Siećpospolita Polska - blog geeka
Antywirus - konieczność czy zbędny balast?
Jesteśmy bombardowani informacjami na temat nowych zagrożeń, wirusów i luk w bezpieczeństwie. Czy antywirus to dzisiejsza konieczność? Niekoniecznie.
Jak zauważa co rusz przy jakimś doniesieniu o nowym antywirusie niejaki vh, antywirus to coś, co tylko przeszkadza i nie ma najmniejszego sensu. Z kolei Linuksiarze śmieją się z użytkowników Windows, że bez antywirusa nie ma co nawet zaglądać do Internetu. CHIP.pl poprzez moje newsy co rusz ostrzega przed nowymi zagrożeniami. Kto zatem ma rację? Jak dla mnie – nikt.
Nie można generalizować, bowiem wszystko zależy od tego jak używamy komputera. Zacznijmy od typowego entuzjasty IT. Takowy człowiek szanuje pracę twórców oprogramowania, więc ma zawsze legalny soft. Oznacza to, że jest na bieżąco z aktualizacjami swoich ulubionych programów i systemów. Wie zarówno o automatycznej aktualizacji, a resztę aplikacji uaktualnia ręcznie. Nie klika po nieznanych stronach, nie otwiera załączników od proszących o pomoc milionerów z Nigerii. Po co mu więc te 120 zł rocznie plus obciążenie zasobów komputera? Ano po nic – takim osobom w zupełności wystarczy windowsowy firewall i Defender. A nawet i to można wyłączyć (aczkolwiek te usługi są darmowe i mają znikomy wpływ na wydajność, więc zapewne większość osób ich nie wyłącza, bo i po co).
Sprawa ma się zupełnie inaczej z piratami i mniej hobbystycznymi komputerowcami. Nie oszukujmy się, to żadna propaganda: mnóstwo aplikacji z RapidShare czy p2p ma w sobie zaszyte trojany, keyloggery czy inne syfy. Instalując pirackie (na przykład) Nero bez antywirusa praktycznie gwarantujemy sobie obecność trojana u siebie. Antywirus wytnie go od razu, brak antywirusa spowoduje, że możemy się zdziwić sprawdzając za parę dni stan konta na karcie kredytowej. A też nie ma co się oszukiwać – ludzie wciąż piracą. I nie będę was tu teraz ewangelizował, bo wiem, że część z was to robi i robić na razie nie przestanie. Wam w takim razie radzę zakup (bo darmowe są nic nie warte, pirackie albo się przestają aktualizować, albo same są zainfekowane) licencji na antywirusa. To samo radzę osobom, które mają statystycznie przeciętną wiedzę o komputerach. Umówmy się – nie aktualizujecie oprogramowania, bo wam się nie chce. Nawet jak wam wyskoczy na środek ekranu monit z prośba o update, to i tak go zamkniecie. Aplikacje testujecie bez żadnych zabezpieczeń, pobieracie je z różnych dziwnych źródeł. I nie potraficie interpretować symptomów infekcji. Antywirus się wam przyda
Nie ma jednej uniwersalnej prawdy o antywirusach. Legalny i na bieżąco aktualizowany Windows to bezpieczny system. Ale na niewiedzę użytkownika nie ma rady. Na jego łamanie zasad (piracenie) też nie. Czy zatem ja, jako pasujący do pierwszej kategorii, również nie mam antywirusa? Otóż… mam. I właśnie pasuję do trzeciej kategorii – asekurant. Z jednej strony praktycznie jest mi on zbędny. Ale z drugiej: robię zakupy przez Internet, załatwiam w ten sposób sprawy służbowe, czasem uczelniane. Jakby nagle ktoś mi oczyścił konto, ukradł dokumenty, i tak dalej, to nic, tylko się powiesić. Stać mnie na te 130 zł rocznie (wybrałem Norton Internet Security i polecam – aktualna edycja jest bardzo lekka (nie tak jak poprzednie), ponoć skuteczna i, co ważne, nie zasypuje pytaniami o bzdury). Z kolei moja konfiguracja kompa (Core 2 Duo P8400, 4GB RAM-u) i wybór konsoli jako maszyny do grania spowodował, że nie odczuwam tego spadku wydajności – u mnie jest on praktycznie niezauważalny.
