Złapani w Sieć

Internet to sieć komputerowa, przez którą nieustannie płyną miliardy bitów informacji. Czy można się uzależnić od informacji? Jak się okazuje, owszem. Odkryte na początku lat 90. zjawisko uzależnienia od Internetu staje się zagrożeniem także w Polsce. Choć z problemem spotykają się tysiące ludzi, a niemal każdy słyszał lub czytał o przypadkach popadnięcia w zależność od […]

Internet to sieć komputerowa, przez którą nieustannie płyną miliardy bitów informacji. Czy można się uzależnić od informacji? Jak się okazuje, owszem. Odkryte na początku lat 90. zjawisko uzależnienia od Internetu staje się zagrożeniem także w Polsce.

Choć z problemem spotykają się tysiące ludzi, a niemal każdy słyszał lub czytał o przypadkach popadnięcia w zależność od komputera podłączonego do Sieci, wciąż brak oficjalnej nazwy tej przypadłości. Niektórzy nazywają to internetoholizmem (ang. netaddiction) lub internetozależnością. Inni wskazują, że jest to jedna z odmian infoholizmu – uzależnienia od informacji. W Japonii rozpatruje się te przypadki w jeszcze szerszej perspektywie jako formy uzależnienia od maszyn.

Nie brakuje psychologów i psychiatrów, którzy negują istnienie infoholizmu. Owszem, przyznają, że zdarzają się osoby, których czas korzystania z Sieci przekracza rozsądne granice, ale odmawiają uznania tego zjawiska za uzależnienie. Do sceptyków należy amerykański psychiatra John Grohol. „Nie rozumiem, dlaczego tyle uwagi poświęca się tzw. mrocznej stronie Internetu” – mówi Grohol.-„Ludzie spędzają całe dnie na pielęgnacji ogródka, grze w brydża czy czytaniu gazet, a nikt z tego powodu nie trąbi na alarm”. Ivan Goldberg, psychiatra z Uniwersytetu Columbia, dodaje: „Gdyby 100 lat temu psychiatria zajmowała taką pozycję jak dziś, powstawałyby kluby Anonimowych Czytelników Powieści”. Ich oponenci przypominają, że z podobnym sceptycyzmem spotkał się Robert Custer, gdy w 1980 przedstawił badania wskazujące na podobieństwo między zamiłowaniem do hazardu i alkoholizmem. Dopiero 14 lat później termin „uzależnienie od hazardu” trafił do medycznych leksykonów i dziś niemal każdy ośrodek odwykowy ma oddział dla kompulsywnych graczy.

Ofiarą sporów o to, czy infoholizm traktować równie poważnie jak alkoholizm i narkomanię, padają… uzależnieni. Pewna 48-letnia amerykańska sekretarka zgłosiła się do placówki służby zdrowia z prośbą o pomoc. Wyjaśniła, że nie może powstrzymać się od przeglądania stron WWW, choć nie są one związane z jej pracą. Lekarze odesłali ją z kwitkiem, wyjaśniając, że ich zdaniem nie ma takiej jednostki chorobowej. Kilka miesięcy później pracodawca nieszczęsnej sekretarki zorientował się, jak wiele czasu spędza ona na surfowaniu, i wyrzucił ją na bruk.

Surfować bez końca

Po czym poznać, że czas spędzany przed monitorem kwalifikuje nas do zasięgnięcia porady psychoterapeuty? Kiedy zaniedbujesz inne sprawy, kompromitujesz się w pracy czy szkole z powodu zarwanych nocy spędzonych na buszowaniu w Sieci, to należy takie zdarzenia traktować jak dzwonek alarmowy. Stąd całkiem blisko do całkowitej utraty kontroli nad swoim zachowaniem. Nie sprawdziły się zapowiedzi proroków Internetu o zaniku zjawiska samotności w obliczu możliwości nawiązywania przyjaźni przez jedno kliknięcie myszką. Studia przeprowadzone na Uniwersytecie Carnegie Mellon wykazały, że korzystanie z Globalnej Pajęczyny idzie w parze z alienacją i depresją. Infoholicy utrzymują relacje z innymi ludźmi tylko poprzez Internet, całkowicie rezygnując z bezpośredniego kontaktu. Tracą zainteresowanie dla wszystkich form aktywności społecznej oprócz rozmów online. Zmienia się ich język, w coraz większym stopniu stając się technicznym slangiem. Używają skrótów internetowych w szkolnych wypracowaniach czy odpowiedziach przy tablicy. Nie potrafią kontrolować czasu spędzanego w Sieci – nawet nie zdają sobie sprawy, ile go naprawdę poświęcają na IRC czy wędrówki po WWW. Zdaje im się, że siedli tylko na chwilkę, a tymczasem w rzeczywistości upłynęło wiele godzin. W ostatniej fazie uzależnienia osoby takie całkiem porzucają wszystkie pełnione do tej pory role społeczne, nie dociera do nich ani argumentacja najbliższych, ani nawet namacalne dowody ich nałogu w postaci olbrzymich rachunków telefonicznych.

