SpaceX zrobiło kolejny krok w kolonizacji kosmosu

Fot. SpaceX
Firma Elona Muska po raz pierwszy ponownie wykorzystała zarówno rakietę Falcon 9 jak i pojazd Dragon w misji zaopatrzeniowej NASA. Sukces tej misji udowodni, że znaczna redukcja kosztów lotów kosmicznych jest możliwa.

Dwuczłonowa rakieta Falcon 9 wzbiła się w powietrze z przylądka Canaveral na Florydzie. Kapsuła ze statkiem Dragon dostarcza niezbędny sprzęt i prezenty bożonarodzeniowe dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po czym zarówno Falcon 9 jak i statek Dragon wracają na Ziemię. Rakieta wylądowała na platformie wykorzystując silniki. Kapsuła Dragon powróci na Ziemię przy użyciu spadochronów jak tylko dotrze do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w niedzielę, 17 grudnia.

Na pokładzie bagażowym Dragona są ponad 2 tony sprzętu naukowego i innych towarów. Wśród aparatury pomiarowej jest miedzy innymi czujnik promieniowania słonecznego, a także przyrząd, który pozwoli policzyć liczbę kosmicznych śmieci. Naukowcy chcą też sprawdzić jak rośliny radzą sobie w kosmosie i jak brak grawitacji wpływa na ich wzrost w kosmosie. Dragon dostarczy też maszynę do produkcji doskonałych, niezanieczyszczonych światłowodów ZBLAN. Ze względu na jakość wykonania, mogą kosztować nawet kilka milionów dolarów za kilogram. Ich produkcja w warunkach niskiej grawitacji jest zdecydowanie łatwiejsza i mniej kosztowna.

SpaceX przyzwyczaił nas już do udanych startów i lądowań swoich rakiet i statków kosmicznych. Jednak dopiero ponowne wykorzystanie sprzętu w poważnej misji zleconej przez NASA pozwala mówić o przełomie. W przyszłości Elon Musk planuje wykorzystać swoje rakiety do lotów załogowych na Marsa, a także jako szybki międzykontynentalny środek transportu. Według wizjonera, podróż z Nowego Jorku do Paryża będzie trwała maksymalnie 30 minut. | CHIP