Fotoblog - blog o fotografii
a wraz z nim, kolejnych powodów do narzekań. Najpierw narzekano na tryb live view, później na możliwość kręcenia filmów. Najwidoczniej teraz czeka nas kolejny etap narzekania, tym razem na dotykowy ekran w lustrzankach. Od jakiegoś czasu ekrany takie montowane są do kompaktów, jednak nadszedł czas na przejęcie najważniejszego segmentu.
Patent złożony w kwietniu, a zaakceptowany niedawno, opisuje podstawowe funkcje touchscreena. Wartość przysłony zmieniana będzie pionowymi ruchami palca, natomiast poziome ruchy, będą odpowiadały za zmianę czasu naświetlania. Nie tylko te funkcje będą mogły być podpięte pod dotyk. Docelowo każdy parametr ustawiany pokrętłem, doczeka się transformacji. Problem „nosowego” przełączania funkcji, rozwiązano w podobny sposób jak w iPhonie. Gdy przykładamy aparat do oka, a w przypadku iPhona do ucha, część ekranu dotykowego urządzeniu, zostaje wyłączona.
Oczywiście samo zaakceptowanie patentu nie oznacza, że wejdzie on w życie. Wydaje mi się, że wszyscy zapominają o pojemności baterii. Nowsze aparaty coraz krócej wytrzymują na w pełni naładowanym akumulatorze.

Kup najtaniej
a co do prawdziwych urzytkowników lustrzanek to wydaje mi się, że bajer dość przydatny bo niweluje ilość przycisków i nie będzie trzeba "tu przytrzymać a tu przekręcić" żeby coś ustawić ale... na pewnonie wyeliminuje ich do końca bo jak w wygodny sposób mając aparat przy oku zmienić wartość przysłony na tym dotykowym ekranie?
Ekran z tyłu powinien być jak największy i mieć jak największą rozdzielczość. To znacznie ułatwia szybką ocenę zdjęcia (ostrość, kadr, szumy i takie tam). przyciski po bokach/górze przeszkadzają zwiększenia ekranu więc zrobienie ekranu dotykowego (najlpiej jakiś OLED bo energooszczędny i bardzo dobrej jakości) to bardzo dobry pomysł.
Ale zniknąć powinny tylko przyski od menu i okolic. Rolki, diale i funkcyjne koniecznie muszą zoastać bo są diabelnie ergonomiczne, można ich używać w ciemno (np. patrząc przez viewfinder). Tego się nie da zastąpić dotykowym ekranem!