Coraz mniejsze komputery

Pierwsze komputery kieszonkowe były zminiaturyzowanymi pecetami, działającymi pod kontrolą DOS-a i potrafiącymi, przy pewnej dozie szczęścia, uruchomić Windows. Dopiero niedawno palmtopy poszły własną drogą.

Marzeniem alchemików był przed wiekami magiczny kamień, za pośrednictwem którego można podejrzeć wszystko, co dzieje się na świecie. I oto dziś dostępne są miniaturowe komputery, które zachowują się coraz bardziej zgodnie z marzeniami alchemików.

Komputery przenośne mają całkiem ciekawą historię. Zaczyna się ona na dobrą sprawę niemal jednocześnie z początkami biurowego PC, którego pierwszy nadający się do użytku model pojawił się w roku 1978. Od początku konstruktorzy i marketingowcy zdawali sobie sprawę, że ta ciężka i toporna skrzynia nie bardzo pasuje do już wówczas obowiązkowego stylu pracy w ciągłym ruchu. Do tego najlepiej nadawałby się komputer, który można by wszędzie ze sobą nosić w kieszeni spodni czy marynarki i który mógłby zapamiętać najważniejsze informacje osobiste: bazę adresów i telefonów, terminarz, notatki. Wymyślono nawet dla czegoś takiego nazwę: „palmtop”, czyli „coś, co mieści się na dłoni”. Konstrukcją pionierską stał się Panasonic Hand Held Computer, z 1982, wyposażony w całe 2 KB RAM i procesor 1 MHz. Oczywiście przydatność praktyczna takiego urządzenia nie mogła być wielka.

Hasłem, które na swych sztandarach wypisali twórcy miniaturowych komputerków, jest zdanie „Informacja stale przy sobie”. Ono też wyznaczyło zarówno ewolucję techniczną, jak i kulturową rolę tych przedmiotów. Tę ostatnią określa wylansowany w początkach lat 90. minionego stulecia termin PDA, czyli Personal Digital Assistant, co można by przetłumaczyć jako „osobisty asystent cyfrowy”.

Poquet PC z 1989 roku: wymiary – 220×175×25 mm, waga 420 g, 640 KB RAM, dwa sloty PCMCIA Typ II, port szeregowy, procesor zgodny z Intel 8086, pracujący z szybkością 7 MHz, wyświetlacz monochromatyczny 640×200. Czas pracy na dwu „paluszkach” sięgał 30 godzin. Systemem operacyjnym był DOS 3.30, a w zestawie użytkownik otrzymywał edytor tekstu, kalendarz/terminarz i prostą bazę adresową. Urządzenie wyróżniała bardzo wygodna klawiatura.

Pracowano więc w pocie czoła… aż nadszedł niezwykły rok 1989. Na rynku pojawiły się wtedy dwa cudeńka: Atari Portfolio oraz istna rewelacja – przez kilka lat niedościgniony Poquet PC.

Windows na Atari

O ile Atari Portfolio, mimo interesujących możliwości, pozostał raczej zabawką dla hobbystów niż poważnym palmtopem, o tyle Poquet PC był prawdziwym komputerem, na którym można było uruchomić nawet Windows 3.0, nie mówiąc już o bogactwie dostępnych aplikacji dla DOS-a. W dodatku Poquet miał dwa sloty PCMCIA i mógł obsługiwać modem lub kartę sieciową tego standardu, co otwierało przed nim możliwości internetowe. Produkowany jest do dziś w unowocześnionej formie i nadal znajduje nabywców.

Atari Portfolio z 1989 roku (200×105×29 mm, waga 300 gram) miał ten sam procesor, co pierwsze PC XT (Intel 8088 rozpędzony do 4,9 MHz), ale jedynie 128 KB RAM. Pracował zresztą pod kontrolą systemu operacyjnego DOS 2.11. Podobieństwa z pecetem jednak kończył rzut oka na ekran: jego funkcję pełnił wyświetlacz tekstowy o rozdzielczości 4 linii po 40 znaków. Urządzenie wyróżniała prymitywna wielozadaniowość.

Sukcesu Poquetowi pozazdrościł Hewlett-Packard. W roku 1991 pojawił się HP LX 95, a rok później – „kultowy” HP 100 LX. Ten ostatni model i jego późniejsza o dwa lata, udoskonalona wersja 200 LX były historycznie pierwszymi na tyle dojrzałymi palmtopami, że za ich sprawą przekroczona została masa krytyczna i rynek maleńkich komputerków zaczął nabierać rozpędu.

