Poczta prywatna czy służbowa?

Sejm rzutem na taśmę zmienił VAT na usługi internetowe. Czy rzeczywiście dostęp do Sieci w naszym kraju stanie się powszechny?

Piękne słowa Konstytucji to jedno, a brutalna rzeczywistość – drugie. Ochrona podstawowych praw jednostki, w szczególności zaś prawa do tajemnicy korespondencji, jest coraz ważniejsza i… coraz trudniejsza.

Przepis cytowanego powyżej artykułu 49 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność korespondencji i podlega dalszej ochronie na podstawie innych przepisów obowiązującego prawa. Przyjmuje się, iż termin „korespondencja” należy rozumieć możliwie najszerzej, obejmując jego zakresem wszelkie sposoby porozumiewania. Zatem ochronie podlegają wszelkie e-maile, wysyłane zarówno z konta firmowego, jak i prywatnego.

Ktoś mnie podgląda! 

Coraz częściej słychać głosy osób podejrzewających, że ich listy są czytane przez innych. Niewielkim problemem jest wścibski administrator darmowych serwerów pocztowych, dla którego jesteśmy anonimowi. Większego znaczenia nabiera kontrola treści wiadomości przez pracodawców. Zdarza się, iż dzięki odpowiedniej konfiguracji serwera kopie listów trafiają np. do kierownika działu.

W Stanach Zjednoczonych naruszenia, o których tu mowa, podlegają ocenie na podstawie Electronic Communications Privacy Act z 1986 r. Uważa się tam, iż nie dochodzi do naruszenia tajemnicy korespondencji, gdy pracodawca sprawdza wychodzącą pocztę e-mail pod kątem jej zgodności z prawem. Według sądów prawo monitorowania ogranicza wprawdzie podstawowe prawa, ale celem tych działań jest nie tyle ingerencja w dobra osobiste pracownika, co ochrona firmy. Inne orzeczenie stanowi zaś, iż prawo do prywatności przestaje być chronione, gdy list znajduje się na serwerze firmy. Inaczej do problemu podszedł Sąd Najwyższy Francji. Uznał on, iż pracodawcy nie mają prawa otwierać poczty elektronicznej swoich pracowników. Orzeczenie to stwierdza, iż pracownik ma w miejscu pracy prawo do ochrony swego życia prywatnego.

W podobnym tonie wypowiedział się Europejski Trybunał Praw Człowieka. W sprawie Halford przeciwko Wielkiej Brytanii Trybunał uznał, że podsłuchiwanie rozmów telefonicznych prowadzonych z miejsca pracy może stanowić ingerencję w prawo ochrony korespondencji.

Czy jesteśmy bezbronni?

Dr hab. Andrzej Adamski z Wydziału Prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu stwierdził, że „orzeczenie to wykracza poza granice jurysdykcji Zjednoczonego Królestwa i dotyczy istotnego, także w Polsce, problemu braku prawnych podstaw do stosowania przez pracodawców kontroli rozmów telefonicznych i innych telekomunikacyjnych przekazów informacji własnych pracowników w miejscu pracy”.

Prawo do inwigilowania przysługuje władzy publicznej i może być wykonywane przez jej funkcjonariuszy (Urząd Ochrony Państwa, Policja). Działania każdej innej osoby mogą naruszać dyspozycję zawartą w artykule 267 § 2 kodeksu karnego, a co za tym idzie – grożą odpowiedzialnością karną.

Ale czy zawsze? Niekoniecznie, zwłaszcza jeżeli będziemy mieli do czynienia z firmowym kontem e-mail. Chodzić tu może o takie sytuacje, w których sami zrzekniemy się prawa do prywatności, zgadzając się wcześniej, by pracodawca w określonych sytuacjach (np. pod kątem badania antywirusowego) mógł kontrolować zawartość naszej skrzynki pocztowej. Jednak uprawnień takich nie będzie miał w stosunku do konta prywatnego. Ochrona przysługuje nam również na podstawie art. 23 i 24 kodeksu cywilnego.

Ale czy oznacza to, iż możemy skonfigurować klienta poczty w taki sposób, aby własne sprawy załatwiać na koszt firmy, bo z zasady nie można nas kontrolować? Nie. Pamiętać należy, że zgodnie z kodeksem pracy pracownik zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej pracodawcy szkody. Jeśli mając w firmie łącze modemowe, ściągamy pliki MP3 czy też po prostu obijamy się online zamiast pracować – liczyć się musimy z koniecznością zapłaty.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.