Między nami facetami

Zdaniem Michała Ogórka Internet jest jak mężczyzna: chwali się na potęgę, histeryzuje o swoje zdrowie i jest pazerny.

Nawet mężczyzna, który skonstruował rakietę kosmiczną, nie wie, gdzie położył śrubkę. Ta jego immanentna cecha została przez Internet przejęta w całej rozciągłości.

Michał Ogórek
Autor jest Ogórkiem piszącym na co dzień w „Gazecie Wyborczej”. W wolnych chwilach nie interesuje się Internetem.

Dane statystyczne użytkowników Internetu wskazują, że jest on „męską sprawą” i korzystają z niego głównie mężczyźni. Chodzą z nim jak na piwo. W miarę poznawania tego dziwnego osobnika, jakim jest Internet, jestem coraz bardziej pewny, że Internet jest mężczyzną. Daje się to poznać po kilku charakterystycznych cechach.

A. Myśli co 10 minut o seksie

Jest to, jak wiadomo, częstotliwość stwierdzona naukowo u każdego mężczyzny, w tym u Internetu, w którym seks pojawia się mniej więcej w takich odstępach. Charakterystyczne jest to, że myśli o seksie przelatują przez głowę mężczyzny bez związku z tym, co akurat robi i czym się zajmuje, np. w sekwencji: znowu się zawiesił; co jest z tym dyskiem; zapalę fajkę; co by tu zrobić, żeby ją przelecieć; trzeba otworzyć okno; kto powiedział: „całe nieszczęście człowieka polega na tym, że nie może on długo sam siedzieć w pustym pokoju”?; co jest z tym dyskiem; może w lesie ją przelecieć w sobotę; o, znowu pada; to raczej w domu; trzeba wyrzucić te pety itd.

Nikomu, kto kiedykolwiek śledził gorączkę myślową swojego komputera, nie muszę chyba mówić, że jest to typowy przebieg jego myślenia. Ściągając strony dotyczące dziejów geologicznych Ziemi, kambr i prekambr przetyka co chwilę „gorącą blondyneczką”, po czym wraca jak gdyby nigdy nic do iłów. Cecha ta pojawia się również w każdej wyszukiwarce i choćbyś pytał komputer o „multiwiroscylozę” (co by to nie było), to i tak on zaproponuje Ci „najtańszy dostęp do seksu”, co – zważywszy multiwiroscylozę – nie jest może taką głupią alternatywą.

B. Nie potrafi niczego znaleźć

Nawet mężczyzna, który skonstruował rakietę kosmiczną, nie wie, gdzie położył śrubkę. Żaden mężczyzna nie wie, gdzie co wsadził i dlaczego; ta jego immanentna cecha została przez Internet przejęta w całej rozciągłości.

Jest bardzo prawdopodobne, że hasła „używane samochody” należy szukać pod „używki” albo „nieużytki”. Lista premier filmowych została prawdopodobnie zakwalifikowana jako „Jerzy Buzek”. Jedyną radą, jakiej można udzielić, to żeby w Internecie szukać jak u każdego mężczyzny: zamiast zastanawiać się, „gdzie mógł to położyć”, od razu przeszukać wszystko.

C. Chwali się na potęgę

Internet należy do mężczyzn, którzy przechwalają się bez umiaru. Strona internetowa każdej instytucji jest przejawem zupełnie nieumiarkowanego samochwalstwa; Internet – jak każdy mężczyzna – liczy, że nikt tego nie sprawdzi. Jak to zwykle z samochwałą bywa, okłamuje on głównie sam siebie, ponieważ nikt i tak w to nie wierzy, ale samochwale poprawia to samopoczucie.

Samochwała nie potrzebuje zresztą słuchaczy: stronę internetową mają już wszystkie urzędy gmin: nawet tych okolic, w których nie ma żadnego komputera. Dzięki temu prezentowane osiągnięcia gminy nie są przynajmniej przez mieszkańców kwestionowane.

D. Histeryzuje z powodu swojego zdrowia

Internet, jak każdy mężczyzna, jest przewrażliwiony na punkcie swojego zdrowia, czyli – mówiąc wprost – jest hipochondrykiem. Kiedy tylko widzi jakieś hipotetyczne zagrożenie dla swego organizmu, wpada w panikę. O byle co Internet alarmuje „Uwaga! Połączenie może być przerwane!”, „Jeżeli natychmiast nie (…), może zostać utracone!” itd. W większości przypadków jego histeria nie ma najmniejszego uzasadnienia i jest wszczynana na wszelki wypadek.

Nie trzeba też nawet przypominać, jak organizm Internetu reaguje na widok byle wirusa i jakie środki ostrożności podejmuje, aby się nim nie zarazić, a następnie, w jaką czarną rozpacz wpada, kiedy go dopadnie, aby nie mieć wątpliwości, że prezentuje typowo męskie zachowanie.

E. Udaje, że nie słyszy

Kiedy się go woła, nie reaguje. Mężczyznę i jego nowe wcielenie – Internet – trzeba wielokrotnie wzywać, zanim raz przyjdzie. Czasem pomaga dopiero mocne klepnięcie. Lubi błyskotki, nie cierpi systematyczności. Po oficjalnej stronie Polskich Kolei Państwowych jeździ pociąg (mężczyzna lubi się bawić kolejką), ale rozkład jazdy pociągów InterCity jest od trzech miesięcy nieważny.

F. Jest pazerny

Na tych swoich cechach mężczyzna i Internet próbują jeszcze zarobić. Jak można przewidzieć – najczęściej bez powodzenia. Efekty swojej pracy z Internetem mężczyzna może zobaczyć po wydrukowaniu na papierze. Jeśli nie jest akurat zalany.

Poglądy prezentowane na łamach kolumny Felieton nie zawsze są zgodne ze zdaniem redakcji.
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.