Okienkowe poletko

Czy zaraz po starcie Twojego Windows koło zegara, czyli w tzw. Polu systemowym, widnieje kilkanaście ikonek uruchomionych programów? Są różne sposoby, by rozładować ten tłok...

Całe „rolnicze” zamieszanie powstaje za sprawą twórców polskiej lokalizacji systemów Windows. Otóż „Polem systemowym” nazwali oni to, czemu Amerykanie nadali nazwę „System tray” (lub krócej: „systray”). Czasami, zgodnie z angielskim źródłosłowem, spotkać możemy także określenie „tacka systemowa”. Tak czy siak – chodzi o tę część Paska zadań, w której widzimy zegar.

Ki diabeł?

Oprócz swej najważniejszej zawartości w Polu systemowym wyświetlane są ikony różnych programów. Najczęściej tych, które uruchamiane są przy starcie Windows, do których powinniśmy mieć natychmiastowy i łatwy dostęp, oraz takich, które muszą nas na bieżąco informować o swoim działaniu.

Znajdziemy tu przede wszystkim ikonę głośniczka, umieszczaną standardowo przez system Windows. Jej lokalizacja w tym miejscu jest jak najbardziej uprawniona – rzeczywiście, stosunkowo często regulujemy przecież głośność dźwięków wydobywających się z naszego komputera. Równie istotna jest ikona skanera antywirusowego (jeśli takowy jest zainstalowany) lub menedżera zadań w systemach Windows NT/2000/XP – jego ikona informuje o stopniu obciążenia procesora.

Jednak wiele programów rości sobie nie do końca uzasadnione prawo do „bycia ważnym” i także umieszcza swoje ikonki w Polu systemowym. Prowadzi to w szybkim tempie do przeładowania tego zasobnika i – co za tym idzie – zmniejszenia obszaru Paska zadań, na którym pojawiają się nazwy uruchomionych aplikacji.

Precz z mego pola!

Typowym przykładem takiej uzurpacji jest ikona centrum sterowania myszek firmy Logitech. Ileż bowiem razy dziennie zmieniamy ustawienia naszego „gryzonia”? Równie denerwujący może być RealPlayer – czy rzeczywiście musi być cały czas w pogotowiu? Zatem najprostszą metodą radzenia sobie z tłokiem w Polu systemowym jest… prewencja. Zapobiegajmy więc zagracaniu naszego „systraya”, wybierając, kiedy się tylko da, opcje uniemożliwiające wyświetlanie zbędnych ikonek. Wpłynie to pozytywnie także na wydajność naszego komputera – spadnie zapotrzebowanie na jego zasoby, wszak każda ikona to uruchomiony program, który zajmuje pamięć RAM. (Gwoli ścisłości muszę jednak zaznaczyć, że niektóre programy i tak zostaną w pamięci, mimo że zniknie ich ikonka w Polu systemowym – tak jest na przykład w przypadku wspomnianej aplikacji Logitecha).

Oczywiście problem zagraconego „miejsca-koło-zegarka” może mieć mniejsze znaczenie dla posiadaczy dużych, na przykład 19-calowych monitorów – oni i tak mają dużo miejsca na Pasku zadań. A jeśli nawet im zacznie on dokuczać, mogą sobie radzić, dwukrotnie lub nawet trzykrotnie rozszerzając… Pasek zadań. Zmieszczą się na nim wszystkie ikony i zostanie jeszcze mnóstwo miejsca na etykietki uruchomionych programów. Jeśli jednak nadal uważają oni, że warto powstrzymywać inwazję ikonek – proszę, niech czytają dalej.

Strach na wróble

Do takiego wniosku doszedł także Microsoft. Oto w swoim nowym systemie – Windows XP – zaimplementował właśnie funkcję ukrywania w Polu systemowym rzadko używanych ikonek. Nie jest ona włączona domyślnie, bo początkujący użytkownicy mogliby poczuć się zagubieni („A gdzie się podział ten głośniczek? Jeszcze wczoraj tu był…”). Jednak „power userzy” łatwo ją odnajdą i docenią: nie dość że jest wygodna, to jeszcze w miarę „inteligentna”. Działa ona bowiem dwojako: ukrywa albo te ikony, których dawno już nie używaliśmy, albo wybrane przez nas. Każda kliknięta po dłuższym czasie ukrywania się ikona jest ponownie wyświetlana w pełnej krasie. Jeśli nie odpowiada nam monitorowanie naszej działalności przez system, możemy także przejąć ręczną kontrolę nad zachowaniem się „ukrywacza”.

Użytkownicy starszych systemów nie są jednak pozostawieni sami sobie. Opracowano bowiem wiele programów do ukrywania ikon w Polu systemowym. Ich zasada działania jest nader prosta: umieszczają w nim dodatkową ikonę, po której kliknięciu możemy ukryć lub odkryć poprzednio schowane ikony. Jak widać, nie ma oczywiście powodu, by stosować je do ukrywania np. dwóch z czterech ikon – zyskamy tylko jedne wolne miejsce. Ale w przypadku czterech ikon w ogóle nie ma sensu używanie takich programów…

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.