Co za darmo, to umarło?

Reklamy są wszędzie

Reklamy są wszędzie

i nikt ich nie lubi. Gdy się pojawią w telewizji, wybieramy inny kanał, po natrafieniu na nie w czasopiśmie przewracamy kartkę. W Internecie jeszcze kilka lat temu ich nie było, ale obecnie szturmują Sieć dosyć skutecznie. Większość fachowców twierdzi, że czeka nas albo zalew coraz bardziej agresywnych reklam, albo płacenie za informacje. Ja proponuję inny scenariusz.

Nie mam nic przeciwko niewielkim banerom, które w formie krótkiej animacji umieszczonej na górze strony WWW zostały zaakceptowane przez internautów. Mam jednak dość reklam atakujących coraz wymyślniejszymi metodami kolejne zmysły – wzrok, słuch… Całe szczęście, że komputery nie pozwalają na więcej. Jestem także przeciwko płatnym serwisom. Uważam, że wszelkiego rodzaju gazety, czasopisma czy stacje telewizyjne powinny udostępniać swoją zawartość w Internecie bez pobierania opłat, tak jak to w większości czynią obecnie (wyjątkiem mogą być serwisy sprzedające informacje niszowe lub dostępne tylko w Sieci).

Dlaczego za darmo? W moim mniemaniu obecność w Internecie to forma reklamy, działania marketingowego czy wreszcie przejaw dbałości o klientów. Mówiąc krótko, w dobrym tonie jest być w Sieci. Jako internauta i czytelnik nie przyjmuję do wiadomości, że muszę płacić za czytanie artykułów, skoro kupuję dane pismo. A jeśli uważam, że dany tytuł nie jest wart swojej ceny, to przecież po przeczytaniu wirtualnego artykułu mogę zmienić zdanie.

Na koniec powiem coś, co w uszach e-biznesmenów może zabrzmieć jak herezja. My, internauci, w cyberprzestrzeni byliśmy przed Wami. I w Internecie, od początku jego istnienia, obowiązywał zwyczaj dzielenia się. Niekoniecznie wszystkim, ale każdy serwis część swoich wirtualnych usług oferował za darmo, przynajmniej indywidualnym użytkownikom. Handlując między sobą, prowadząc sieciową sprzedaż, kupując i nabywając reklamy, respektujcie te zasady.

Jakby to powiedziała moja babcia

– „opowiadasz straszne kacapały”. Nikt nie lubi reklam? Kompletna bzdura! Nie uważam się bynajmniej za orędownika reklam, ale sam dobrze wiesz (chyba że jesteś hipokrytą), że bywają reklamy, które są ciekawe, estetyczne i błyskotliwe. Oczywiste jest, że normalny człowiek na dłuższą metę nie jest w stanie tego znieść. Niestety, żyjemy w cywilizacji, której integralną częścią jest reklama. Spróbuj znaleźć w sklepie np. proszek do prania, który nie był nigdy reklamowany. Dość jednak dywagacji o tym, czy reklama jest dobra czy zła – wiadomo, że są to pieniądze. No właśnie… Pieniądze…

Jak zapewne wiesz, trudno normalnie funkcjonować, nie mając mamony. Jak więc serwisy internetowe mają utrzymać się przy życiu? Serwerów i łączy internetowych przecież nikt nie rozdaje. Powtórzę, nie podobają mi się agresywne pop-upy, poltergeisty i skyscrapery, ale cóż zrobić? Niezależnie od tego, jakie są moje czy Twoje poglądy na ten temat, reklama w Sieci i płatne serwisy być po prostu muszą. Dlaczego? Ano z prostej przyczyny. Internet nie jest dodatkiem, w którym „obecność jest formą reklamy”, jak sugerujesz. Ależ absolutnie nie! Internet jest medium. Medium jak prasa, radiofonia czy telewizja. Wszystkie one funkcjonują (nad czym też, niestety, ubolewam) dzięki reklamom. Internet jest też „publikatorem” stosunkowo młodym, rozwijającym się i ewoluującym. Wszyscy – zarówno twórcy Sieci, jak i odbiorcy – się uczymy. To jak operacja na żywym organizmie. Nikt przecież nie obiecywał, że wszystko będzie w Sieci za darmo, prawda?

Jeszcze jedno… Co do herezji – Twoja konstatacja poruszyła z pewnością nie tylko e-biznesmenów. Cóż to za argument, że my byliśmy przed Wami? Internet przecież przeobraził się z forum akademickiego w medium komercyjne. I cóż dziwnego w tym, że ci, którzy ładują weń krocie, chcą coś dostać w zamian? Całe szczęście, że niejako przy tej okazji Sieć się rozwija. A zamiast cieszyć się z jej progresji, „prawdziwi” internauci wciąż utyskują, że wszystko powinno być za darmo.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.