HP 100 LX z 1992 roku (wymiary: 160×86×25 mm, masa 312 g) miał procesor zgodny z Intelem 8086 o szybkości 8 MHz, 2 MB RAM, jedno złącze kart PCMCIA Typ II, port szeregowy, IrDA. Czas pracy na dwu „paluszkach” wynosił do 50 godzin. Oprócz DOS-a 5.0 użytkownik miał do dyspozycji graficzną nakładkę HP – swego rodzaju „klona” Windows. Nieźle działała wielozadaniowość, zaletą była też prostota i ergonomia obsługi wbudowanych aplikacji. Jedyną poważniejszą wadą była niezbyt wygodna klawiatura.

Precz z klawiaturą!

Kluczowy stał się tu rok 1993, kiedy to Apple zaoferował słynnego Newtona. Model ten miał wiele nowatorskich rozwiązań. Najważniejsze polegało na tym, że był „mało komputerowy”: w użytkowaniu bardziej przypominał zwykły papierowy notatnik niż cudo techniki. Okazał się jednak bardzo nie dopracowany. W dodatku kłopoty Apple’a spowodowały zarzucenie projektu. Szkoda! Niejako efektem ubocznym wejścia Newtona na rynek stał się do dziś utrzymywany podział PDA na „klawiaturkowce” z ekranem poziomym oraz podobne do Newtona urządzenia bezklawiaturowe, z dotykowym ekranem „pionowym”, rozpoznające pismo odręczne i/lub wyświetlające na dotykowym ekranie klawiaturę wirtualną, obsługiwaną sztyftem. Linię zapoczątkowaną przez Newtona dziś z powodzeniem kontynuuje Palm Pilot i jego następcy.

Prototyp telefonu komórkowego trzeciej generacji – połączenie wideotelefonu, palmtopa i komunikatora osobistego. Czy ewolucja komputerów kieszonkowych zakończy się ich wchłonięciem przez multimedialne komórki?

Od Newtona i HP 100 LX widać wyraźny przełom w PDA: przestały być zabawkami dla hobbystów, a stały się naprawdę użyteczne, awansując do roli towarzyszy codziennych zajęć.

Apple Newton Message Pad z 1993 roku (wymiary: 190×115×20 mm, waga ok. 400 g, ekran dotykowy 320×240). Sercem systemu był 20-megahercowy procesor, a wyposażenia dopełniały: interfejs IrDA oraz port szeregowy AppleTalk. Wśród aplikacji można było znaleźć notatnik oraz kalendarz/terminarz. Czas pracy na bateriach wynosił ok. 6 godzin. Nowością były brak klawiatury i funkcja rozpoznawania pisma ręcznego!

W miarę jak palmtopy dojrzewały, sprawą pilną stawał się dopasowany do nich system operacyjny. Pierwsze pracowały pod kontrolą DOS-a z ewentualną nakładką graficzną, jak HP 100 LX czy 200 LX. Jednak możliwości maluchów szybko rosły i osławione 640 KB, które miało wystarczyć dla każdego, stało się za ciasne nawet dla cyfrowych liliputów. Aby ten problem ominąć, dokonywano istnej programistycznej ekwilibrystyki, której koronnym przykładem jest Software Carousel przeznaczony dla HP 200LX. Program ten umożliwiał ni mniej, ni więcej, tylko… uruchomienie na palmtopie do 12 przełączanych sesji DOS-a, oczywiście, jeśli miało się odpowiednią ilość pamięci.

Jako pierwsze stricte palmtopowe systemy operacyjne pojawiły się: GEOS, specjalnie dla Palma stworzony Palm OS oraz EPOC. Ten ostatni jest zresztą istnym majstersztykiem architektury komputerowej, potrafiącym ze słabych procesorów i niewielkiej pamięci wycisnąć zadziwiającą wydajność. Pierwszym EPOC-owym komputerem był legendarny już Psion.

Okienka dla liliputów

Wraz z bezprzykładnym sukcesem Windows 95 także małe komputerki otrzymały kolejny potężny impuls rozwojowy – system operacyjny Windows CE. Pierwsze nadające się do użytku PDA z Windows CE pojawiły się w roku 1996. Ich atutem było wbudowane oprogramowanie internetowe, obsługa obu standardów PDA (z klawiaturą i bez), wymienność danych z biurkowymi pecetami działającymi pod kontrolą Windows 95 i – przede wszystkim – w pełni graficzny i wysoce intuicyjny interfejs użytkownika. Wada, typowa zresztą dla aplikacji Microsoftu, to zasobożerność. Jednak to właśnie Windows CE wymusił następny skok technologiczny, którego przykładem może być Philips Velo. Dziś kieszonkowe Compaqi z Windows CE w środku stały się najchętniej kupowanymi palmtopami, detronizując maszyny firmy Palm (patrz: „Compaq pobije Palma?”, s. 19).

