PC Konsola

Kto nie maszeruje, ten ginie – to motto żołnierzy doskonale pasuje do przemysłu komputerowego. Musi on przechodzić rewolucję za rewolucją, szokować nowinkami, wymuszać na odbiorcy upgrade’y, aby tylko zachować dotychczasową dynamikę. Choć procentowy przyrost komputerów na świecie jest znaczny, to ograniczenie się tylko do nowych klientów doprowadziłoby informatykę do kryzysu. Ludzie po prostu muszą unowocześniać, wymieniać, rozbudowywać swoje maszyny. Jeśli tego nie robią, to należy ich do tego zmusić wprowadzając nowy standard lub kusząc ekscytującymi możliwościami. Dotychczas najlepszym klientem był rynek korporacyjny. Tymczasem wydaje się, że zarówno sprzęt, jak i oprogramowanie dedykowane biurom osiągają kres swoich możliwości rozwoju. Takie nowinki jak systemowa integracja z internetem, 32-bitowe tryby graficzne czy force feedback mogą raczej zdestabilizować pracę firmy, niż ją ułatwić. Wszak o ile można jeszcze przekonać szefa firmy, że jego sekretarka potrzebuje karty dźwiękowej i CD-ROM-u, to próba wciśnięcia mu DVD i akceleratora grafiki trójwymiarowej może być trochę trudniejsza. Co miałaby zyskać księgowa zamieniając posiadany komputer na system wyposażony w MMX, AGP i USB? Czyżby więc zbliżał się kryzys rynku komputerów osobistych?

Nie ma powodów do obaw, przyszłość pecetów została już rozstrzygnięta. Od dwóch lat przemysł wyraźnie zmierza w stronę uczynienia z komputera zgodnego z przemysłowym standardem IBM PC domowej maszyny rozrywkowej. Dowodnie świadczy o tym zalew tak „niepoważnych” technologii jak MMX czy DirectX, w które wyposażono nawet profesjonalny NT, dzięki czemu można pod kontrolą tego systemu profesjonalnie grać w Quake’a. Pentium II to przecież nic innego jak rozrywkowe Pentium Pro – wzbogacone tak nieprzydatnymi w serwerach sieciowych funkcjami multimedialnymi i zoptymalizowaną obsługę kodu szesnastobitowego. Sam wielki Microsoft był jednym z twórców tej tendencji, gdy lansował Windows 95 jako platformę dla gier. Oczywiście, MMX ułatwia życie grafikom, internetowe kanały mogą dostarczać ciągłych notowań giełdowych, ale przecież nie dla tych wąskich grup odbiorców technologie te zostały opracowane. Live video to wprawdzie także poważne telekonferencje, ale też randki, pogawędki i różne usługi erotyczne. Ktoś chce się założyć, co będzie miało większe wzięcie?

Projektanci nowych technologii informatycznych nie będą już rozpieszczać inżynierów ani administratorów sieci. Wszyscy producenci procesorów usilnie pracują nad podbiciem serc graczy i w najbliższych miesiącach planują wypuścić nowe modele zawierające szybsze instrukcje MMX lub specjalne funkcje przyspieszające grafikę 3D. Wszak jeśli zamiast CD-ROM-u w 1998 roku powszechnie montowany ma być czytnik DVD, to musi się to wiązać ze zmianą potencjalnego klienta. Na dalszy plan schodzi wielka korporacja, a w celowniku specjalistów od marketingu pojawia się przeciętna rodzina. To ich mają oszołomić filmy kodowane w MPEG2, przestrzenny, 64-głosowy dźwięk i rozmywane tekstury. Przesuwanie się środka ciężkości rynku komputerów osobistych z odbiorcy korporacyjnego w stronę klienta indywidualnego obserwowalne jest już w Polsce – sprzedaż komputerów wzrosła u nas w 1997 roku o 14%, ale indywidualni nabywcy kupili o 50% więcej pecetów!

Na naszych oczach komputer biurowy zmienia się w rozrywkowo-edukacyjną superkonsolę, która nadawać się też będzie do bardziej poważnych zastosowań. Rozrywkę należy przy tym rozumieć bardzo szeroko – pecet przyszłości ma trafić nie tylko do miłośników gier, ale także do pasjonatów nawiązywania przyjaźni on-line, rodziców szukających nowoczesnych metod wychowania dzieci czy wreszcie osób chętnych do oglądania doskonałej jakości filmów. Wystarczy pomyśleć, jakie możliwości otwierają się przed organizatorami tak popularnych teleturniejów.

Gdy ta metamorfoza się powiedzie, to może się okazać, że firmy specjalizujące się w produkcji konsol do gier zostaną w mgnieniu oka zmiecione z rynku. W przeciwieństwie do obecnie istniejących rozwiązań, „PC Konsola” będzie w dalszym ciągu system otwartym, ewoluującym i dającym się bez problemów dostosować do najdziwniejszych potrzeb. Stojące w milionach domów składaki mogą być udoskonalane co kilka miesięcy, a już dzisiaj szybkie Pentium II z Voodoo 2 potrafi więcej niż Nintendo64 czy Playstation. Postawienie na rozrywkowego peceta jest inwestycją bezpieczną – nowe wersje soft- i hardwaru będą wystarczająco zgodne wstecznie, aby użytkownikom nie groził los posiadaczy konsoli Saturn, która została porzucona przez producentów oprogramowania. Niezrażona Sega zapowiada nową konsolę – ktoś chce zaryzykować i kupić? Sony, Sega czy Nintendo mogą wprawdzie w obronie swoich nisz rynkowych rzucić na szalę dziesiątki milionów dolarów wydanych na kampanie promocyjne, ale jest to suma znikoma wobec połącznego potencjału firm związanych na śmierć i życie z architekturą x86. Kiedy zajrzy im w oczy widmo kurczącego się rynku, nieistotne staną się różnice interesów między Intelem, Cyrixem i Amd, znikną animozje wokół Microsoftu, a miliardy dolarów posłużą do podboju domu przeciętnego zjadacza chleba.

Jeśli spełni się wizja, którą wieszczy nam Neil Postman w książce „Amusement us to Death”, i cywilizacja Zachodu „zabawi” się na śmierć, to z pewnością przemysł informatyczny będzie miał w tym spory udział. Cóż, przynajmniej będzie to zagłada znacznie przyjemniejsza od wizji, jakimi straszy nas od lat kino katastroficzne.

Piotr Dębek jest doktorantem w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego i publicyst? w prasie komputerowej