Sztuka na barykady!

Niezwykłe instalacje, koncerty, interakcja - czy tak wygląda sztuka XXI wieku.

Czy aura kiczu otaczająca się plakat-logo festiwalu Ars Electronica, jest zwiastunem upadku sztuki nowych mediów?

Museum der Zukunft w Linzu zapełniło się pracami MIT Media Lab ze Stanów Zjednoczonych. Niektóre „eksponaty” anonsowały nowy rodzaj komunikacji międzyludzkiej, angażującej wszystkie zmysły. Taką egzemplifikację stanowił projekt „inTouch”. Ruch rolki do masażu rąk na jednym stanowisku był przenoszony przez układ elektroniczny na inną rolkę, oddaloną o kilka metrów. Dzięki temu dotyk nadawcy mógł odczuwać odbiorca. Z kolei cyfrowa zabawka „Clear-Board” inspirowała do „korysowania”. Za jej sprawą dwie osoby siedzące za oddalonymi od siebie pleksiglasowymi pulpitami mogły rysować wspólny obraz.

Ciekawe wydawało się połączenie sztuki z grą, zrealizowane w „PingPongPlus”. Podczas zabawy, za każdym razem, gdy piłeczka uderzała o stół, pojawiały się na nim obrazy kręgów wodnych i ławica rybek.

Nie tylko sztuczna inteligencja

W galerii O.K. na uwagę zasługiwało dzieło „Rakugaki” Japonki Keiko Takahashi. Jego ideą była komunikacja z komputerem i transformacja informacji akustycznej w obraz. Widz, grając na instrumentach – bębenku, gwizdku – wpływał na pojawianie się na ekranie chmurek, drzew, samolotów itp. Powstający z nich animowany świat rozśmieszał publiczność zaskakującym rozwojem akcji pomiędzy obiektami.

Możliwości sztucznej inteligencji i interakcji odzwierciedlała instalacja „Autopoiesis” Amerykanina Kennetha Rinaldo. Pod sufitem galerii zawieszono kilkanaście robotów, dysponujących ograniczoną autonomicznością (podlegały komputerowi centralnemu). Ramiona- -roboty poruszały się bezkolizyjnie wśród widzów, współdziałając pomiędzy sobą i odbiorcami.

Anonimowość w miejscach publicznych odzwierciedlała wideoinstalacja „you think therefore l am” Francuzów Magali Desbazeille’a i Siegfried Canto. Uczestnicy happeningu spacerowali po podłodze, na którą rzucany był film wideo, przedstawiający spacerujących do góry nogami przechodniów. Kiedy podeszwy widza spotykały się z podeszwami wirtualnej, sfilmowanej osoby, wtedy ta zaczynała mówić, ujawniając swe myśli i uczucia.

Jednym z wydarzeń był audiowizualny koncert „Matrix” Japończyka Ryoji Ikedy. Cyfrowo generowana grafika, krótkie sekwencje wideo, błyski stroboskopu oraz masywny dźwięk monotonnych, rytmicznych fraz odprężyły słuchaczy i dostarczyły im niezwykłych wrażeń.

Nowe nieprzebudzone

Hochsztaplerskie, bezideowe triki, genialne odkrycia – wszystko miesza się dziś w olbrzymiejącym tyglu współczesnej, karmionej nową techniką sztuki. Na towarzyszącej festiwalowi konferencji Takeover pobrzmiewała jednakże troska o sztukę cyfrowych mediów, o to, czy aby nie podzieli ona losu dinozaurów. Festiwalowe wydarzenia rozwiały te obawy, a otwarty projekt „electrolobby” tchnął optymizmem. Dowodem tego były rzesze uczestników „konsumujące” nie tylko internetowe gry, lecz realizujące swoje pomysły we Flashu i Illustratorze… I ten entuzjazm tłumaczy wszystko. Jutro należy do czujnych. Czuwajcie więc!

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.