Szukajcie, a znajdziecie

Wszyscy wiedzą, że Internet to kopalnia wiedzy; można dowiedzieć się jak zbudowany jest nietoperz, a także o czym myślał filozof Kant jakiś czas temu - problemem pozostaje jedyni (i aż!) dotarcie do tej informacji

Mówiąc o wyszukiwaniu informacji mamy na myśli przede wszystkim tekst. Zapominamy, jak dużą wartość mogą mieć dane innego rodzaju: zdjęcia, fragmenty muzyczne, wideosekwencje. Ich zasoby stale wzrastają. Jak je wyselekcjonować? Tradycyjna metoda słów kluczowych nie wystarcza. Nadchodzi czas procedur zorientowanych na treść informacji graficznej.

Leonardo da Vinci był bodajże ostatnim człowiekiem, który posiadł całą wiedzę swej epoki. Dzisiaj byłoby to niemożliwe. Wobec zalewających nas zewsząd informacji, nawet tak niekwestionowany geniusz poczułby się bezradny. System nerwowy człowieka nie wytrzymuje takiego obciążenia. Nie ma fizycznej możliwości, by bombardujące nas słowa, obrazy i dźwięki, nawet te najistotniejsze, mogły być zapamiętane. Nasza zdolność percepcji systematycznie maleje. Mała strata – twierdzą niektórzy – dane docierające do nas są w dużej części bezwartościowe. Amerykanie nazywają je „infoglutem”; u nas przyjęło się określenie „informacyjna papka” i „bełkot”. To właśnie ów bełkot sprawia, że poszukiwanie odpowiedzi na nurtujące nas pytania urasta do rangi problemu. Wyszukiwanie po słowach kluczowych okazuje się niewystarczające. Hasło identyfikujące informację ma często niewiele wspólnego z jej „treścią”. W takiej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie tzw. wyszukiwania zorientowanego na treść („content-based knowledge retrieval”).

Dopóki interesuje nas informacja tekstowa, możemy polegać na tradycyjnych metodach wyszukiwawczych. Sprawdzają się nieźle. Wystarczy podać słowo kluczowe, a komputer „przeczesze” bazę wyłuskując z niej hasła, w których ono wystąpiło. Jest bardzo prawdopodobne, że przynajmniej jedno z owych haseł okaże się „trafione”. Na tej zasadzie działają wyszukiwarki internetowe. Niestety, nie radzą sobie najlepiej z plikami graficznymi. Jeśli uda nam się znaleźć dzięki nim interesujące fotografie, będzie to wyłącznie kwestia przypadku. Zdjęć jest w Internecie bez liku: ot, trafi się ślepej kurze ziarno…

Im więcej agencji umieszcza swoje katalogi fotograficzne w Sieci, tym mniej przydatne okazują się systemy wyszukiwawcze bazujące na słowach kluczowych. Bardzo trudno jest bowiem oddać słowami treść zdjęcia. Szczególnie wtedy, gdy nie możemy sobie pozwolić na dłuższą wypowiedź. W takich warunkach pomóc może jedynie odwołanie się do gruntownie przemyślanego, wieloznakowego hasła.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.