Skok na wirtualne pieniądze

Liczba oszust związanych z kartami płatniczymi rośnie szybciej niż liczba użytkowników kart. W najbliższym czasie sytuacja będzie się jeszcze pogarszała.

Coraz powszechniej korzystamy z kart płatniczych. To nowoczesne, modne i rzekomo konieczne. Podobno to też bezpieczniejsze niż noszenie papierowych pieniędzy. Czy aby na pewno?

Użytkowników plastikowych pieniędzy przybywa szybko, ale jeszcze szybciej przybywa oszustów rabujących elektroniczne pieniądze. W latach 1997-1999 zatrzymano w Polsce cztery grupy przestępcze zajmujące się fałszowaniem kart płatniczych. Według danych pochodzących ze Związku Banków Polskich aktualnie w Polsce w obiegu znajduje się 4500-5000 sztuk podrobionych, sfałszowanych i skradzionych kart płatniczych. Zdaniem policji tego typu przestępstw przybywa w tempie 300% rocznie – szybciej niż samych kart. Będzie więc jeszcze gorzej.

Historia pewnej szajki

Jedna z głośniejszych spraw ostatnich miesięcy rozpoczęła się i zakończyła we Wrocławiu. Jak się okazuje, elektroniczni złodzieje nie potrzebują ani zaawansowanej wiedzy, ani szczególnie wyrafinowanych urządzeń technicznych, a istniejące zabezpieczenia są niewystarczające.

W stolicy Dolnego Śląska działała grupa, która pod pozorem kontroli bankomatów firmy NCR montowała w nich miniaturowe kamery, urządzenia odczytujące kod pasków magnetycznych oraz przekaźniki transmitujące te dane drogą radiową. Uzyskiwane tą metodą (tzw. skimming) dane służyły do produkcji własnych kart płatniczych. Falsyfikaty powstawały na maszynie… domowej roboty. Mózgiem grupy był człowiek legitymujący się ukończeniem… technikum elektronicznego. To wystarczyło jednak, by grupa w ciągu trzech miesięcy, wykorzystując dane ze 160 kart, zagarnęła pół miliona złotych. Nie był to wcale wynik rekordowy – wręcz przeciwnie, przestępcy działali wyjątkowo ostrożnie, często zmieniając rejon działania i robiąc sobie wielodniowe przerwy w „pracy”. Zawsze przez pewien czas zbierali dane o numerach kart, po czym realizowali je hurtowo w bankomatach jednej nocy. Za każdym razem podejmowali pieniądze w innym mieście.

Spreparowany bankomat – listwa z reklamami została doczepiona przez przestępców i zawierała wbudowaną kamerę oraz przekaźnik radiowy.

Rozpracowaniem grupy zajmował się podkomisarz Piotr Zawadzki z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu. Finalny sukces możliwy był dzięki współpracy z bankiem, którego fachowcy dzień i noc monitorowali system informatyczny, czekając na sygnał, że w którejś z placówek dzieje się coś niezwykłego. Gdy wreszcie taki sygnał nadszedł, dalsze wydarzenia przypominały amerykański film sensacyjny. Policjanci ruszyli, mając świadomość, że na dojechanie na drugi koniec miasta, gdzie szajka opróżniała właśnie bankomat, pozostały im jedynie minuty. „Jadąc tam, złamałem chyba wszystkie przepisy ruchu drogowego” – wspomina Piotr Zawadzki. – „Dobrze, że był to środek nocy i ruchu na ulicach niemal nie było”. Przestępcy zostali zatrzymani na gorącym uczynku. Grozi im od 5 do 15 lat więzienia.

To urządzenie do zapisywania pasków magnetycznych kart płatniczych pozwoliło wyłudzić pół miliona złotych.

W ostatnich dniach wrocławscy policjanci odnotowali kolejny sukces – jedynie dwa dni zajęło im wykrycie i likwidacja grupy Ukraińców, którzy – dysponując dobrze podrobionymi fałszywkami – robili zakupy w hipermarketach. W tym czasie zdążyli naciąg-nąć sklepy na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Imię i nazwisko podkomisarza Piotra Zawadzkiego zostało zmienione.
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.