Philips Velo z 1997 roku miał wymiary 170×25×95 mm i masę ok. 300 g. Wyposażony w procesor MIPS 75 MHz, 16 MB RAM, ekran dotykowy 640×240, miał też wbudowany modem 33 600 Kbit/s, IrDA oraz port szeregowy. Czas pracy na bateriach sięgał 10 godzin. Oprócz zestawu standardowych aplikacji użytkownik mógł korzystać z przeglądarki internetowej, klienta poczty elektronicznej oraz programu do faksowania.

Awans telefonu

Od 1999 r. nowe drogi rozwojowe systemów operacyjnych dla PDA to Linux i coraz częściej Java, której maszyny wirtualne dla Windows CE i przykrojonego na potrzeby małych komputerków Linuksa już istnieją i są w pełni użyteczne. Efektem standaryzacji systemów operacyjnych palmtopów stał się szybki wzrost liczby dostępnych aplikacji. Najwięcej jest ich dla Windows CE, nieco mniej dla EPOC-a i Palm OS-a, szybko rosną zasoby linuksowe, niezależne zaś od systemu operacyjnego aplikacje Javy nadają się do zastosowania od ręki.

Od roku 1997 urządzenia przenośne zyskały nowy wymiar zastosowań, związany z rozwojem sieci telefonii GSM. Już pierwsze takie telefony (oczywiście tylko droższe modele) miały wbudowany modem, który można podłączyć do PDA. Co prawda, szybkość transmisji była niewielka (od 9600 do 14 400 Kbit/s), ale do obsługi poczty i faksów wystarczała. Właściwie to dopiero tandem PDA+GSM dodał skrzydeł wszelkim komputerowym „maleństwom”. Jednocześ-nie palmtopy możliwościami zbliżyły się do notebooków przy o wiele niższej cenie, mniejszej masie i zdecydowanie dłuższym czasie pracy na bateriach. W tej sytuacji połączenie obu urządzeń w jednej obudowie było tylko kwestią czasu. Palmę pierwszeństwa dzierży tu Nokia, której Communicator 9000 stanowił sensację 1998 roku.

Dziś konstrukcji integrujących palmtop z telefonem GSM jest coraz więcej. Nie są jeszcze zbyt udane, dopiero szukają swojej formuły, ale szybko ją znajdą. Wygląda na to, że takie urządzenia staną się standardem, a nawet mogą zagrozić dominującej pozycji komputerów biurkowych, których domeną pozostanie praca biurowa i zadania specjalne, np. skomplikowane programy graficzne, finansowe lub inżynierskie oraz gry trójwymiarowe. Jacy będą nasi przyszli elektro-sekretarze, można sobie dość łatwo wyobrazić. Jedno jest jednak pewne: będzie w nich coraz mniej komputera, nie tylko w sensie technicznym. Wszyscy liczący się analitycy rynku komputerowego twierdzą, że przyszłość należy do małych urządzeń przenośnych, uzupełnionych możliwościami komunikacyjnymi i – koniecznie! – jeszcze mniej „komputerowymi”, o obsłudze bardziej naturalnej niż dzisiejsze PDA. Następną generacją „maluchów” staną się najprawdopodobniej komunikatory osobiste. Już dziś istnieją wszystkie ich niezbędne komponenty: dojrzałe systemy operacyjne, nieźle dopracowane elementy hardware’u, a przede wszystkim – zapotrzebowanie rynkowe, zdolne uruchomić masową produkcję po znośnych cenach. Przy tych czekających za progiem cudeńkach pionierskie i przełomowe konstrukcje, jakie tu przypomnieliśmy, wyglądają topornie i nieporadnie. Warto jednak pamiętać wysiłek elektroników i programistów, bez którego owe gadżety nie byłyby dziś możliwe.

Info

Grupy dyskusyjne
Uwagi i komentarze do artykułu:
#
Pytania techniczne:
#

Internet
Historia pionierskich palmtopów
http://www.maths.uts.edu.au/
   staff/eric/computer/palmtops/
   PALMLIST.HTM

Historia Palm Pilotów
http://www.palm.com/
   about/corporate/timeline.html

Historia Psionów
http://psiphi.server101.com/
   epoc/mhist.htm

A Brief History of Wearable Computing
http://wearables.www.media.mit.edu/
   projects/wearables/timeline.html

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.