BeOS do lamusa

O zmierzchu epoki pecetów i nadciągającej erze postpecetowej mówi się już od jakiegoś czasu. Nieuchronność zbliżającej się rewolucji została dobrze oddana w opublikowanych w lutym br. przewidywaniach amerykańskiego instytutu badania rynku IDC. Według niego już w 2002 roku liczba sprzedanych tzw. urządzeń internetowych przekroczy analogiczną wielkość dotyczącą komputerów klasy PC i będzie nadal bardzo szybko […]

O zmierzchu epoki pecetów i nadciągającej erze postpecetowej mówi się już od jakiegoś czasu. Nieuchronność zbliżającej się rewolucji została dobrze oddana w opublikowanych w lutym br. przewidywaniach amerykańskiego instytutu badania rynku IDC. Według niego już w 2002 roku liczba sprzedanych tzw. urządzeń internetowych przekroczy analogiczną wielkość dotyczącą komputerów klasy PC i będzie nadal bardzo szybko rosnąć.

Przez urządzenia internetowe autorzy raportu rozumieją sprzęty domowego bądź osobistego użytku, łączące się z Internetem za pomocą łącza stałego lub bezprzewodowo. Takimi urządzeniami mogą więc być telefony komórkowe czy palmtopy nowej generacji, a także np. kuchenki mikrofalowe zaopatrzone w funkcje internetowe.

Intratny rynek urządzeń internetowych dopiero się kształtuje, nic dziwnego zatem, że co chwilę pojawiają się na nim nowi gracze, usiłujący uszczknąć choćby jego drobną część dla siebie. W lutym br. amerykańska firma Be po raz pierwszy zaprezentowała w czasie konferencji Demo2000 system operacyjny BeIA (nazwa kodowa „Stinger”), przeznaczony do obsługi urządzeń tego typu.

BeIA jest – dzięki modularnej budowie – systemem łatwo modyfikowalnym, możliwym do zastosowania w urządzeniach internetowych o zróżnicowanym przeznaczeniu, stworzonych na bazie procesorów z rodziny x86 lub PowerPC. Może być wykorzystany w sprzęcie obsługiwanym przy użyciu klawiatury i ekranu dotykowego. System wyposażony jest w przeglądarkę WWW Opera, wspiera standard bezpiecznych transakcji SSL 2.0/3.0, „zna” najnowsze technologie, takie jak USB czy IEEE 1394 (FireWire). BeIA obsługuje podstawowe formaty plików multimedialnych (Real Audio, QuickTime, AVI, MPEG itp.). Istnieje możliwość rozszerzenia zestawu rozpoznawanych standardów zapisu zbiorów dźwiękowych oraz kodeków wideo. W systemie zaimplementowano też bibliotekę OpenGL. BeIA wymaga do swej pracy minimum 8 MB pamięci stałej i ok. 32 MB RAM.

Producent przewiduje dwa zasadnicze zastosowania BeIA: w urządzeniach służących do surfowania po stronach WWW i wymiany danych z innymi użytkownikami oraz w urządzeniach multimedialnych, pozwalających np. na pobieranie oraz odtwarzanie plików muzycznych (w tym MP3), wideo itp. Wykorzystanie BeIA w swoim sprzęcie zapowiedziały już Hitachi, Intel, Compaq.

Przypomnieć trzeba, że premiera produktu była poprzedzona dwoma komunikatami. Jesienią ub.r. Be oznajmiło, że pracuje nad wersją BeOS-a, która będzie mogła być uruchamiana… jako aplikacja Windows. W styczniu 2000 z kolei firma ogłosiła, że piąta edycja jego sztandarowego systemu – BeOS-a – będzie udostępniana zainteresowanym bezpłatnie i że będzie to zarazem jego ostatnia wersja (oprogramowanie pojawi się na firmowym serwerze WWW najpóźniej 31 marca). Obydwa posunięcia zwiastowały zmianę polityki firmy, która skoncentrowała się na rozwoju BeIA. Wszystko wskazuje więc na to, że Be w końcu znalazło swoją niszę na rynku.

INFO
Grupy dyskusyjne
Uwagi i komentarze do artykułu:
#
Pytania techniczne:
#
Internet
Be, Inc.
http://www.be.com/
Na dołączonym CD-ROM-ie w dziale Aktualności | Tendencje znajdują się dokumenty (FAQ) nt. systemu BeIA
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.