Zapewne już niedługo usłyszymy o zawieszających się pralkach czy włamaniu hakerów do lodówki. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że każde urządzenie wyposażone w interfejs komunikacyjny, a w szczególności podłączone do Internetu, może być celem ataku. Naturalna wydaje się jedynie ochrona komputera (choć i tak wiele osób tego nie robi). O ile lodówki podłączone do Internetu ma dziś może z dziesięć osób w Polsce, to przecież niemal każdy z nas nosi na co dzień w kieszeni komputer z ciągłym dostępem do Internetu! Tak, mamy na myśli palmofony, smartfony i zaawansowane komórki. Łatwo o tym zapomnieć, a przecież bardzo często te małe urządzenia zawierają więcej cennych, prywatnych danych niż nasze komputery. Tymczasem nieporównanie łatwiej je zgubić (albo stracić z powodu kradzieży czy zniszczenia). Opiszemy, jak ochronić telefon przed grożącymi mu niebezpieczeństwami: poczynając od wirusów, poprzez ataki hakerów, aż do ochrony danych przed niepowołanymi osobami w przypadku sprzedaży albo kradzieży urządzenia.
Zagrożenie: Wirusy
Mobilne szkodniki pod ochroną
Gdyby Greenpeace zajmował się takimi formami życia jak złośliwy kod, zapewne aktywiści przykuwaliby się do drzew, żądając prawnego zakazu niszczenia wirusów przeznaczonych do systemów smartfonowych i palmofonowych. Wirusy te przypominają bowiem Yeti: dużo się o nich mówi, ale mało kto je widział, a niebezpieczne mogą być, tylko jeśli użytkownik wykaże się skrajną głupotą. Według raportu firmy G-Data w 2008 roku wykryto dotąd zaledwie 22 wirusy napisane z myślą o infekowaniu telefonów, czyli o połowę mniej niż w analogicznym okresie zeszłego roku! Gdyby policzyć obecne na rynku aplikacje antywirusowe przeznaczone do komórek, okazałoby się, że jest ich niemal tyle co wirusów...
Poza nielicznymi wyjątkami prawie wszystkie komórkowe wirusy rozprzestrzeniają się poprzez Bluetooth lub w postaci odsyłaczy w wiadomościach SMS i MMS. By zadziałały, muszą zostać pobrane i zainstalowane przez użytkownika (!). Może zabrzmi to okrutnie, ale jeśli ktoś jest na tyle nierozsądny, żeby instalować pobrane w przygodny sposób pliki, to w pełni zasługuje na przykrości związane z zakażeniem. Zresztą, przykrości te nie są najczęściej aż tak duże – działalność wielu „mobilnych” wirusów ogranicza się do prób rozsyłania swoich kopii przez Bluetooth. Zupełnie jak w pionierskich czasach pecetów...
Z naszych testów wynika, że programy antywirusowe przeznaczone do systemów Symbian i Windows Mobile zachowują się, niestety, podobnie jak ich „duzi” kuzyni, czyli zajmują zdecydowanie za dużo pamięci operacyjnej i zużywają zbyt wiele mocy obliczeniowej, poważnie spowalniając i tak nie najszybsze urządzenia. W świetle tego, co napisaliśmy wcześniej na temat rozpowszechnienia i zjadliwości obecnych wirusów komórkowych, widać, że raczej nie warto kupować dziś specjalistycznej aplikacji do ich zwalczania. Wystarczy przestrzegać kilku podstawowych reguł. Najważniejsza z nich to nieuruchamianie łącza Bluetooth w trybie wykrywalnym, jeśli nie chcemy połączyć naszego telefonu z innym urządzeniem. Gdy będziemy przestrzegać tej zasady, potencjalny napastnik nie będzie w stanie wykryć „sinego zęba” naszego palmofonu ani nawiązać z nim połączenia.
Zagrożenie: Niepowołany dostęp do danych
Nie sprzedawaj swoich sekretów
Powiedzenie, że każdym samochodem cieszymy się zawsze dwa razy: raz, kiedy go kupujemy, i drugi raz, kiedy udaje nam się go sprzedać, odnosi się także do smartfonów i palmofonów. Postęp jest coraz szybszy i coraz częściej chcielibyśmy wymieniać nasze kieszonkowe komputery na nowsze, lepsze i ładniejsze. Żeby nie zbankrutować, sprzedajemy stare urządzenie, zgrzytając zębami, kiedy najwyższa cena, jaką udaje nam się uzyskać, sięga ledwie 1/3 kwoty, którą wydaliśmy na zakup.
Zanim jednak pieniądze przejdą z rąk do rąk, a palmofon zmieni właściciela, zadbajmy o dokładne wyczyszczenie naszego urządzenia z wszelkich osobistych danych. Mogłoby się wydawać, że to rzecz oczywista, ale do naszej redakcji wciąż trafiają telefony i PDA, w pamięci których znajdujemy kontakty, SMS-y, emaile, dokumenty i zdjęcia poprzednich testujących. Odpowiedzialny za to jest ten sam czynnik, który przeszkadza nam w tworzeniu backupów (wszyscy wiedzą, że trzeba je robić, ale nikomu się nie chce) – właściwe rodzajowi ludzkiemu lenistwo. I rzeczywiście, kiedy pomyślimy o ręcznym kasowaniu poszczególnych wpisów do książki adresowej (a jest ich na przykład 500...) albo o mozolnym usuwaniu ustawień poczty, wyszukiwaniu dokumentów, zdjęć i innych plików, raczej nie ogarnia nas entuzjazm. Na szczęście można wyczyścić smartfon znacznie łatwiej – zarówno system Symbian, jak i Windows Mobile umożliwiają wykonanie tzw. twardego resetu (hard reset), przywracającego ustawienia urządzenia do stanu fabrycznego. Od strony technicznej polega to na wykasowaniu całej zawartości pamięci urządzenia wraz z wszystkimi danymi i ustawieniami.
W przypadku telefonów z systemem Symbian usunięcie wszystkich danych i ustawień następuje też po miękkim ? resecie, który wykonuje się, wpisując z klawiatury kod [*#7370#]. Jeśli jednak chcemy mieć absolutną pewność, że nie zostawiamy po sobie nic cennego, lepiej zastosować twardy reset. Należy jednak pamiętać, że profesjonalne programy do odzyskiwania danych z komórek mogą odczytać informacje tak długo, dopóki nie zostaną one w całości nadpisane przez inne dane.