie rejestrować obraz.

Na razie prototypowy FlatCam rejestruje obraz o rozdzielczości 512×512 pikseli, ale lepsza jakość i wyższe rozdzielczości to tylko kwestia rozwijania projektu. Naukowcy pracują też nad sporym zaszumieniem wynikowych zdjęć.