Cyborgizacja doktora Manna

Kanadyjski naukowiec całymi tygodniami nie widzi świata własnymi oczami, lecz korzysta z kamer i laserów wyświetlających mu obraz bezpośrednio na źrenicach.

Jego zmysły przekroczyły granice wyznaczone dla człowieka – wykorzystuje on technologię echolokacji jak nietoperz i widzi w podczerwieni. Doktor Mann nie jest jednak herosem nowej serii komiksów. To czterdziestoletni profesor kanadyjskiego Uniwersytetu Toronto. Zwyczajny pod każdym względem oprócz jednego: Steve Mann jest cyborgiem – człowiekiem połączonym z maszyną. „Ja jestem pierwszy, wy będziecie następni – staniecie się tacy jak ja” – mówi kanadyjski eksperymentator, wskazując na kable oplatające jego ciało.

Terminator, Twój bliźni

Cienkie przewody łączą ciało naukowca z miniaturowym komputerem, przypiętym do paska spodni. Informacje wysyłane za pomocą wbudowanych w oprawy okularów mikrolaserów „malowane” są bezpośrednio na oczach doktora Manna.

Ten eksperyment wygląda jak realizacja wizji z filmu „Terminator”. Na cokolwiek Steve popatrzy, wyświetlacz natychmiast uzupełnia obraz informacjami o widocznych obiektach i ludziach. Dlatego doktor Mann nigdy nie zapomina imion, nazwisk ani informacji na temat osób, które kiedykolwiek wcześniej spotkał. Wręcz nie sposób być roztargnionym i notorycznie szukać własnych kluczy, jeśli w razie potrzeby można obejrzeć zarejestrowany moment, gdy odkładaliśmy zgubę.

Autoewolucja

Wspomagany pamięcią i mocą obliczeniową niewielkiego superkomputera Mann toczy prywatną wojnę przeciwko ewolucji naturalnej. Razem z grupą równie zapatrzonych w technologię studentów w biurach i laboratoriach Uniwersytetu Toronto zaczął coś, co może się okazać największym krokiem człowieka od czasu przyjęcia wyprostowanej postawy ciała – postanowił położyć kres rozdzieleniu człowieka od maszyny.

To, co Steve robi obecnie, jest realizacją marzeń z dzieciństwa. „Mój ojciec pracował w fabryce odzieży. Byłem wtedy zafascynowany obwodami elektrycznymi, nic więc dziwnego, że obecnie uzupełniam moje ubranie elektroniką” – opowiada wizjoner i żartuje: „Sieć elektryczna i nici tekstylne splotły się trwale w moim umyśle”. Późniejszy absolwent sławnego MIT zmysłem wynalazcy wykazywał się już od pierwszych lat college’u. „Zrobiłem koszulkę ozdobioną lampkami, które pulsowały w rytmie wyznaczanym przez bicie mojego serca lub dźwięk czyjegoś głosu. Na dyskotece błyszczałem w rytmie muzyki” – wspomina Mann.

Praca w serwisie naprawczym telewizorów stała się prawdziwym poligonem badawczym. „Miałem dostęp do miniaturowych kineskopów, więc zbudowałem kask z odbiornikiem TV na wierzchu. W tamtych czasach komputery były podłączane do telewizora, naturalną koleją rzeczy pomyślałem więc o wpakowaniu do plecaka komputera” – wspomina Mann. Przechadzając się w tym stroju po ulicy, wzbudzał oczywiście zaciekawienie. „Ludzie pytali, po co mi coś takiego. Tymczasem ja pracuję w ten sposób, że najpierw coś buduję, a dopiero później znajduję dla tego czegoś zastosowanie” – wyjaśnia pionier wearable computing.

Jednym z pierwszych praktycznych zastosowań nowego wynalazku było… podrywanie koleżanek. „Podpięcie kabli i wymiana obrazów z osobistych kamer w trakcie rozmowy z innym człowiekiem wzbogacają spotkanie” – przekonuje wizjoner. – „Zrobiłem tak podczas pierwszej randki z moją przyszłą żoną”. Szczególnie ekscytujące jest ponoć coś, co kanadyjski wynalazca nazywa „Oko w oko” – spojrzenie na drugą osobę oraz samego siebie jednocześnie dzięki technice „obraz w obrazie”.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.