Dogonić króliczka

Na rynku profesjonalnych programów do składu publikacji od lat rządzi niepodzielnie QuarkXPress. Firma Adobe zamierza włączyć się do walki za pomocą nowego InDesigna. Czy te wysiłki mają szansę przynieść jakieś efekty?

Firma Adobe, znana z doskonałych programów graficznych, dołączyła do grona liczących się producentów aplikacji do składu publikacji. InDesign, mający konkurować m.in. z Quark-XPressem, doczekał się wersji 1.5, która trafiła do nas w odmianie CE. Poprzednia jego edycja (CHIP 09/99, s. 156) nie stanowiła zbyt dużego zagrożenia dla aplikacji Quarka i była raczej próbą zastąpienia Page-Makera nowszym produktem. InDesign 1.5 – mimo znacznie krótszego „stażu” na rynku – zaczyna jednak deptać rywalowi po piętach. Oby tylko współzawodnictwo to nie zmieniło się w modne ostatnio wyścigi na numery kolejnych wersji zamiast na poprawę możliwości programów.

Rozpoczynając pracę nad nowym dokumentem, należy podać format i orientację papieru, wielkość marginesów oraz liczbę kolumn i szerokość odstępu między nimi. Jeśli mamy zamiar pracować nad wielostronicową publikacją, warto przygotować wzorcową stronę, tzw. master page. Elementy, które tam umieścimy, będą powielane na każdej nowo utworzonej stronie.

Aby tekst prawidłowo układał się wokół rysunku, należy wybrać odpowiedni sposób oblewu i ewentualnie zmodyfikować ścieżkę.

Użytkowników Photoshopa czy Illustratora nie zaskoczy organizacja interfejsu programu. Takie same okna z zakładkami, takie samo menu narzędzi i sposób obsługi. W zakładkach umieszczono wszystkie ważniejsze opcje programu pozostałe dostępne są w menu kontekstowych. Firma Adobe zaczynała od pisania programów dla Macintosha i to widać, ponieważ praktycznie każda opcja może być wywołana skrótem klawiaturowym. Użycie skrótu powoduje jednak otwarcie okna z odpowiednią zakładką, które się nie zamyka, lecz pozostaje na ekranie. Po pewnym czasie na podgląd obrabianego pliku zostaje mało miejsca, a zakładki mnożą sie całkiem niepotrzebnie (przecież dostępne są skróty). Osoby przyzwyczajone do XPressa mogą używać predefiniowanego zestawu skrótów, zgodnego z tym programem.

Podstawowymi elementami, jakie decydują o wyglądzie składanej strony, są ramki. Mogą one zawierać tekst lub grafikę, a ich kształt daje się w zasadzie dowolnie modyfikować. Do rysowania ramek o nietypowym kształcie można użyć znanej z programów graficznych stalówki. Gotową ramkę można zmodyfikować efektami brzegowymi – zaokrąglić rogi czy nadać im fantazyjny kształt. Błędne polecenia łatwo odwołać dzięki nielimitowanej opcji Undo ,co jest wyraźnym plusem aplikacji Adobe w porównaniu z programem Quarka. Umieszczając w ramce plik graficzny, należy podać rozdzielczość, z jaką będzie on pokazywany na ekranie. Jakość podglądu można też zmieniać podczas pracy, co pozwala np. przyśpieszyć odświeżanie ekranu. Istnieje możliwość wyboru profilu barwnego użytego do wyświetlania grafiki. Poza typowymi plikami graficznymi można umieszczać w ramie także zbiory PDF. Obrazek daje się oczywiście przesuwać we wnętrzu ramki, a program pokazuje wymiary części, która została przez ramę obcięta. Lista użytych obrazków znajduje się w zakładce Links, co ułatwia znajdowanie ramek w wielostronicowych dokumentach.

Każda rama może być oblewana przez tekst na różne sposoby. Jeśli obrazek zawiera ścieżkę szparowania, widać ją jako krzywe Béziera, po których kliknięciu wystarczy podać odstęp, o jaki ma być odsunięty tekst. Wokół obrazka pojawia się wówczas druga ścieżka, której kształt można modyfikować, przesuwając węzły. Jeśli natomiast klikniemy zarys ramy zawierającej obrazek, można i dla niej zdefiniować sposób oblewania tekstem. Ciekawostką w porównaniu z QuarkXPressem jest zastosowanie opcji inwersji oblewania – tekst wlewa się wówczas do wnętrza ramy, przyjmując jej kształt. Oczywiście parametry tekstu możemy zdefiniować w stylach działających w całych akapitach lub zaznaczonych ciągach znaków.

Rozmieszczanie obiektów ułatwiają linie pomocnicze i bazowe dla tekstu. Jeśli linie te przeszkadzają przy oglądaniu strony w małych powiększeniach, można określić próg skali, poniżej której nie będą wyświetlane.

Struktura strony projektowanej w InDesignie jest warstwowa, można więc niektóre obiekty (np. pochodzące ze stron wzorcowych) umieścić na zablokowanej warstwie, inne zaś udostępnić do edycji. Kolejność nakładania warstw może być zmieniana.

Po wykorzystanych skrótach klawiaturowych zostaje na ekranie sporo otwartych zakładek, które utrudniają pracę.

InDesign jest bardzo dobrze zintegrowany z pozostałymi produktami Adobe: Photoshopem i Illustratorem. Na stronie można na przykład umieszczać obrazki zapisane w „prywatnym” formacie PSD, czyli zawierające warstwy. Zdefiniowane w Photoshopie ścieżki szparowania można edytować po umieszczeniu obrazka w ramie graficznej. Ze ścieżki łatwo też utworzyć ramę o dowolnym kształcie. Co ciekawe, w odróżnieniu od aplikacji Quarka InDesign rozpoznaje ścieżki utworzone w nowym Photoshopie 6. Nie wiadomo, czy jest to błąd w Photoshopie czy też celowe działanie firmy Adobe, mające skłonić użytkowników do przesiadki na jej produkt.

Jak przystało na wersję CE, InDesign pozwala na pracę z polskimi znakami i obsługuje fonty Unicode. Stare kroje typu Bitstream mogą jednak sprawiać problemy z wyświetlaniem niektórych znaków. Dobrze działa polskie dzielenie wyrazów (i co ważne, nie trzeba instalować żadnych dodatkowych programów, jak w przypadku Quarka), sprawdzanie pisowni oraz opcja układania wąskich akapitów.

Obrabiany dokument można wyeksportować w formacie EPS, PDF lub HTML, dobierając w dość szerokim zakresie opcje eksportu. Plik PDF łatwo wyposażyć w znaczniki cięcia i pasery, które nie będą widoczne przy oglądaniu pliku, ale podczas naświetlania zostaną jednak umieszczone na kliszach. Do naświetlania służy też opcja eksportu jako pliku postscriptowego.

Podczas pracy z InDesignem rzuca się w oczy jego dość poważna wada: działa dość wolno. Zwłaszcza porównanie z Quark-XPressem wypada tu wciąż niezbyt korzystnie. Ciekawe, czy w tym tempie zdoła doścignąć swego konkurenta czy też będzie go gonić bez końca jak króliczka w dawnej piosence Skaldów.

Adobe InDesign 1.5 CE
Wymagania: PC Pentium II 300 MHz, 48 MB RAM, Windows NT4/98/2000, napęd CD–ROM 4×, ok. 75 MB na dysku
+ bardzo duże możliwości
+ integracja z innymi programami Adobe
– niezbyt szybka praca

Producent: Adobe, USA
http://www.adobe.com/
Cena: ok. 5400 zł
Uaktualnienie: ok. 720 zł

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.