Collinsmultimedialny

Krótki test multimedialnego slownika polsko-angielskiego i odwrotnie

Komputerowy słownik to rzecz nader praktyczna: nie trzeba podnosić i kartkować opasłych tomisk, błądzić wzrokiem i palcem po stronie. Wpisujemy nieznane słowo i (prawie) natychmiast poznajemy jego znaczenie. Gdańska firma Young Digital Poland, po swoich znanych kursach językowych z cyklu EuroPlus+, postanowiła dołączyć do grona wydawców mogących pochwalić się takim programem. We współpracy z firmą Harper Collins i Polską Oficyną Wydawniczą BGW opracowała

Multimedialny Słownik Polsko-Angielski i Angielsko-Polski Collinsa

.

Program instaluje się standardowo i bez problemów. Trochę szkoda, że producent dostarcza słownik wyłącznie w wersji 16-bitowej – twórcom zapewne chodziło o możliwość korzystania z programu również przez użytkowników starszej wersji „okienek”. Nie spodziewajmy się także menu kontekstowego – prawy klawisz myszy do niczego się nam nie przyda. Do wyboru mamy dwa interfejsy – graficzny i standardowy, czyli po prostu zwykły „windowsowy” z możliwością skalowania okienek. „Dymki” wyjaśniające przeznaczenie poszczególnych przycisków pojawiają się tylko podczas pracy w interfejsie graficznym. Oba interfejsy są w miarę ergonomiczne, przy czym graficzny jest nowocześniejszy (ładniejszy), ale za to mniej przejrzysty.

Interfejs graficzny słownika Collinsa jest bardzo efektownybardzo ładnie wygląda

Niestety brak programowego systemu pomocy – jedyną podpowiedź, dotyczącą sposobów szukania słów, trudno za takowy uznać. Wszystkiego musimy się więc dowiedzieć z książeczki dołączonej do płyty. Pożyteczną cechą dostarczanego na CD-ROM-ie programu jest możliwość korzystania z niego (oczywiście po uprzednim zainstalowaniu) bez wkładania płyty do napędu. Wersja taka udostępniana jest po zarejestrowaniu słownika u producenta i nie pozwala na odsłuchiwanie odczytywanych przez lektora haseł, gdyż znajdują się one na krążku.

Aplikacja dobrze współpracuje z innymi programami (przede wszystkim z edytorami tekstu) za pośrednictwem mechanizmu OLE. Słowa można przenosić ze słownika do edytorów korzystając z techniki przeciągnij-i-upuść. W MS Word uruchomiony słownik można ponadto uaktywniać poprzez Schowek za pomocą kombinacji klawiszy [Ctrl]+[C] (po uprzednim zaznaczeniu w tekście słowa, którego tłumaczenie chcemy odnaleźć). Podobne operacje ułatwia możliwość ustawienia słownika w trybie „zawsze na wierzchu”. Dobrze działają mechanizmy wyszukiwania haseł, aczkolwiek nie spodziewajmy się „fajerwerków” w postaci np. możliwości znalezienia słowa czteroliterowego zaczynającego się na literę „m”, o tworzeniu zaś np. anagramów nie ma już w ogóle co marzyć. Niewątpliwą zaletą programu są rozwinięcia skrótów używanych w definicjach, pojawiające się po najechaniu na nie kursorem myszki. Plusem jest również „hipertekstowość” konstrukcji programu – „dwuklik” na słowie występującym w objaśnieniu odsyła nas do jego opisu. „Multimedialność” słownika polega z kolei na możliwości odsłuchania wszystkich haseł z części angielsko-polskiej, również tych, które zawarte są w tabelach: czasowników nieregularnych, liczebników porządkowych, ułamków i innych.

standardowy interfejs też ładnyStandardowy interfejs użytkownika, mimo iż znacznie uboższy, jest równie wygodny w użyciu, jak graficzny

Najważniejszym parametrem słownika jest oczywiście zasób słów. Zawiera on 80 000 haseł i ponad 120 000 znaczeń. W czasie testów nie byliśmy w stanie gruntownie ocenić wartości leksykalnej wydawnictwa o tak imponującej liczbie wyrazów. Jedno tylko hasło wzbudziło nasze wątpliwości. Otóż część angielsko-polska, jako znaczenie słowa „shit” wykazuje, że to jedynie (!) potocznie używany wykrzyknik „cholera!”. Jest to tym dziwniejsze, że część polsko-angielska zupełnie naturalnie podaje słowo „shit” jako pierwsze tłumaczenie polskiego słowa „gówno”. Czyżby była to jakaś forma osławionej „political correctness”…?

Przede wszystkim do rozpoczynających dopiero naukę języka angielskiego adresowany jest moduł Tester, umożliwiający korzystającemu ze słownika naukę wybranych haseł. „Uczeń” wysyła do Testera hasło, które chce sobie utrwalić i w dowolnej chwili uruchamia wspomniany moduł. Ten będzie go prosił o samoocenę znajomości danego hasła i na tej podstawie decydował o tym, czy słowo to pojawi się w następnych sesjach Testera.

Największą wadą programu jest jego powolność, objawiająca się szczególnie mocno w przypadku funkcji wyszukiwania. Testowany na komputerze z procesorem 486-66 DX2 z 16 MB RAM wykazywał mniejszą wydajność niż np. Random House Webster’s z 1992 roku. Na Pentium MMX zachowywał się poprawnie, ale trudno wyobrazić sobie pracę ze słownikiem w minimalnej konfiguracji 386 z 8 MB RAM. Z tego powodu na słabszych pecetach zaleca się stosowanie interfejsu standardowego, charakteryzującego się mniejszymi wymogami sprzętowymi.

mamy to na chip-cd 10/97Multimedialny Słownik Polsko-Angielski i Angielsko-Polski Collinsa
Wymagania: PC 386; 8 MB RAM; zalecana karta dźwiękowa; napęd CD-ROM; Windows 3.1x lub 95; ok. 20 MB na dysku
Producent: Young Digital Poland, Gdańsk tel.: (0-58) 52 66 85, fax: 52 66 90 e-mail: [email protected]http://www.ydp.com.pl/
Cena: 189 zł
plusbogaty zasób słownictwa
pluswspółpraca z edytorami tekstu
plusmoduł Testera
plus„hipertekstowość” i „multimedialność”
plusdwa interfejsy użytkownika
plusautomatyczne rozwinięcia skrótów
minuspowolne działanie
minusbrak systemu pomocy

Więcej informacji:
WWW:http://www.chip.pl/software/kts/10_97/
CHIP-CD 11/97: CHIP-offline | CHIP 10/97 | Software

Słownik Collinsa, dzięki swojej konstrukcji godny jest polecenia zarówno rozpoczynającym dopiero naukę języka angielskiego (moduł Testera), jak również profesjonalistom (ze względu na najprawdopodobniej najbogatszą bazę leksykalną ze wszystkich komputerowych słowników opublikowanych w Polsce).

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.