Dlatego też nie ma co ewangelizować nikogo do swojego podejścia, ani ślepo się słuchać – trzeba po prostu się zastanowić czy jest potrzeba i, albo kupić, albo nie. Antywirus się przydaje, dla spokoju sumienia i osób, które są narażone na włamania. Ale to nie jest definicja wszystkich internautów świata.

Kup najtaniej
od lat korzystam z avasta i nie mam podstaw by twierdzić że jest on małoskuteczny
Doświadczenia po serwisowaniu komputerów znajomych
@kwes: jedno nie wyklucza drugiego. Jeżeli jesteś świadomym userem, ale używasz piratów, to antywirus się zdecydowanie przyda.
@Jarosław Zieliński: Dlaczego?
2. "Sprawa ma się zupełnie inaczej z piratami i mniej hobbystycznymi komputerowcami". Pirat - w sensie weteran P2P - doskonale wie jakie sieci i miejsca w P2P są bezpieczne i programy stamtąd pochodzące ma krystalicznie czyste. Natomiast niedoświadczony użytkownik P2P jest narażony i bardzo potrzebuje tego co w punkcie pierwszym.
3. "radzę zakup (bo darmowe są nic nie warte, pirackie albo się przestają aktualizować, albo same są zainfekowane) licencji na antywirusa". Darmowe programy antywirusowe są dobre, tylko niektóre nieco upierdliwe (ale i komercyjne też, więc to nie reguła ).
4. "Aplikacje testujecie bez żadnych zabezpieczeń, pobieracie je z różnych dziwnych źródeł" - większość użytkowników komputerów nie pobiera sobie ot tak programy z Internetu. Tworzysz jakąś dziwną wąską grupę zaawansowanych amatorów, to jest ludzi ciekawych programów, a nie znających podstawowych reguł zabawy z nimi. Owszem ona istnieje. Ale chyba zbyt wielka nie jest. I wystarczy co pewien czas w Chipie pisać, że program ściaga się od jego producenta, by jej nie poszerzać.
Słowem - nie ma użytkownika komputera, który nie potrzebuje zabezpieczenia przed wirusami, Dobrego, może komercyjnego, może bezpłatnego. Jego brak to zagrożenie nie tylko dla niego, ale dla każdego, kto wymienia z nim listy czy pliki (legalne, nawet na kluczu USB).
Jarosław Zieliński
co prawda dlugi czas uzywalem - bo darmowy - ale nedza strasznie
ze swojego doswiadczenia popieram teze ze antywirus to taki tylko dodatek - podstawa jest zapora i to dobra - dlatego wydatek ok 100zl jest jak najbardziej uzasadniony - jesli oczywiscie jestesmy przywiazani do M$ - w linuxie problem nie wystepuje
http://www.av-comparatives.org/images/stories/test/ondret/avc_report25.pdf
(luty 2010) różnice w wykrywalności popularnych darmowych antywirusów i komercyjnych są minimalne. Widać też, co oczywiste, że nie ma programów na 100% skutecznych. Wypisywanie więc, że darmowe antywirusy są nic nie warte to gruba przesada. Oczywiście, jak ktoś na komunikat o znalezieniu wirusa klika anuluj i pozwala uruchamiać dziwne skrypty na stronach, do tego ma niezaktualizowany system i programy to nic mu nie pomoże. Osobiście używam od kilku lat Avasta+Comodo (tylko firewall)+Spybota i zero wirusów. Skany online i zaktualizowanym KAV Rescue Disk z poziomu płyty bootowalnej pokazują, że jest czysto. A chadzam po różnych stronach
Linux też nie jest systemem bez dziur, po prostu hakerom nie opłaca się na niego cokolwiek tworzyć bo za mało ludzi go używa. Drugą sprawą jest że średni poziom wiedzy o bezpieczeństwie w internecie
A co do tematu to sam używam darmowego antywirusa i myślę że używane z pewną rozwagą dobrze zabezpieczają. Cały czas myślę nad przesiadką na coś płatnego z firewallem ale to dopiero jak wpadnie mi w ręce jakiś rzetelny test pakietów antyvir+firewall.
