Fantastyczny seks

Zdaniem wielu autorów SF spółkowanie będzie jedną z tych powinności, od jakich przyszła ludzkość raczej się nie uwolni. Już w latach siedemdziesiątych Stanisław Lem w recenzji z nie napisanej powieści pt. „Seksplozja” roztacza wizję ludzkości opętanej seksem: wszystkie dziedziny życia uległy gwałtownej erotyzacji, a światową gospodarką „trzęsą” koncerny wyspecjalizowane w produkowaniu pornograficznych gadżetów. Kończy się to koszmarną katastrofą i zanikiem seksu jako zjawiska społecznego (zastąpi go podniecające obżarstwo), ponieważ, jak od lat

leży sobie babka

głosi ten filozof-sceptyk, jeśli ludzkość może popełnić jakiś szaleństwo, to na pewno je popełni.

Wspiera go w tym przekonaniu Maciej Parowski, przedstawiając w powieści „Twarzą ku ziemi” obraz totalitarnego społeczeństwa, którego nadproduktywną aktywność władza usiłuje skanalizować w sferę seksu: obywatele są atakowani pornografią w telewizji publicznej, w „kranówie” rozpuszczane są afrodyzjaki, zaś najlepiej działającą gałęzią przemysłu jest produkcja zabawek masturbacyjnych. Ludzie powinni kopulować, a nie politykować – tak wydaje się brzmieć credo erotycznie sterroryzowanego społeczeństwa opisanego w powieści Parowskiego.

Intrygującą próbę seksualnego totalizmu daje Robert Silverberg w opowiadaniu „Szczęśliwy dzień roku 2381”. Na Ziemi przyszłości obowiązuje oto bezwzględny promiskuityzm połączony z obowiązkową prokreacją: każdy winien mieć chmarę dzieci z własną żoną tudzież z możliwie dużą liczbą żon cudzych. Ludzkość liczy 78 miliardów dusz, poupychanych w trzeszczących w szwach gigantycznych mrówkowcach, co nie przeszkadza władzom w radosnym nawoływaniu do dalszej płciowo-prokreacyjnej aktywności. Odmienne stanowisko zajmuje Aldous Huxley w powieści „Nowy wspaniały świat”: ludzkość, wyzwolona z mordęgi rozmnażania (bachory są produkowane seryjnie w próbówkach) włączyła seks do repertuaru codziennych rozrywek sportowych, gdzie godnie się usytuował między krykietem a futbolem.