VATerloo

Już wkrótce czasopisma mogą zdrożeć o 7% podatku VAT. Czy większe wpływy do budżetu są ważniejsze niż spadające w Polsce czytelnictwo?

Mam przed sobą listę posłów głosujących w sprawie opodatkowania czasopism VAT-em. Rzędy nazwisk zebranych w grupy według klubów partyjnych. Głosowanie nr 67: zabrakło 11 głosów, by podwyżka przepadła. Od 1 stycznia mamy więc prasę droższą o 7%, które zasila Skarb Państwa. To dużo czy mało?

Wartość wpływów (ok. 50 mln zł) w porównaniu ze społecznymi skutkami tej decyzji jest więcej niż nieistotna. Po kilku latach podchodów okazało się, że dotychczasowy pretekst, jakoby ta podwyżka była konieczna ze względu na dostosowanie regulacji prawnych do innych krajów w Unii, jest wyssaną z palca wymówką. Wprost przeciwnie – Unia chciałaby widzieć w swym gronie wyedukowanego, elokwentnego i wielojęzycznego Polaka. O co więc chodzi?

Ano jak to zwykle w Polsce – o widzenie lasu, nie widząc drzew, o poświęcanie mniejszej sprawy dla większej, o wylewanie dziecka z kąpielą, a tak naprawdę o polityczną niekompetencję elit w naszym kraju. Bo popatrzmy: AWS przygotowuje ciężki bud- żet, ściągając skąd się da i ile się da, by go domknąć. Z drugiej strony SLD jest w bardzo komfortowej sytuacji – budżet opracowuje AWS, ale już wkrótce wykonywać go będzie SLD, które w tym roku zapewne przejmie władzę. Jak będzie dobrze szło, to będzie się mówiło, że SLD dobrze rządzi, jak będzie źle – winny będzie zły budżet przygotowany przez AWS. SLD w 100% głosował więc przeciwko VAT-owi. W roku wyborczym ma więc SLD za sobą sympatię prasy, którą AWS stracił w tym samym głosowaniu. Oto rezultat politycznej niekompetencji.

Inna już sprawa to niekompetencja legislacyjna, bo ja myślałem, że jak się panowie przygotowują trzeci rok do opodatkowania dostępu do informacji, to przynajmniej mają to jakoś przemyślane. Ale gdzie tam! Robi się to na ostatnią chwilę i byle jak. Później trzeba się ratować rozporządzeniami, by w ogóle wcielić nowe prawo w życie. Wprowadza się karkołomną definicję „czasopisma specjalistycznego” – jakieś kuriozum [wedle definicji jest to pismo, które wychodzi w nakładzie nie przekraczającym 15 tys. egzemplarzy oraz znajduje się na liście odpowiedniego ministerstwa – przyp. red.], które można porównać jedynie z innym semantycznym osiągnięciem naszego parlamentu – definicją pornografii. Potem prokuruje się listę, na której jak się jest, to się VAT-u nie płaci. Powstają jakieś komisje, które wciągną tytuł na listę lub nie. Według sobie tylko znanych kryteriów.

Chciałem pogratulować tym (nielicznym) posłom, którzy w głosowaniu nad VAT-em od prasy złamali dyscyplinę partyjną. To musi być trudne tak sprzeciwić się dogmatyzmowi własnych sprzymierzeńców. Albo też i łatwe, gdy się wie, za czym się głosuje, bez patrzenia na podniesioną lub opuszczoną rękę klubowego „przewodnika stada”.

Jerzy Karwelis
Prezes Wydawnictwa

Doprawdy, nie rozumiem, po co te nerwy. Trzeba zaufać Dobrym Intencjom naszych polityków! Przecież oni wiedzą lepiej, co jest dobre dla kraju!

To co, że tylko 37% dorosłych Polaków czyta w ogóle jakiekolwiek gazety i czasopisma, a w krajach Unii Europejskiej ok. 75%?! To co, że w biedniejszej Rumunii i Bułgarii czyta się więcej niż u nas? Może po prostu Rumuni i Bułgarzy mają za dużo wolnego czasu?

No to co, że teraz spadnie i tak niskie czytelnictwo prasy? Kogo to obchodzi?! Wiadomo – im głupszy obywatel, tym łatwiej nim manipulować, tym łatwiej go omamić tanimi chwytami w trakcie kolejnych wyborów. A poza tym – czemu się złościć akurat teraz? Mało to razy nasi rządzący raczyli nas gorzkimi pigułkami, choćby – żeby nie odbiegać za daleko – na naszym teleinformatycznym podwórku?

Wystarczy przypomnieć sobie, od ilu już lat mamy szczęście doświadczać dobrodziejstw wynikających z ustawowego monopolu TP SA. Wystarczy pomyśleć o spychaniu odpowiedzialności za niepowodzenia komputeryzacji ZUS-u na Prokom, w sytuacji gdy nasi geniusze z sejmowych ław ostatnie poprawki do ustawy o ubezpieczeniach beztrosko wprowadzali w grudniu 1998, a od systemu informatycznego wymagali, by sprawnie funkcjonował już od stycznia 1999!

Poza tym – co to jest 7%? Przecież to raptem parę groszy. A którego parlamentarzystę interesuje, że ciągle rosną także ceny druku i papieru, że rok temu – po awanturze CHIP-a z jednym z wrocławskich urzędów skarbowych – „ktoś” obłożył 22-procentowym VAT-em CD-ROM-y dołączane do gazet? Którego głosującego „za” VAT-em obchodzi, że w ciągu dwóch ostatnich lat czasopisma komputerowe zdrożały – wbrew wszystkim wskaźnikom inflacyjnym i jakiemukolwiek instynktowi samozachowawczemu wydawców – o 50%? No bo jakie to ma znaczenie wobec konieczności dopięcia budżetu?!

Co z tego, że udoskonalimy procedury testowe, że ulepszymy warsztat dziennikarski, że wprowadzimy kolejne rubryki w piśmie i usługi na stronach internetowych, gdy szanowny ustawodawca robi wszystko, by nas zabić podatkami?

Dlatego tym razem do posłów, którzy głosowali za wprowadzeniem VAT-u na prasę, wysłaliśmy list protestacyjny – jego kopię możecie znaleźć w Internecie (http://www.vogel.pl/VAT/) lub na naszym CD-ROM-ie (dział „VAT”). Was, drodzy Czytelnicy, których jeszcze nie odstraszyła cena CHIP-a, prosimy o zrobienie tego samego – odpowiednie narzędzia znajdziecie w wymienionych miejscach.

Z góry dziękujemy za poparcie!!!

Piotr Kubiszewski
Redaktor naczelny
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.