Kupiłeś, więc jest Twoje!

Zapowiada się wojna producentów sprzętu muzycznego z wydawcami płyt audio. Języczkiem u wagi mogą być wysyłane przez konsumentów listy z poparciem. Nie chcesz zabezpieczeń? Wyślij e-maila do Philipsa!

Melomani w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej i Australii coraz częściej się przekonują, że nie mogą słuchać legalnie nabytych płyt, korzystając z komputera, odtwarzacza samochodowego, a czasem nawet niektórych zestawów

hi-fi. Powodem takiego stanu rzeczy jest coraz powszechniejsza praktyka "wzbogacania" muzycznych CD o różnego rodzaju zabezpieczenia antypirackie. Działania gigantów medialnych nie tylko utrudniają życie legalnym nabywcom albumów, ale stawiają pod znakiem zapytania sens istnienia całej gałęzi przemysłu elektronicznego, produkującego coraz popularniejsze przenośne urządzenia do słuchania muzyki. Po co bowiem odtwarzacz MP3, skoro jego właściciel nie będzie miał możliwości przeniesienia do jego pamięci zawartości ulubionych płyt? Co więcej, producenci osprzętu dla melomanów powinni nieustannie modyfikować oferowane odtwarzacze CD, by mogły one bez problemów odczytywać coraz bardziej nietypowe płyty.

     Tej sytuacji mają dość nie tylko konsumenci, ale także firmy produkujące sprzęt elektroniczny. Holenderski koncern Philips rozpoczął kampanię skierowaną przeciwko firmom wydającym zabezpieczone

CD-Audio. Hasłem "You buy it, you own it!" ten znany producent sprzętu muzycznego chce zachęcić internautów do poparcia protestu skierowanego przeciw koncernom muzycznym. Sojusznikiem Philipsa jest też znana organizacja obywatelska Electronic Frontier Foundation, która wytaczała już procesy sądowe gigantom medialnym chcącym utajnić wyniki badań nad skutecznością technologii antypirackich. W witrynie EFF można znaleźć wzór listu protestacyjnego.

     Philips dysponuje silniejszymi środkami nacisku niż jedynie pisemne protesty. Holenderska firma jest, obok Sony, współwynalazcą standardu

CD-Audio. Przedstawiciele koncernu zagrozili, że wydawcom produkującym płyty niezgodne z ustaloną specyfikacją

– a takie są wszystkie krążki muzyczne z zabezpieczeniem antypirackim – zabroni używania nazwy Compact Disc Digital Audio. Na stoiskach muzycznych musiałyby się wówczas pojawić osobne regały oznaczone jako

"płyty muzyczne podobne do CD", a producenci zestawów hi-fi nie byliby zmuszeni dopasowywać swój sprzęt do coraz bardziej kapryśnych krążków.

     Pojawiają się także propozycje polubowne, uwzględniające zarówno interesy gigantów rynku muzycznego, jak i konsumentów. Przewodniczący niemieckiego związku zrzeszającego przedstawicieli przemysłu fonograficznego zaproponował, by płyty audio były chronione ograniczonymi czasowo

mechaniz-mami antypirackimi. W ten sposób utrudniano by życie domorosłym piratom w najbardziej gorącym okresie tuż po premierze albumu, a jednocześnie po pewnym czasie uciążliwości by znikały.

     Dyskusja na temat legalności stosowania zabezpieczeń nabiera rumieńców. Do głosu coraz częściej dochodzą przeciwnicy utrudniania życia konsumentom.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.