Król jest nagi

"Wielkość ma znaczenie" - tak przynajmniej twierdzą filmowcy. Czy tegoroczna edycja targów Comdex Fall potwierdza to stwierdzenie?

Kiedy w poniedziałek rano 18 listopada – w dzień inauguracji targów Comdex Fall 2002 – akredytowaliśmy się w biurze prasowym, jeden z amerykańskich dziennikarzy branży IT, przeglądając materiały informacyjne, głośno dawał wyraz swojemu niezadowoleniu. „To mają być największe targi komputerowe na świecie?” – drwił. Istotnie, z 2300 wystawców w 2000 roku podczas tegorocznej edycji zostało zaledwie 1000. Podobno filmy to iluzja, a hollywoodzcy reżyserzy już kilka lat temu przekonywali nas, że „size does mater” (wielkość ma znaczenie). Czy stwierdzenie to sprawdziło się również w przypadku tegorocznego Comdeksu?

Tak źle, że może być tylko lepiej?

Jeżeli przebieg Comdex Fall 2002 uznać za odbicie tendencji panujących na rynku komputerowym, to chyba najdobitniej owe trendy nakreślili w swoich wystąpieniach Bill Gates oraz Carly Fiorina. Szefowie dwóch największych firm komputerowych – Microsoftu oraz Hewlett-Packarda – z jednej strony uznali ubiegły rok za „szczególnie trudny dla branży IT”, z drugiej roztoczyli wizję cudownej przyszłości („Przed nami wspaniałe czasy” oraz „Szykujcie się na cyfrową dekadę”). Co ciekawe jednak, nie zaproponowali żadnego rewolucyjnego rozwiązania, które w te świetlane czasy miałoby nas wprowadzić. Bill Gates zapowiedział za to zupełnie odmienną strategię: nie mamić w dobie kryzysu nowinkami technicznymi, za to dopracować i maksymalnie dostosować do potrzeb przeciętnego użytkownika urządzenia znane już z poprzednich edycji targów. I w zasadzie trudno nie przyznać mu racji – rewolucyjne i drogie w realizacji projekty czeka wszak długa droga od laboratorium do półki sklepowej, natomiast proste, przenośne gadżety elektroniczne, jedynie nieco zmodyfikowane w stosunku do swoich wcześniejszych wersji, mogą faktycznie zapewnić większe zainteresowanie zwykłego Kowalskiego, a co za tym idzie – większe zyski dla producenta. Gates określił owe gadżety mianem SPOT, czyli Small Personal Object Technology. Byłyby to na przykład niewielkie breloczki, magnesiki na lodówkę czy zegarki – wszystkie bezprzewodowo połączone z komputerem.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.