Mów mi: G550

Nowy akcelarator graficzny prawie zawsze witany jest owacyjnie. Czy kość Matrox G550 - wyposażona w jednostkę T&L - zasługuje na oklaski?

Uśmiech na twarzy i błysk w oku to typowe objawy reakcji na nową kartę graficzną. Czy staną się one udziałem także i tych, którzy zobaczą działający akcelerator G550 firmy Matrox?

Wśród użytkowników pecetów dwie rzeczy wzbudzają największe emocje: premiera najszybszego w danym momencie procesora i pojawienie się na rynku karty graficznej bazującej na nowym chipsecie. W pierwszym wypadku działa magia wielkich liczb, a w drugim… cóż, zdecydowana większość wrażeń z otaczającego świata dociera do nas za pośrednictwem oczu. Nic więc dziwnego, że wyczekujemy na każdą nową konstrukcję karty graficznej – wszak taki akcelerator może nam dostarczyć obraz jeszcze lepszej jakości i wyświetlany bardziej płynnie.

Spóźnieni na rewolucję

Matrox nigdy nie był samotnym liderem tego swoistego wyścigu producentów kart graficznych, ale część wprowadzonych przez tę firmę rozwiązań pozostaje do dziś wzorem dla innych. G550 nie zmienia tego wizerunku. Procesor jest wyposażony w dwa potoki renderujące po dwie jednostki teksturujące na każdy potok (maks. rozmiar tekstur 2048×2048 pikseli). Nowa kość – podobnie jak G400 – wspiera m.in. EMBM (środowiskowe mapowanie wypukłości) i VCQ

2

(Vibrant Color Quality), czyli stałe prowadzenie obliczeń dla 32-bitowej głębi barw i ewentualne zmniejszanie tej precyzji dopiero w momencie generowania obrazu. Producent nie podał, niestety, częstotliwości taktowania zegara procesora i pamięci – musimy pozostać przy spekulacjach, które mówią, że rdzeń będzie pracował z częstotliwością 200-250 MHz.

Każdy na ekranie chciałby widzieć twarz animowaną w wysokiej rozdzielczości (rys. a). Żeby osiągnąć ten cel, należy wykonać kilka kroków. Model twarzy w postaci siatki to pierwsza faza powstawania animacji (rys. b). Niebieskie punkty (rys. c) oznaczają mięśnie (reprezentowane przez macierze), które są odpowiedzialne za mimikę. Efekt ostateczny: ruchomy obraz, którego każdy punkt (wierzchołek) z siatki jest animowany przez jedną lub więcej macierzy.

Wydajność akceleracji grafiki 3D zawsze była słabszym punktem kości Matroksa. Premiera GeForce’a, który wyznaczył zupełnie nowy kierunek w konstruowaniu procesorów graficznych, spowodowała, że zaczęły tracić na znaczeniu układy nie obsługujące obliczeń przekształceń geometrycznych i oświetlenia. Matrox należy do grona producentów, które przespało tę rewolucję – dopiero teraz G550 w swoim rdzeniu o tajemniczej nazwie HeadCasting ma moduł częściowo wspierający przekształcenia geometryczne.

Gadające głowy

Słowo cast oznacza m.in. wykonywanie odlewu. Zatem HeadCasting to modelowanie głowy, a dokładniej – jak wyjaśnia Matrox – ludzkiej twarzy. HeadCasting jest bowiem mocno okrojoną jednostką T&L, obsługującą tzw. vertex shaders (zaimplementowane po raz pierwszy w kości GeForce3), które są wspierane przez biblioteki DirectX 8 (patrz: CHIP 5/2001, s. 34). Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Kanadyjczycy rozbudowali ten element ze standardowych 96 do 256 rejestrów, które przechowują dane dla tzw. Matrix Palette Skinning, czyli macierzy służących do modelowania wierzchołków.

Karta Matrox Millennium G550 jak na dłoni. Urządzenie odbiega nieco wyglądem od modeli zbudowanych na bazie procesora G450.

Przekształcenia macierzy, które modelują mięśnie i kości twarzy, pozwalają na natural-ną animację np. uśmiechu, uniesienia brwi czy ruchu warg. Metoda ta – wedle jej twórców – ma przewagę nad morfingiem (automatyczną interpolacją ramek pośrednich na podstawie ramki początkowej i końcowej), gdyż daje efekty bardziej zbliżone do rzeczywistości. Do stworzenia animacji wystarczy zeskanować dwie fotografie twarzy i użyć dołączonego programu Digimask.

Wszystko to zrobiono po to, by za pomocą programu HeadFone (technologia firmy LIPSinc) móc przesłać animowany w czasie rzeczywistym wizerunek twarzy przez łącze internetowe (nawet 56 Kbit/s) wraz z… głosem (oczywiście osoba po drugiej stronie łącza też musi dysponować kartą z chipem G550). Zdaniem Matroksa otwiera to zupełnie nowe perspektywy przed komunikacją online.

Czemuś nie jest szybki, czemu?

Karty z procesorem G550 są wyposażone w dwa układy RAMDAC: jeden pracuje z częstotliwością 360 MHz, co pozwala wyświetlić obraz w rozdzielczości 2048×1536 pikseli, a drugi 230 MHz (1600×1200). Poza tym dodatkowo montowane są jeszcze modulator TV i dwa kontrolery TMDS, umożliwiające jednoczesne podłączenie dwóch cyfrowych paneli LCD (maks. 1280×1024 pikseli). Słowem – DualHead w pełnej krasie.

Mimo iż nie znamy częstotliwości taktowania rdzenia i pamięci, to można stwierdzić, że wydajność G550 nie będzie oszałamiająca. Karty będą bowiem wyposażone w 16 lub 32 MB pamięci DDR SDRAM, ale z magistralą ograniczoną do 64 bitów. Znacząco zmniejszy to osiągi – akcelerator będzie mógł stanąć w szranki tylko z GeForce2 MX i ATI Radeon VE. Nazwa nowego produktu także nie będzie odkrywcza: Matrox Millennium G550. W sklepach karty pojawią się w czasie wakacji i powinny kosztować nie więcej niż równowartość 139 dolarów, czyli mniej, niż przewidywano.

Kość G550 jest kolejnym układem Matroksa, który wnosi jedynie drobne zmiany w możliwościach generowania grafiki trójwymiarowej. Zalążek przyszłej jednostki T&L jest jednak ciekawie wykorzystany i może stanowić inspirację dla innych. Czekamy zatem na G800 i T&L z prawdziwego zdarzenia…

Info
Grupy dyskusyjne
Pytania, uwagi i komentarze do artykułu:
#
Pytania techniczne:
#
Internet
Matrox
http://www.matrox.com/mga/
Chick’s Hardware
http://www.chickshardware.com/html/spy/
matrox26052001/1.html
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.