Symulowane katastrofy komórek i aparatów cyfrowych
Ekstremalny test: Ile wytrzyma telefon
Telefony komórkowe i aparaty cyfrowe zabieramy niemal wszędzie, więc nader często urządzenia te są narażone na rozmaite niebezpieczeństwa, przy których upadek ze stołu to pestka. CHIP przygotował serię katastrof w ekstremalnych warunkach, by sprawdzić, jakie obciążenia mogą wytrzymać telefony i aparaty.
|
Część czytelników już pewnie zaplanowała wakacje. Fajnie byłoby wyjechać w jakieś egzotyczne miejsce, by odreagować zimę i kryzys gospodarczy. Oczywiście, telefon i aparat pojadą z nami, ale – jak co roku – wiele urządzeń z wakacji nie wróci. Jedne zatoną, inne zniszczy piach. By przetestować urządzenia w podobnych sytuacjach, CHIP specjalnie dla ciebie wyruszył na symulowane wakacje. W saunie, w basenie i na plaży testowaliśmy sprzęt, aranżując typowe wakacyjne wypadki. Sprawdzaliśmy, ile mogą przeżyć telefony komórkowe i cyfrowe aparaty fotograficzne, a co jest dla nich już zbyt wielkim wyzwaniem. Do testów wybraliśmy popularne modele: komórkę Nokia 6300 i aparat Canon IXUS 80. Aby sprawdzić, ile wytrzymają typowe modele, porównaliśmy je z dwoma urządzeniami do zadań specjalnych – wzmocnionymi i zabezpieczonymi na różne sposoby komórką Sonim XP3 i aparatem Olympus μ 1030 SW. Równocześnie przekonaliśmy się, czy te z założenia wszystkoodporne urządzenia – a przez to mniej poręczne i cięższe – faktycznie bez żadnego uszczerbku powracają z ekstremalnego wypoczynku. 1.Test zwrotnikowy: Godziny w dżungliTropikalne lasy pokrywają około sześciu procent powierzchni Ziemi – nic więc dziwnego, że wydają się idealnym miejscem na wakacje. Panujące tam ekstremalne temperatury i wilgotność poddają komórki i aparaty cyfrowe maksymalnym obciążeniom. Włożyliśmy więc nasze urządzenia do sauny, gdzie pociły się przez trzy godziny w temperaturze 65°C i przy wilgotności otoczenia sięgającej 90 proc. Miłe zaskoczenie: po teście wszystkie modele działały bez zarzutu, chociaż wyświetlacze były mocno zamglone. Pierwsze zdjęcia okazały się więc nieco mgliste, ale po pewnym czasie urządzenia zaczęły zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Dlatego wizyty w tropikach nie powinny być problemem. 2. Test wody: Zimny prysznicPo saunie powinieneś zawsze wziąć zimny prysznic – nie mogliśmy tego pominąć Nagły chłód po gorącej saunie – nawet z takiej próby urządzenia wyszły zwycięsko. Mimo że prysznic bardzo zmoczył komórki i aparaty, to woda nie przedostała się do ich wnętrz. 3. Test zanurzeniowy: Śmierć na dnieTo zdarza się dużo częściej, niż myślisz: cofasz się stopniowo, by zrobić jak najfajniejsze zdjęcie i… nagle lądujesz w wodzie. Co dzieje się wówczas z urządzeniem, które trzymasz w ręce? Krótki opis skutków skoku do basenu z telefonem komórkowym w jednej ręce, a aparatem cyfrowym w drugiej powinien to wyjaśnić. Przez mniej więcej dwie minuty urządzenia leżały na dnie basenu, potem wyciągnęliśmy je z wody. Skutek w zasadzie nie był trudny do przewidzenia: wyświetlacze Canona i Nokii wyłączyły się natychmiast, gdy tylko weszły w kontakt z wodą. Urządzenia nie chciały działać nawet po długim schnięciu. Oba były wypełnione wodą – nie tylko wyświetlacze, także mikrofon i głośnik komórki nie przeżyły kąpieli. Kompletna porażka! Zupełnie inaczej miała się rzecz z Olympusem μ 1030 SW i Sonim xp3. Zgodnie z obietnicami producentów, urządzenia okazały się wodoodporne. Test basenowy udowodnił, że są to naprawdę terenowe jednostki do zadań specjalnych. Gdybyśmy chcieli, moglibyśmy nawet zrobić Olympusem kilka zdjęć pod wodą oraz przeprowadzić rozmowę telefoniczną, używając Sonim na dnie basenu. Pytanie tylko, czy nasz rozmówca cokolwiek by z niej zrozumiał. A zatem woda jest zabójcza dla telefonów komórkowych i aparatów, o ile nie są one wodoodporne. A przecież utopienie sprzętu w morzu, to niejedyne ryzyko, na jakie jest on narażony podczas twoich wakacji. Na plaży może zdarzyć się jeszcze niejeden wypadek, taki jak na przykład ten z naszego kolejnego czarnego scenariusza. 4. Test nacisku: Waga ciężkaKomórka lub aparat fotograficzny rzucone gdzieś niedbale na brzegu basenu i przypadkowo przykryte ręcznikiem – wtedy wystarczy chwila nieuwagi i stawiasz leżak na ulubionym telefonie lub niezawodnym do tej pory aparacie. Albo przetacza się po nim niezbyt zgrabna plażowiczka. Może nie zdarza się to często, ale jednak się zdarza. |




Kup Najtaniej