Antyblog
Zamach na internetową wolność słowa
W Internecie można napisać wszystko. Nawyzywać nielubianego nauczyciela, wyrazić nienawiść do policji, czy naubliżać swojemu szefowi. Anonimowo i bezkarnie. Ale czy aby na pewno?
Piotr Krzystek, członek Platformy Obywatelskiej pełniący funkcję Prezydenta Miasta Szczecin, sławny jest nie dzięki swojej pracy na rzecz Szczecina, nie ze względu na swoją przynależność do rządzącej partii, ale przez bitwę na słowa w Internecie. Otóż pan prezydent w zawiadomieniu do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, przytoczył wpisy internautów na kilku forach, którzy nie szczędzili mu słów krytyki.
Nie były to przyjemne słowa, to trzeba przyznać. Niektóre brzmiały tak: "łgarz", "nędzny złodziejaszek", "kompletny gamoń" czy "zakłamany drań i oszust". Była to fala krytyki, w związku z wyrokiem sądu w sprawie "afery mieszkaniowej", w którą prezydent był zamieszany. Sąd nakazał mu zwrócić pozyskane w 2000 roku 170-metrowe mieszkanie, które wykupił za przysłowiową złotówkę.
Prokuratura bez mrugnięcia okiem rozpoczęła procedurę ustalania adresów IP internetowych oprawców Krzystka, po czym zapraszała ich na przesłuchanie. - Czy interesuje się pani polityką? - w ten sposób rozpoczęła się rozmowa śledczych z internautką o pseudonimie Rewers10. Jest ona jedną z 30 przesłuchiwanych osób, które w Internecie pomawiały prezydenta Szczecina, myśląc, że są zupełnie anonimowe i nietykalne. Jak daleko jednak sięga wolność słowa w Internecie? Według Krzystka niedaleko. - Skorzystałem z prawa do obrony własnego imienia - powiedział Rzeczpospolitej pan prezydent.
Według niego, zgłoszenie się do prokuratury było jedynym możliwym rozwiązaniem, aby ukarać internetowych oprawców, którzy nie mieli odwagi, aby podpisać się pod swoimi obelgami własnym imieniem i nazwiskiem. Teraz prawdopodobnie będą musieli stawić się przed sądem, gdyż prezydent otrzyma listę nazwisk już nieanonimowych osób, które go oceniały i będzie mógł wytoczyć wobec nich pozwy cywilne.
Szczerze mówiąc, ja również nie popieram chojractwa w Sieci, ale przecież jakiś dystans do siebie trzeba mieć. Zwłaszcza, jak pełni się jedną z najwyższych funkcji publicznych, jaką jest prezydentura dużego miasta. Zwłaszcza, po raz drugi, gdy nie ma się do końca czystego sumienia, jak Krzystek. Zresztą, te wszystkie "obelgi", jakie mógł przeczytać na swój temat, są raczej oceną jego decyzji i zachowań, jako prezydenta Szczecina - a nie polskiego obywatela. A przecież każdego polityka prędzej czy później dopada zmasowana fala krytyki. Czy to ze strony społeczeństwa, czy ze strony opozycji.
Na koniec, trzeba zadać sobie pytanie (czysto hipotetycznie rzecz jasna): Gdybym to ja chciał schwytać któregoś z was, drodzy czytelnicy, za ubliżające komentarze pod tym postem, to czy prokuratura równie chętnie zajęłaby się tą sprawą? Ja nie mam złudzeń, nie kiwnęliby palcem.
A Wy, co o tym sądzicie? Tylko błagam, bez wyzwisk :D

Kup najtaniej
Marcin Chmielwski to zwyczajny osioł.
Marcin Chmielwski to zwyczajny "osioł".
Marcin Chmielwski to zwyczajny os**ł.
to każde z tych zdań jest obraźliwe? Owszem pierwsze zdanie jest obraźliwe wprost natomiast dwa pozostałe to już pewien problem. Może jakiś językoznawca wypowie się? W mowie potocznej nie można umieścić czegoś w cudzysłowie nie mówiąc juz o umieszczaniu gwiazdek.
Swoją drogą pozdrawiam Pana.
Dobre pytanie. Wg mnie każde z tych zdań jest obraźliwe, bo każdy kto je przeczyta, wie o co chodzi. Nie ma tu chyba znaczenia poprawność językowa. Chociaż z drugiej strony nasuwa mi się pytanie, czy gdyby ktoś sam ocenzurował swoją wypowiedź, np. "Genowefa Pigwa to d**a", to czy prokuratura uznałaby to za naruszenie dobrego imienia. Przecież autor równie dobrze mógł mieć na myśli, "Genowefa Pigwa to dama". A kto udowodni, o czym myślał?
jedyna osoba ktora moze sie przez chwile ucieszyc to "poszkodowany"
a ta grupka to dopiero poczatek
poza tym gdzie prawo do wolnosci slowa? czy tylko dziennikarzom takie prawo zostalo? chyba nie... wydaje sie ze tylko politycy moga sie wypowiadac o czym chca...