Wenezuela stworzy własną kryptowalutę

Na ciekawy pomysł obejścia międzynarodowych sankcji wpadł autorytarny rząd Wenezueli.

Prezydent Wenezueli, Nicholas Maduro, zapowiedział, że wprowadzi własną kryptowalutę o nazwie petro, by uwolnić kraj od skutków amerykańskich sankcji, nałożonych na Wenezuelę ze względu na poważne naruszenia przez władzę zasad demokracji.

Czy Wenezuela ma techniczne możliwości, by wprowadzić kryptowalutę? Teoretycznie tak, ale tak jak w przypadku każdej waluty, istotą jest zaufanie albo do emitenta albo do instytucji przechowującej, a w tym przypadku może być z tym kłopot. Prezydent Maduro  najwyraźniej nie przejmuje się takimi błahostkami jak wypłacalność, szukając  sposobu na zdobycie dodatkowych funduszy dla pogrążonego w kryzysie kraju. A o wzrostach wartości kryptowalut mało kto nie słyszał, nic więc dziwnego, że taka idea pojawiła się w pałacu prezydenckim w Caracas.

Prezydent Maduro jest oskarżany o działania przeczące zasadom demokracji. Mimo olbrzymich zasobów naturalnych kraj stoi na stajuprzepaści. Dlaczego nie kryptowalutami? (fot. Today Venezuela)

Szczegółów prezydent Maduro nie podał. Stwierdził jedynie, że petro ma być wspierane przez bogactwa naturalne Wenezueli. W jaki sposób? Nie wiadomo. Faktem jest, że Wenezuela jest krajem o największych zasobach ropy naftowej na świecie. Jest też bogata w złoża gazu ziemnego, diamentów oraz złota. A mimo to Wenezuela jest krajem ubogim, stojącym na krawędzi bankructwa, a wenezuelska waluta (boliwar/VEF) systematycznie traci na wartości.

Standard & Poor’s, jedna z większych agencji ratingowych,  ogłosiła miesiąc temu, że Wenezuela nie jest już państwem w pełni wypłacalnym. Podobną ocenę agencja Fitch wystawiła wenezuelskiemu gigantowi petrochemicznemu PDVSA.

Sytuacji kraju nie poprawiają też amerykańskie sankcje. Embargo na niektóre towary nałożyła na Wenezuelę również Unia Europejska. | CHIP