Wyjątkowo ponure wyniki przyniosła ankieta przeprowadzona w 1997 roku przez Kathy Scherer wśród 531 studentów Uniwersytetu Teksaskiego w Austin. Ponad jedna trzecia badanych sygnalizowała występowanie problemów w życiu prywatnym lub kłopoty na uczelni, wynikające z nadmiernego korzystania z Internetu. 98% uzależnionych przyznało, że próbowało samodzielnie zwalczyć nałóg – bezskutecznie.

Jak wyciągnąć z umysłu sieciową wtyczkę?

Internetoholik zachowuje się jak każdy inny nałogowiec – zaniedbuje rodzinę, przyjaciół, obowiązki, nie dba o własne zdrowie, rezygnuje z innych rozrywek i przyjemności. Redukuje czas przeznaczony na sen, je byle co, a najchętniej gotowe dania. Doktor Kimberley Young z uniwersytetu w Pittsburgu, która zajmuje się od lat badaniami nad infoholizmem, spotkała się nawet z przypadkami, gdy siecioholik zapominał o potrzebie jedzenia! Ci, którzy pamiętają o przygotowaniu posiłku, starają się nie odrywać wzroku od monitora. Świat uzależnionego ogranicza się do ekranu komputera, a jego zainteresowania zawężają się, podobnie jak możliwości intelektualne. Sprawnie radzi on sobie jedynie z postrzeganiem i oceną tego, co pojawi się na monitorze – inne sprawy stają się coraz bardziej odległe, coraz trudniejsze do zrozumienia. Za to nowa pasja wydaje się coraz ciekawsza, a on sam dzięki niej – nadzwyczajny, lepszy od innych, wybrany.

Jak widać, relatywnie mało prawdopodobne jest popadnięcie w zależność od FTP, WWW czy e-maila. Natomiast zabawa z IRC czy grami online grozi szybkim „wciągnięciem” w nałóg.

Zdaniem Henryka Jarosiewicza z wrocławskiego Instytutu Charakterologii „Nowe Życie” intensywne korzystanie z komputera wpływa nie tylko na relacje interpersonalne, ale zmienia osobowość. „Dzieci uzależnione od komputera nie potrafią odpoczywać, a jedynie odreagowują, nie wzruszają się, lecz pobudzają” – wyjaśnia terapeuta z „Nowego Życia”.

Możliwość zachowania anonimowości i przybrania dowolnej tożsamości skłania też do wirtualnych randek. Nie zawsze ten model romansu można uznać za przykład „bezpiecznego cyberseksu”. Przeważnie skutkuje on zaniedbaniem relacji z rzeczywistym partnerem czy też rezygnacją z nawiązania kontaktu z żywym człowiekiem. Dwa lata temu w obywatel Izraela skierował do sądu pozew rozwodowy przeciw swojej żonie, której zamiłowanie do seks-chatów uznał za zdradę. Chyba miał rację, gdyż z badań doktor Young wynika jednoznacznie, że erotyczne pogawędki sieciowe zmniejszają potrzebę seksu.

Związki rodzinne wydają się tą relacją społeczną, która jest najbardziej zagrożona przez infoholizm. Mężczyźni wykorzystują zajęcie przy komputerze jako pretekst do uniknięcia wypełniania codziennych obowiązków – zakupów, koszenia trawnika, drobnych napraw domowych. Jedna z „cyberwdów” tak podsumowała ostatnią fazę swego małżeństwa: „Mój mąż użyłby magicznej różdżki i wysłałby mnie w inny wymiar, gdyby tylko mógł. Zamiast tego wciskał włącznik komputera i sam odcinał się od rzeczywistości”. Nie tylko mężczyźni potrafią zapomnieć o całym świecie. Jedna z matek tak zapamiętale „ircowała”, że dopiero po północy przypomniała sobie o nie odebranym z przedszkola dziecku.

Info
Grupa dyskusyjna
Pytania, uwagi i komentarze do artykułu można umieścić na grupie dyskusyjnej #
Internet
The Center for On-Line Addiction (COLA)http://www.netaddiction.com/
Mental Health Nethttp://mentalhelp.net/guide/iad.html/
Test Internet Addiction Disorderhttp://www.iucf.indiana.edu/~brown/hyplan/addict.html/
Dr. Grohol’s Mental Health Pagehttp://psychcentral.com/netaddiction/
Internet Addiction Surveyhttp://www.stresscure.com/hrn/addiction.html
Internet Behavior and Addictionhttp://www.ifap.bepr.ethz.ch/~egger/ibq/res.htm/
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.