Tak więc Panie Maćku, może jakiś test antywirusów? (nie wiem czy był w wersji papierowej Waszego serwisu bo nie kupuję
Ale trudno merytoryki wymagać od kogoś, kto w stopce ma ''Wie, że ma zawsze rację''.
Można ten komentarz skasować, można też nadal uprawiać takie ''dziennikarstwo'', jednakże portali podobnych jest wiele, a adblock radzi sobie z każdym.
"To pierwszy mój komentarz i raczej ostatni...
Ale trudno merytoryki wymagać od kogoś, kto w stopce ma ''Wie, że ma zawsze rację''."
Nie przejmuj się, z racją jest jak z d***, każdy ma swoją
ps pasowało by jeszcze dopisać przy tym zaawansowanym że nie korzysta z ie/oe (bo to proszenie się o infekcję)
Mam darmową Avirę i jak ostatnio widziałem testy (akurat "Komputerświat" je testował) to moja Avira była na 3 miejscu podczas gdy Norton gdzieś na 9. Co do piracenia to są źródełka krystalicznie czyste, uważać trzeba na trackery w torrentach.
Czy wspomniałem, że mam jeszcze Kubuntu 9.10
---dareczek---
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem z Pana strony "Legalny i na bieżąco aktualizowany Windows to bezpieczny system". Owo zdanie powinno brzmieć: "Legalny i na bieżąco aktualizowany Windows można uczynić systemem bezpiecznym". Pana określenie przypomina mi stwierdzenia fanów BSD. Sądzę iż w Pana przypadku to tylko niedoprecyzowanie. Windows można uczynić systemem bezpiecznym lecz wymaga to od użytkownika dość zaawansowanych zabiegów wymagających ponadprzeciętnej wiedzy. Podstawowe zabezpieczenie systemu nie jest związane z instalowaniem jakiegokolwiek oprogramowania, tym bardziej AV. Nie wierzę reklamom, także oprogramowania AV.
Innym przesądem jest firewall. Jeżeli ma on informować o tym iż coś próbuje połączyć się z siecią to jest to musztarda po obiedzie. Jeżeli nie wystawiamy żadnych usług/portów na zewnątrz to to firewall jest li tylko obciążeniem systemu.
Osobiście jestem zdania, iż rzeczami wymagającymi wiedzy fachowej powinni zajmować się fachowcy, także w przypadku informatyki nazwijmy to domowej. Sama nie "grzebię" w samochodzie bo się na tym nie znam. Dlaczego Iksiński nie mając bladego pojęcie "o komputerach" instaluje i zarządza sobie systemem ? Ponieważ Windows jest łatwy ? Bzdura. Windows daje się łatwo spitolić ale do uczynienia z niego bezpiecznego systemu trzeba fachowca.
Kończąc, AV jest półśrodkiem bez którego można się obyć. Instalując go trzema mieć świadomość zagrożeń jakie niesie.
@Gość IP:156.17.156.* 2010.04.19 17:52: Był, i to całkiem niedawno
@Gość IP:83.9.142.* 2010.04.19 18:36 : Licencją, i... olbrzymim nakładem finansowym, jaki jest łożony na research, badania nad nowymi zagrożeniami, błyskawiczne opracowywanie szczepionek, itd.
@Gość IP:79.184.172.* 2010.04.19 19:38: A brak ich popularności to pewnie spisek mediów, producentów i Billa Gatesa
@sig: dokładnie dlatego w razie takiej ewentualności używam antywirusa
@dareczek: Nie znam procedury testowej Komputer Świata, więc nie potrafię się na jej temat wypowiedzieć.
@ruth: bez komentarza, bo... jak zawsze, celnie. Przypominam swoją propozycję na temat pisania bloga u nas - zapewne trochę szkoda czasu, ale byłby to dla nas, myślę, cenny nabytek